W jednostkach wojskowych w całej Polsce ruszył pilotaż szkolenia obronnego w ramach programu „#wGotowości”. Na kurs przetrwania w Batalionie Dowodzenia Wojsk Lądowych w Białobrzegach pojechał Piotr Woźniak, by sprawdzić, jak wygląda wojskowy survival dla cywilów i czego uczestnicy dowiadują się, gdy brama jednostki zamyka się za nimi.
Anonimowo na kursie survivalowym
Na kurs przyjechałem jak każdy inny uczestnik. Żołnierze nie wiedzieli, że jestem dziennikarzem, co pozwoliło na nieoficjalne rozmowy. A biorąc pod uwagę zakaz nagrywania, robienia zdjęć, a nawet podawania stopni wojskowych żołnierzy prowadzących szkolenie w ewentualnych rozmowach z mediami, właśnie takie luźne rozmowy były najważniejsze.
Czego zatem można się spodziewać po szkoleniu obronnym stworzonym przez polską armię dla cywili?
Moje szkolenie skupiło się na survivalu, ochronie przeciwpożarowej, zachowaniu w sytuacji zagrożenia (ewakuacja i zachowanie w schronie) oraz pierwszej pomocy.
I pomimo moich doświadczeń z wojskiem i medycyną pola walki była to spora dawka informacji i praktycznych umiejętności, które przydadzą się w sytuacjach kryzysowych, nie tylko wojennych.
Początek zaplanowano na 8:00 rano. Należało być 20 minut przed czasem. Zaczęliśmy od tzw. spraw papierkowych: oświadczenia, RODO, mnóstwo informacji i zakazów. W myśl zasady: tajemnica wojskowa przede wszystkim. Nigdzie nie wolno chodzić samemu, zarówno do toalety, jak i na papierosa. Trzeba to zgłosić „łącznikowi” (opiekunowi).
Poranek jest dość mroźny, niektórzy narzekają. Dostajemy identyfikatory, jeszcze krótkie powitanie przez dowódcę jednostki i zaczynamy.
Do pierwszego punktu szkoleniowego jedziemy wojskową ciężarówką. Oprócz kursu przetrwania są także uczestnicy szkolenia medycznego.
Pierwsze zadania: kompas, mapa i orientacja w terenie
Zaczynamy od nauki posługiwania się kompasem i wyznaczania azymutu. Pracujemy z mapą i uczymy się obchodzić przeszkody i zagrożenia w terenie leśnym.
Wiek uczestników w mojej grupie to głównie osoby powyżej 40. roku życia. Panie były w mniejszości, ale co ciekawe, były młodsze od mężczyzn.
Najważniejsze zasady survivalu
Kolejnym etapem jest rozpalenie ognia za pomocą krzesiwa. Co ważne, każdy uczestnik indywidualnie zalicza zadanie pod okiem instruktora. Nie są to zatem tylko suche wykłady. Ten moduł obejmuje także plecak ewakuacyjny, omawiamy jego zawartość.
Padają słowa, które zostają w głowie. Prowadzący mówi, że plecak jest dla nas i ewentualnie naszych najbliższych. My jesteśmy najważniejsi. W sytuacji zagrożenia nie oddajemy rzeczy z plecaka innym osobom. Mamy przetrwać i to jest nasze zadanie.
Moduł kończymy tematem uzdatniania wody i budowania leśnego miejsca schronienia.
Ochrona przeciwpożarowa i ewakuacja
Wracamy do ciężarówki. Kolejny moduł to ochrona przeciwpożarowa. Każdy może ćwiczyć z gaśnicą i uczyć się stosowania koca gaśniczego.
Do kolejnego punktu docieramy pieszo w dwójkach. Ćwiczymy ewakuację, zasady przebywania w schronie i prawidłowego zakładania maski przeciwgazowej.
Piwnice, schrony i błędy spółdzielni mieszkaniowych, głos strażaków
Rozmawiam z prowadzącymi, żołnierzami i strażakami z Wojskowej Straży Pożarnej, którzy w rejonie Warszawy i w samej Warszawie oceniali przydatność obiektów jako miejsc schronienia. Zwracają uwagę na wielki grzech spółdzielni mieszkaniowych. Chodzi o bloki z lat 60. i 70., wieloklatkowe, z głębokimi piwnicami. Pierwotnie można było piwnicą przejść od pierwszej nawet do ostatniej klatki. Spółdzielnie i wspólnoty dawały masowo zgody na zamurowanie piwnicznych przejść między poszczególnymi klatkami. W wojsku ocenione jest to niezwykle negatywnie.
Podstawy pierwszej pomocy
Pierwsza pomoc to ostatni moduł szkolenia. Na kursie przetrwania omawiane są tylko podstawy udzielania pierwszej pomocy. Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej, MON zaplanował oddzielne szkolenie, prawdziwy kurs medyczny. Choć i w „moim” szkoleniu pojawiły się ćwiczenia z używania stazy taktycznej (opaski uciskowej).
Kurs kończymy otrzymaniem certyfikatu uczestnictwa w kursie przetrwania, poradnika bezpieczeństwa oraz wojskowej apteczki.
Chętni mogli jeszcze skorzystać z wojskowej stołówki, a na drogę dostajemy wyprawkę w postaci choćby wojskowej konserwy, batonika i czegoś do picia.
Czy warto iść na kurs przetrwania MON?
Szkolenie oceniam na plus. Mimo to, rozmawiając z uczestnikami, wszyscy podkreślali, iż szkolenie powinno być dwudniowe. Czuli pewien niedosyt. Polecam jednak każdemu. Nie nadużywałem informacji o szczegółach kursu nie tylko dlatego, że się do tego zobowiązałem, ale też, aby każdy mógł przekonać się sam. Poczuć element zaskoczenia.
Jak się zapisać na kurs #wGotowości?
A zatem, reasumując: pilotaż wystartował 22 listopada i będzie prowadzony głównie w weekendy oraz niektóre dni robocze do połowy grudnia. Zapisać można się przez aplikację mObywatel.
Program „wGotowości” przewiduje dwie ścieżki.
Pierwsza z nich — „Odporność” — jest skierowana do osób, które nie zamierzają wiązać się z wojskiem. Dla nich przewidziane są dwie możliwości: kursy indywidualne oraz grupowe dla firm — w tym przypadku zajęcia będą ukierunkowane na potrzeby tych instytucji i z uwzględnieniem ich specjalizacji.
Druga ścieżka — „Rezerwy” — to propozycja dla tych, którzy chcą dobrowolnie szkolić się w ramach systemu obronnego państwa, bez konieczności pełnienia zawodowej służby wojskowej i — jak sama nazwa wskazuje — została przygotowana z myślą o rozwoju rezerw.
Piotr Woźniak
Fot: Bylismy na wojskowym szkoleniu #wGotowosci/ Facebook, Piotr Woźniak
Inne tematy w dziale Społeczeństwo