„Argentyńczycy na hasło „Polska” odpowiadają „Jan Paweł II, Robert Lewandowski”

Argentyńczycy kochają futbol. Fot. Twitter/@B/R Football
Argentyńczycy kochają futbol. Fot. Twitter/@B/R Football
- Gdy dziś rozmawia się z Argentyńczykami, to na hasło Polska, odpowiadają „Jan Paweł II, Robert Lewandowski”. To pokazuje, że w kraju Maradony i Messiego piłkarska klasa kapitana polskiej reprezentacji jest znakiem rozpoznawczym naszego kraju – mówi Salonowi 24 doktor Joanna Gocłowska-Bolek, latynoamerykanistka z Ośrodka Analiz Politologicznych i Studiów nad Bezpieczeństwem Uniwersytetu Warszawskiego.

Argentyna kojarzy się Polakom z piłką nożną, papieżem Franciszkiem. A politycznie z rządami głównie peronistów. Tymczasem w latach 70. mieliśmy tam rządy junty wojskowej, to za jej czasów były tam mistrzostwa świata 1978 roku. Od jakiegoś czasu Argentyna się zdemokratyzywała. Jak dziś wygląda sytuacja polityczna w tym kraju?

Dr Joanna Gocłowska-Bolek: Argentyna się zdemokratyzowała, ale peroniści są wciąż bardzo liczącą się siłą polityczną w tym kraju. Rządzą tam od lat, a prezydent i wiceprezydent – czyli Alberto Fernández oraz Cristina Fernández de Kirchner - są peronistami, ostro ze sobą rywalizują. Cristina Kirchner to była pierwsza dama, a potem prezydent Argentyny. Reprezentuje frakcję bardziej lewicową. Dla Kirchner bardzo ważną i dobrą wiadomością jest wygrana Luli da Silvy w wyborach prezydenckich w Brazylii, bo to ją zapewne politycznie wzmocni. Oboje – Kirchner i Lula – mają bardzo podobne poglądy społeczne i wizję działania.

Przeczytaj też:

"Czuć w powietrzu Francję". Michniewicz zdradził, jak zagramy z Argentyną

Wiele krajów przechodziło kryzysy, ale nie każdy dostąpił „zaszczytu” nazwania krachu swoim imieniem. A o „kryzysie argentyńskim” mówi się od przełomu wieków, gdy zabrakło pieniędzy w bankomatach, ludzie demolowali sklepy zabierając stamtąd towary. Czy dziś można powiedzieć, że sytuacja się poprawiła, czy wciąż jest bardzo trudna?

Jeden kryzys się skończył, a zaczęły kolejne. Pamiętajmy, że Argentyna w ostatnich kilkudziesięciu latach bankrutowała dziewięciokrotnie. Dziś obóz rządzący ma w kraju naprawdę ogromne problemy. Polityka rozdawnictwa nie sprawdziła się, inflacja wynosi ponad 80 proc., a do końca roku może wynieść - bagatela! - około 100 proc. Jednak też nie można wykluczyć, że przy kryzysie, skłóceniu obozu rządzącego, ludzie mogą za jakiś czas w ogóle odrzucić lewicę i zagłosować na kogoś ze zdecydowanie przeciwnego obozu.

Wspomniała Pani, że prezydent Kirchner ma bliskie poglądy do Luli da Silvy, podobną wizję. Jednak w Brazylii prezydent mógł mieć zarzuty korupcyjne, jednak był dobrze wspominany, bo wielu mieszkańców pierwszy raz za jego rządów kupiło na przykład lodówkę, pralkę. W Argentynie ta polityka rozdawnictwa się nie sprawdza. Jednocześnie papież Franciszek swój nacisk na pomaganie biednym wziął z tego, że napatrzył się na fawele w Buenos Aires. Czym więc różni się społeczeństwo Brazylijskie, że tam pomoc zadziałała, a w Argentynie nie?

Społeczeństwo argentyńskie jest jednak dużo wyżej sytuowane niż brazylijskie i ogólny poziom życia jest znacznie wyższy. Oczywiście też jest duże rozwarstwienie społeczne, jak w niemal całej Ameryce Południowej. Istnieją wielkie fortuny i fawele. Ale średni poziom jest wyższy, proszę zwrócić uwagę, że gdy na przełomie lat 90. i 2000. zaczął się kryzys, ludzie zaczęli szturmować i okradać sklepy, to nie wynosili zazwyczaj jedzenia, bo byli głodni. Oni wynosili sprzęt – lodówki, telewizory, komputery. Tam są nieco inne problemy niż w Brazylii.

