Etat przestaje być oczywistym wyborem, a praca projektowa coraz śmielej wchodzi do głównego nurtu. Gig Economy, napędzana przez sztuczną inteligencję i zmienność biznesu, zmienia sposób myślenia o zatrudnieniu – także w Polsce. Eksperci wskazują, że etat nie zniknie, ale dla wielu pracowników stanie się raczej przywilejem niż standardem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- dlaczego etat może przestać być domyślną formą pracy
- czym naprawdę jest Gig Economy i kto na niej zyskuje
- jakie trzy scenariusze rozwoju rynku pracy są dziś najbardziej realne
- jak firmy próbują łączyć stabilność etatu z elastycznością projektów
Etat stanie się luksusem, a nie rynkowym standardem
Termin „Gig Economy” najłatwiej zdefiniować jako rynek pracy „na żądanie”. Zamiast wieloletniej umowy o pracę pracownik realizuje konkretne projekty, a w miejsce jednego pracodawcy obsługuje jednocześnie kilku klientów. Model, który do tej pory był domeną programistów, marketingowców i branży kreatywnej, będzie się dynamicznie rozpowszechniał. Eksperci Personnel Service podkreślają, że etat nie zniknie, ale przestanie być tak oczywistym standardem, jakim jest dziś.
Rynek pracy w wielu krajach, w tym także w Polsce, coraz wyraźniej będzie zmierzał w stronę pracy projektowej. W erze rosnącego znaczenia sztucznej inteligencji taki model współpracy może okazać się dla wielu firm bardziej efektywny niż tradycyjne zatrudnienie. Nie oznacza to jednak końca etatu, lecz jego transformację. W przyszłości może on przestać być rozwiązaniem domyślnym i automatycznym, stając się jedną z kilku równorzędnych form współpracy – obok kontraktów projektowych czy freelancingu.
Gig Economy jako odpowiedź na zmienność i AI
– Gig Economy nie jest buntem przeciwko etatowi, lecz odpowiedzią na rosnącą zmienność biznesu. W dobie powszechnego wykorzystania sztucznej inteligencji firmy coraz rzadziej będą potrzebowały określonych kompetencji w trybie 40 godzin tygodniowo przez cały rok. Zamiast tego wzrośnie zapotrzebowanie na intensywną, ale krótszą pracę przy konkretnych projektach, wdrożeniach czy sytuacjach kryzysowych – mówi Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service.
Ekspert podkreśla, że coraz częściej organizacje będą sięgać po specjalistów na dwa lub trzy dni w tygodniu, zamiast zatrudniać ich na pełen etat. Przyjrzyjmy się zatem prawdopodobnym scenariuszom i rozwiązaniom dla rynku pracy.
Scenariusz 1: Specjaliści i menedżerowie „na godziny”
Pierwszy scenariusz dotyczy wysoko wykwalifikowanych specjalistów oraz kadry menedżerskiej. W branżach takich jak IT, marketing, konsulting czy cyberbezpieczeństwo coraz powszechniejszy staje się model pracy projektowej określany jako „fractional work”. Oznacza to, że ekspert lub menedżer pracuje równolegle dla kilku firm, poświęcając każdej z nich część swojego czasu.
– Dla wielu organizacji pełnoetatowy dyrektor marketingu czy IT to dziś koszt, na który nie chcą lub nie mogą sobie pozwolić. Zamiast tego wolą korzystać z wiedzy topowego eksperta przez jeden lub dwa dni w tygodniu. Dla specjalistów oznacza to większą niezależność i potencjalnie wyższe dochody, a dla firm – elastyczność i dostęp do kluczowych kompetencji dokładnie wtedy, gdy są potrzebne – tłumaczy specjalista.
Scenariusz 2: Gig Economy w pracach prostych i sezonowych
W przypadku pracowników wykonujących usługi proste, takich jak kierowcy, kurierzy czy pracownicy serwisowi, Gig Economy obniża próg wejścia na rynek pracy. Jednocześnie prowadzi do wyraźnej polaryzacji. Z jednej strony funkcjonują drożsi, ale bardziej lojalni pracownicy etatowi, z drugiej – rosnąca grupa elastycznych „gigersów”, obsługujących zapotrzebowanie sezonowe i projektowe.
Zjawisko to jest już widoczne m.in. w e-commerce i logistyce, gdzie przez kilka miesięcy w roku zapotrzebowanie na pracowników gwałtownie rośnie, by następnie się stabilizować. Największym wyzwaniem pozostaje jednak niestabilność dochodów i brak zabezpieczeń socjalnych, co wymusza debatę o nowych modelach ochrony pracowników projektowych.
Scenariusz 3: Gig Economy przenosi się do wnętrza firm
Trzeci scenariusz zakłada adaptację logiki Gig Economy wewnątrz organizacji. Coraz więcej dużych firm tworzy wewnętrzne platformy projektowe, na których pracownicy etatowi mogą zgłaszać się do dodatkowych zadań realizowanych poza swoim działem.
To próba pogodzenia stabilności etatu z elastycznością, jakiej oczekują dziś pracownicy. Firmy, które nie zaoferują takich rozwiązań, ryzykują, że same staną się zapleczem dla freelancerów – wyszkolą ludzi, którzy odejdą na własną działalność.
W dłuższej perspektywie etat nie zniknie z rynku pracy, ale zmieni swój status. Będzie wybierany głównie tam, gdzie kluczowe są długofalowe relacje, lojalność i know-how trudne do zastąpienia w modelu projektowym.
– Rynek pracy przestaje być jednolity. Wchodzimy w erę wyboru modeli, a nie jednego obowiązującego schematu. I to jest dobra wiadomość zarówno dla firm, jak i dla pracowników, o ile zmiany te nadążą za systemem zabezpieczeń społecznych – podsumowuje Krzysztof Inglot.
na zdjęciu: Zbliżenie na mechanika montującego wał korbowy w bloku cylindrów. Zdjęcie ilustracyjne, fot. Auto Tech, Pexels, CC0
Tomasz Wypych
Inne tematy w dziale Społeczeństwo