TISZA, największe ugrupowanie opozycyjne na Węgrzech, od wielu tygodni utrzymuje przewagę nad Fideszem w niezależnych sondażach przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi. Choć partia Fidesz i rząd Viktor Orbán wciąż dysponują silnym zapleczem instytucjonalnym, potencjalne zwycięstwo opozycji mogłoby oznaczać istotną zmianę kursu Budapesztu i wyraźne zbliżenie polityczne do Warszawy.
Węgry przed wyborami parlamentarnymi. Jest już data głosowania
Prezydent Węgier Tamas Sulyok ogłosił we wtorek, że wybory parlamentarne odbędą się 12 kwietnia. Węgrzy wybiorą wówczas 199 deputowanych jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), z których 106 uzyska mandat w jednomandatowych okręgach, a pozostałych 93 zostanie wybranych z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.
Od miesięcy większość niezależnych sondaży daje przewagę opozycyjnej partii TISZA, chociaż w ostatnich badaniach różnica między poparciem dla tego ugrupowania a notowaniami rządzącego Fideszu nieznacznie się zmniejszyła.
TISZA przed Fideszem w sondażach
Opublikowany pod koniec grudnia sondaż Instytutu Publicus wykazał, że wśród ogółu społeczeństwa TISZA cieszy się 33 proc. poparciem, przy 28 proc. Fideszu, a wśród pewnych wyborców stosunek ten wynosi 48 do 40 na korzyść ugrupowania Petera Magyara. Według wyników tego samego badania 35 proc. społeczeństwa węgierskiego spodziewa się przegranej Fideszu, podczas gdy 41 proc. uważa, że partia rządząca wygra i będzie nadal sprawować władzę. 47 proc. respondentów przyznało, że chce porażki Fideszu, a 34 proc. chciałoby kolejnej kadencji premiera Orbana.
Z najnowszego sondażu portalu Politico wynika, że TISZA prowadzi z poparciem 49 proc., wyprzedzając Fidesz, który uzyskał 37 proc. poparcia.
Niezależnie od wyniku Węgry skłaniają się ku systemowi dwupartyjnemu. W większości sondaży na granicy progu wyborczego plasują się jedynie socjaldemokratyczna Koalicja Demokratyczna oraz skrajnie prawicowy Ruch Naszej Ojczyzny.
Portal Balkan Insight przedstawił dwa scenariusze powyborcze, jeden przewidujący wygraną TISZY, drugi – Fideszu.
Dwa scenariusze powyborcze na Węgrzech
W „scenariuszu A” TISZA wygrywa, uzyskując znaczną – choć niekonstytucyjną – większość, która umożliwiłaby uzyskanie pełnej kontroli nad instytucjami. Nowy rząd odziedzicza problemy budżetowe i mierzy się z utrudnieniami ze strony instytucji lojalnych wobec Fideszu. Może też stanąć w obliczu „scenariusza polskiego”, w którym będzie potrzebował całej swojej kreatywności prawnej i ekonomicznej, aby usunąć przeszkody, bez uciekania się do niedemokratycznych metod.
W „scenariuszu B” Fidesz wygrywa, ale bez bezwzględnej większości, co oznacza, że może być zmuszony do utworzenia koalicji ze skrajnie prawicowym Ruchem Naszej Ojczyzny. Popycha to Węgry jeszcze dalej w kierunku autokracji – zaznaczył portal Balkan Insight. Orban kontynuuje swoją kampanię przeciwko instytucjom europejskim i wzmacnia europejską prawicę.
Chociaż sondaże dają przewagę opozycji, wieloletnie rządy Orbána dają mu strukturalne atuty i znacznie więcej środków, które mogą zdecydować o wyniku wyborów. W powszechnej opinii komentatorów okręgi wyborcze pod rządami Fideszu były modyfikowane tak, by sprzyjały obozowi władzy.
Fidesz robi co może, by odwrócić notowania
Niebagatelne znaczenie przed wyborami ma także dominacja Fideszu w krajobrazie medialnym kraju. Firma medialna bliska Fideszowi przejęła pod koniec 2025 r. najbardziej popularny na Węgrzech tabloid „Blikk”. Szacuje się, że podmioty powiązane z władzą kontrolują 80 proc. wszystkich mediów w kraju.
