Rozmowy Rosja - USA. Na stole sprawa Ukrainy. Niektórzy mówią o drugiej Jałcie

PAP/EPA
PAP/EPA
USA, NATO, OBWE i Rosja będą w przyszłym tygodniu prowadziły konsultacje. Ma to być początek długich strategicznych negocjacji. Eksperci nie mają jednak złudzeń. Według nich rozmowy nie przyniosą żadnego przełomu.

10 stycznia w Genewie odbędzie się spotkanie rosyjskich i amerykańskich dyplomatów mające dotyczyć szeroko pojętych kwestii bezpieczeństwa. 12 stycznia zaplanowano z kolei posiedzenie Rady NATO-Rosja, a dzień później ma dojść do spotkania przedstawicieli Rosji z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).

Jest ryzyko dla Ukrainy

Marija Zołkina, analityczka z kijowskiej fundacji Demokratyczni Inicjatywy zwraca uwagę, że negocjacje rozpoczynają się mimo tego, że Rosja nie zmniejszyła napięcia, podczas gdy był to jeden z warunków wysuwanych przez USA. Jak przypomina, po rozmowach prezydentów Joe Bidena i Władimira Putina USA zaznaczały, że dla rozpoczęcia jakiegokolwiek strategicznego dialogu między Rosją i krajami Zachodu potrzebna jest deeskalacja - zwłaszcza na granicy rosyjsko-ukraińskiej.

- Teraz konsultacje się zaczynają, a deeskalacji nie ma. Rosja nie zrobiła niczego, by zmniejszyć poziom napięcia: nie wycofała wojsk, uzbrojenia, wysuwa natomiast polityczne żądania, nie zmniejszając ryzyka militarnego - zauważa ekspertka.

Według niej "Rosja bardzo dobrze gra na gotowości Zachodu do dialogu". W opinii analityczki istotne skutki pierwszej rundy negocjacji nie będą dotyczyć zmniejszenia poziomu zagrożenia, lecz przede wszystkim wewnętrznej sytuacji w NATO, UE i OBWE.

Zołkina przyznaje, że przyszłotygodniowe negocjacje niosą pewne ryzyko dla Ukrainy. Mimo tego, że o Ukrainie będzie się mówić, nie będzie jej za stołem negocjacyjnym, pozostanie tylko odbiorcą decyzji - kontynuuje ekspertka. Według niej Ukrainie może zostać zaproponowane pójście na jakieś ustępstwa np. dotyczące konfliktu w Donbasie czy aspiracji NATO-wskich.

Zobacz: Czesi komentują odwołanie polskiego ambasadora. "Znam go. Nie umie kłamać”

Ekspertka ocenia, że ukraińskie władze nie wykorzystały wszystkich możliwości, by w pełnym wymiarze uczestniczyć w tych rozmowach, a biuro prezydenta nie było wystarczająco aktywne w kontaktach z Waszyngtonem.

Pytana o to, jak obecna sytuacja może wpływać na euroatlantyckie perspektywy Ukrainy, Zołkina podkreśla, że "nikt oficjalnie nie będzie oświadczać, że Ukraina nie zostanie członkiem NATO".

- Ale jeśli Zachód zacznie rozmawiać z Rosją o tych kwestiach, które rzekomo niepokoją Rosję, czyli o członkostwie (w NATO) Ukrainy, Gruzji i Mołdawii, to będzie to bardzo zły sygnał dla Kijowa - wskazuje. Może to doprowadzić do tego, że współpraca między Ukrainą i NATO będzie wolniejsza i bardziej powierzchowna; "to całkiem realne zagrożenie" - alarmuje analityczka.

Rosja chce grać z Zachodem w "pacyfikację agresora"

Jewhen Mahda, dyrektor Instytutu Polityki Światowej w Kijowie, ocenia w rozmowie z PAP, że w tle przyszłotygodniowych konsultacji Rosji z USA, NATO i OBWE trwać będzie "informacyjna histeria".

- Z jednej strony Rosja będzie opowiadać wszystkim, że nikt nie chce jej słuchać, a z drugiej - będzie rozpowszechniać dezinformację dotyczącą tego, że Zachód godzi się na jej warunki - twierdzi rozmówca ekspert.

Jak dodaje, "tak czy inaczej, jest to pierwszy etap negocjacji, w ramach których nie będzie szybkich decyzji, bo stanowiska i interesy stron są sobie dalekie". Politolog utrzymuje, że Rosja spieszy się z prowadzeniem negocjacji, bo w kraju mogą być jakieś nieznane szerokiej opinii publicznej problemy, które chce prędko rozwiązać.

Zwraca przy tym uwagę na kontekst gazociągu Nord Stream 2.

Zobacz: Budka zorganizował konferencję przed piekarnią. Jej właściciela wykańczają rachunki

- Nie mogę sobie wyobrazić jak w tym samym czasie mogą odbywać się uruchomienie Nord Stream 2 i wojskowe działania przeciwko Ukrainie. Jak jakiś europejski polityk w takiej sytuacji może spojrzeć w oczy nawet nie Ukraińcom, ale swoim wyborcom? - zastanawia się.

W jego opinii celem Rosji nie jest wojskowa interwencja na szeroką skalę na Ukrainie, gdyż wiązałaby się ona ze zbyt wysoką ceną - stratami ludzkimi czy możliwymi sankcjami ekonomicznymi. Jest ona natomiast bardziej zainteresowana rozbiciem Ukrainy od wewnątrz i zmianą sytuacji w taki sposób, aby wrócić do grupy państw, "z którymi inni się liczą".

Według eksperta Rosja chce zmusić Kijów do pewnych politycznych ustępstw i do dostosowania się do jej życzeń. Chce też, by Ukraina stała się "wygodniejszą" rozmówczynią dla Federacji Rosyjskiej - dodaje.

Nie będzie rosyjskiego blitzkriegu

Mahda wyklucza rosyjski blitzkrieg na Ukrainie. Jak wskazuje, po pierwsze ukraińska armia stała się silniejsza i ma mocne poparcie społeczne. Po drugie, Rosja nie może bezkarnie przeprowadzić masowej operacji wojskowej na Ukrainie. Ewentualne działania mogą być prowadzone - według niego - w Donbasie i na południu kraju. Jak zaznacza, Moskwa może chcieć odciąć Ukrainę od portów na Morzu Czarnym i Azowskim. Taka próba miała już miejsce w 2014 r. i taki scenariusz pozwoliłby mówić o gospodarczym upadku Ukrainy - wskazuje. Zwraca przy tym uwagę, że nie można zapominać o tym, iż rosyjska agresja trwa od 2014 r.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka