Obrońca Kraskowskiego: nie miałem informacji o zatrzymaniu
Mecenas Łukasz Pawelski był dziś gościem Radia Wnet, gdzie przekonywał, że przez długi czas nie był informowany o czynnościach prowadzonych wobec jego klienta. Jak relacjonował, o posiedzeniu aresztowym dowiedział się dopiero 9 czerwca, na kilka minut przed jego rozpoczęciem. Według adwokata wcześniejsze próby kontaktu ze strony śledczych ograniczyły się do jednego nieodebranego połączenia telefonicznego.
– Przez cały okres od momentu zatrzymania Leszka nie byłem na ten temat informowany. Przecież to jest kuriozum, które w XXI wieku w środku Europy nie powinno w ogóle mieć miejsca – stwierdził mec. Pawelski.
Prawnik twierdzi również, że nadal nie uzyskał pełnego dostępu do akt sprawy oraz nie otrzymał zgody na swobodny kontakt z tymczasowo aresztowanym klientem.
Tajemniczy e-mail i teoria prowokacji
Jednym z głównych elementów obrony jest kwestionowanie wiarygodności wiadomości e-mail, która według śledczych zawierała groźby Kraskowskiego pod adresem komendanta policji w Piasecznie. Dziennikarz miał tam dołączyć zdjęcie broni palnej.
Mecenas Pawelski zwraca uwagę na okoliczności utworzenia skrzynki pocztowej, z której wysłano wiadomość. Był to Proton Mail. – Jaki jest sens kierować pod własnym imieniem i nazwiskiem groźby do komendanta policji z maila, którego trzeba założyć specjalnie w tym celu, podczas gdy wcześniej prowadziło się korespondencję z normalnego konta? To karkołomna konstrukcja – argumentował adwokat.
Według obrońcy okoliczności sprawy mogą wskazywać na prowokację wymierzoną w dziennikarza. Sam Kraskowski sugerował podczas przesłuchań, że za wysłaniem wiadomości mogła stać inna osoba.
Prokuratura o zatrzymaniu i aresztowaniu Kraskowskiego
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła zupełnie odmienną ocenę zgromadzonego materiału dowodowego. Nie wyjaśniono jednak, dlaczego na kilka minut przed posiedzeniem aresztowym we wtorek poinformowano obronę o rozprawie.
W komunikacie podkreślono za to, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez Leszka Kraskowskiego zarzucanych mu czynów. Śledczy wskazują, że w przypadku zarzutu nielegalnego posiadania broni dysponują protokołem przeszukania pojazdu, podczas którego zabezpieczono broń i amunicję, a także opinią biegłego z zakresu broni palnej.
Z kolei w odniesieniu do gróźb karalnych prokuratura twierdzi, że zgromadzona korespondencja elektroniczna wskazuje, iż wiadomość została wysłana ze skrzynki należącej do Kraskowskiego. Dodatkowo śledczy podali, że prokurator "postawił zarzut znęcania się nad osobami najbliższymi. Postępowanie to było zawieszone z uwagi na wielokrotnie niestawiennictwo podejrzanego na badaniach sądowo – psychiatrycznych".
Pawelski w Radiu Wnet ripostował, że taki zarzut sformułowano dopiero po zatrzymaniu w kwestii maila do komendanta piaseczyńskiej policji, a sprawa ma związek z rozwodem dziennikarza. Mecenas apelował o wstrzymanie się z jednoznacznymi komentarzami do zakończenia sporu małżeńskiego. - Nie mam informacji, aby ta sprawa była w zainteresowaniu sądu, aby tak została kategorycznie oceniona (pod kątem aresztu - przyp. red.). Nie rozumiem strategii prokuratury. Kraskowski nie został skazany, a sformułowano wobec niego akt oskarżenia. Ten człowiek jest spalony - stwierdził.

Dlaczego sąd zgodził się na areszt?
Prokuratura argumentowała, że w sprawie zachodzą przesłanki uzasadniające zastosowanie tymczasowego aresztowania. Według śledczych istnieje ryzyko matactwa procesowego, wpływania na świadków, a także obawa ucieczki lub ukrywania się podejrzanego. W uzasadnieniu wskazano również, że Kraskowski często wyjeżdża za granicę.
Prokuratorzy przypomnieli także, że dziennikarzowi grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. "Podejrzanemu za przestępstwo z art. 263 § 2 kk grozi surowa kara pozbawienia wolności, tj. od 6 miesięcy do 8 lat. Nadto, z uwagi na postawę oskarżonego, jego dotychczasowy sposób życia i inne toczące się postępowanie karne można przyjąć, że kara ta będzie karą bezwzględnego pozbawienia wolności. Z tego powodu obawa, że podejrzany podejmie kroki nakierowane na matactwo, w tym, że ucieknie albo będzie się ukrywał, jest tym bardziej uzasadniona" - czytamy.
Sąd Rejonowy w Piasecznie podzielił argumentację śledczych. W ocenie sądu istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, a dodatkowo materiał dowodowy wskazuje na możliwość popełnienia przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.
Kraskowski został już wcześniej zatrzymany z powodu błędu
Dodatkowe pytania budzą okoliczności samego zatrzymania Kraskowskiego sprzed kilku tygodni. Z wpisów Leszka Kraskowskiego na X i relacji jego obrońcy dziennikarz miał wcześniej zgłaszać policji groźby kierowane pod swoim adresem. Podczas interwencji funkcjonariusze ustalili, że figuruje on w policyjnych bazach jako osoba poszukiwana. Wpis miał wynikać ze starej sprawy sądowej z Janem Pińskim, który oskarżył dziennikarza o zniesławienie - z błędu związanego z doręczeniami korespondencji. Mimo późniejszego sprostowania danych przez sąd informacja miała nadal znajdować się w systemie policyjnym. Kraskowski po interwencji policji na ulicy Piaseczna został wypuszczony. Dziennikarz wskazywał, że padł ofiarą napaści z nożem, w której usłyszał, że ma przestać zajmować się Romanem Giertychem i Janem Pińskim.
Fot. Leszek Kraskowski spędzi trzy miesiące w areszcie?/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (105)