Rząd wprowadził też w ostatnim czasie szereg nowych świadczeń – podwyżki emerytur czy dożywotnie ulgi podatkowe dla matek z co najmniej dwójką dzieci – które, jak wykazały badania, już przyczyniły się do wzrostu poparcia dla Fideszu, szczególnie wśród najstarszych wyborców.
Obóz rządzący skupia się w kampanii na kwestiach międzynarodowych, a sam Orbán opisał kwietniowe głosowanie jako wybór pomiędzy „wojną i pokojem” i „ostatnie węgierskie wybory przed wojną” w Europie. Premier buduje swoją pozycję na kontaktach z najważniejszymi graczami na scenie międzynarodowej, często przywołując listopadową podróż do USA i rozmowę z prezydentem Donaldem Trumpem. Mimo silnie kładzionego akcentu na to spotkanie w ankiecie zleconej przez dziennik „Nepszava” przegrało ono w kategorii najważniejszego wydarzenia politycznego roku z tournée Magyara po Węgrzech.
Po sobotnim kongresie Fideszu, na którym Orban zapowiedział gotowość do ubiegania się o kolejną kadencję na czele rządu, gratulacje złożyli mu m.in. były szef rządu RP Mateusz Morawiecki, premierzy Izraela, Włoch i Czech – Benjamin Netanjahu, Giorgia Meloni i Andrej Babisz, prezydenci Serbii i Argentyny – Aleksandar Vučić i Javier Milei, liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen, przywódczyni niemieckiej prawicowo-populistycznej partii AfD Alice Weidel i szef skrajnie prawicowej Wolnościowej Partii Austrii Herbert Kickl. Listownego poparcia Orbanowi udzielił wcześniej Donald Trump.
Peter Magyar nadzieją na oczyszczenie państwa
W odróżnieniu od skoncentrowanego na sprawach międzynarodowych premiera lider opozycji Magyar skupia się na kwestiach krajowych, podnosząc problemy korupcji, zaniedbań i zawłaszczenia władzy przez obóz rządzący.
Lider TISZY obiecuje podczas spotkań z wyborcami m.in. zwrócenie Węgier na ścieżkę „europejską” i odblokowanie przysługujących państwu funduszy unijnych. – Jest politykiem proeuropejskim i należy spodziewać się, że po wygranej będzie dążył do normalizacji stosunków na linii Budapeszt–Bruksela – powiedziała w grudniu PAP Ilona Gizińska z OSW.
W lipcu 2025 r. Magyar przyznał, że w „pierwszą podróż zagraniczną na stanowisku premiera uda się do Warszawy, a następnie do Wiednia i Brukseli”. Jego partia, komentując przyznanie przez Budapeszt azylu byłemu ministrowi sprawiedliwości RP Zbigniewowi Ziobrze, przyznała, że „pod rządami TISZY Węgry nie będą zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom”.
Rząd Orbána zarzuca Magyarowi „proukraińskość”, chociaż sam polityk zapewnił, że w relacjach z Kijowem będzie skoncentrowany na interesach Węgier. Przewodniczący TISZY wyraził poparcie dla przystąpienia tego kraju do UE, „jeśli spełni warunki”, podkreślając, że nie popiera przyspieszenia procesu akcesyjnego Ukrainy. Zapewnił także, że w przypadku wygrania wyborów nie poprze wysłania do tego kraju węgierskich wojsk czy też broni.
Magyar zaznaczył, że jego ewentualna wygrana nie będzie oznaczać natychmiastowego odejścia od rosyjskiej energii, jednak chciałby zrezygnować z importu surowców z Rosji do 2035 roku.
– Choć sam okres kampanii nie sprzyja deklaracjom w tych kwestiach, należy spodziewać się, że Magyar jako polityk prozachodni byłby zdecydowanie bardziej przychylny Ukrainie niż Orban – oceniła analityczka OSW.
na zdjęciu: Viktor Orban (L) i Peter Magyar (L) na tle węgierskiego parlamentu. fot. Dennis G. Jarvis, Wikimedia Commons (CC BY 2.0) , ORF
RD
Inne tematy w dziale Polityka