Na przykład kwestie klasy średniej, która nie jest zbyt zadowolona. Prowadzenie działalności gospodarczej jest w Argentynie bardzo utrudnione. Paradoksalnie, wielu Argentyńczyków zakłada swoje biznesy w sąsiednim, niewielkim Urugwaju, kraju liczącym zaledwie 3,5 miliona mieszkańców, za to bardzo otwartym i nowocześniejszym. Zresztą, to właśnie Urugwaj pierwszy zdobył najwyższe uznanie w świecie piłkarskim – to przecież pierwszy organizator Mundialu - w 1930 roku - i pierwszy mistrz świata w piłce nożnej. Urugwajscy piłkarze są tam „towarem eksportowym”. Ale to też kraj, w którym są zdecydowanie lepsze warunki prowadzenia działalności gospodarczej. I jest wiele osób, które zamiast otwierać firmę w Argentynie decyduje się zrobić to w Urugwaju.


Argentyna jednoznacznie kojarzy się wszystkim także z papieżem Franciszkiem, czyli Jorge Mario Bergoglio. Po kilku wiekach przerwy było trzech papieży spoza Włoch – Polak, Niemiec, Argentyńczyk. I Jana Pawła II Polacy kochali, do Benedykta XVI Niemcy mieli stosunek dość chłodny. Jak do Franciszka podchodzą Argentyńczycy?


Jeszcze inaczej. Oczywiście wybór kardynała Bergoglio przyjęli jako ogromny zaszczyt, byli dumni. Do dziś panuje ogromna radość z faktu, że Argentyna ma papieża. Ale jeśli chodzi o konkretną osobę, ludzie pamiętają dość niejasne zachowania Bergoglio w czasie dyktatury.

To jest co jakiś czas wypominane, w dyskusji publicznej wraca i odbija się echem nie tylko w samej Argentynie. Powiem więcej, Argentyńczycy, gdy orientują się, że rozmawiają z kimś z Polski bardzo często mówią „Polska? Nasz papież Jan Paweł II”. Oni się mocno identyfikowali z Karolem Wojtyłą. Franciszka bardzo cenią, są z niego dumni, ale pamiętają jego kontrowersyjną przeszłość.

W mistrzostwach Świata w Katarze Argentyna, nawet po porażce z Arabią Saudyjską jest jednym z głównych faworytów. Pierwsi wicemistrzowie świata (wtedy wygrał Urugwaj), to w ich drużynie grał pierwszy król strzelców mundialu Guillermo Stabile, byli dwa razy mistrzem, trzy razy zajęli drugie miejsce. I obok wielu legend dwie są szczególne – Diego Armando Maradona i Lionel Messi. Czy można powiedzieć, którego z nich bardziej kochają zwyczajni Argentyńczycy?

Zdecydowanie Maradonę! Oczywiście Messi jest kochany, ceniony. Ale ludzie traktują go trochę jako piłkarza, który największe sukcesy osiągał w klubie i to europejskim. A Maradona, owszem, też grał w Europie, ale był bardzo mocno identyfikowany z reprezentacją, z którą zdobył mistrzostwo świata. Był też chłopakiem z nizin, z potwornej biedy, który się z niej wyrwał i zrobił karierę. Gdy Maradona jeszcze grał, nie było w Argentynie żadnego człowieka – papieża, biskupa, polityka – który mógłby się z nim równać, jeśli chodzi o poziom uwielbienia wśród Argentyńczyków.

Natomiast wspomnę jeszcze, że gdy dziś rozmawia się z Argentyńczykami, to na hasło "Polska", odpowiadają bez wahania: „Jan Paweł II, Robert Lewandowski”. To pokazuje, że w kraju Maradony i Messiego piłkarska klasa kapitana polskiej reprezentacji jest znakiem rozpoznawczym naszego kraju.

Rozmawiał Przemysław Harczuk

Przeczytaj też:
Brazylia po wyborach. „Bolsonaro mogą pociągnąć do odpowiedzialności nawet za ludobójstwo”

Naród skrajnie podzielony. Jedna z największych demokracji na świecie w niebezpieczeństwie









Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka