21 obserwujących
928 notek
1296k odsłon
  1345   0

Nord Stream 2 gotowy w 94 proc. Brakuje 150 km rur

Rosyjski statek układający rury „Akademik Czerski” w porcie w Sassnitz, Niemcy, 16 sierpnia 2020 r. Fot. PAP
Rosyjski statek układający rury „Akademik Czerski” w porcie w Sassnitz, Niemcy, 16 sierpnia 2020 r. Fot. PAP

Od grudnia 2019 r. budowa gazociągu stoi. Powodem są wyroki sądów i sankcje USA. Czy rosyjsko-niemiecki projekt, któremu sprzeciwia się Polska, padnie?

Z łącznie 2460 km rur tworzących na dnie Bałtyku druga nitkę gazociągu Nord Stream trzeba ułożyć jeszcze 150 km - 120 km na akwenach duńskich i 30 km na niemieckich. Rosyjskie media ostatnio oceniały, że Gazprom mógłby wznowić budowę w sierpniu. 4 sierpnia minął bowiem termin apelacji od decyzji regulatora duńskiego, który pozwolił na prowadzenie prac w wodach Danii. 

Firmy uczestniczące w budowie boją się sankcji USA. Waszyngton uważa tę inwestycję za zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa narodowego oraz dla bezpieczeństwa energetycznego Europy i wprowadza kolejne sankcje za budowę Nord Stream 2. Skutecznie odstrasza to europejskie firmy od tego projektu. 

Rosja może samodzielnie dokończyć budowę wykorzystując dwa swoje statki: pływający żuraw Akademik Czerski i barkę Fortuna układającą rury. Oba pod koniec lipca znajdowały się w niemieckim porcie Mukran, na wyspie Rugia, gdzie znajduje się terminal logistyczny budowy Nord Stream 2. 

Rosyjska firma MRTS, która dzierżawi barkę Fortuna od firmy zarejestrowanej w Luksemburgu, poinformowała jednak 5 sierpnia, że nie będzie uczestniczyć w układaniu rur dla gazociągu Nord Stream 2 w wodach Danii.  

A pod koniec lipca okazało się, że Akademik Czerski, którego właścicielem był Samarski Ciepłowniczy Fundusz Majątkowy (STIF), spółka podporządkowana Gazpromowi, znikł z dokumentów koncernu. STIF nie figuruje już w wykazie podmiotów powiązanych z Gazpromem. Krok ten komentatorzy oceniali jako próbę "ukrycia" Akademika Czerskiego przed sankcjami USA wobec jednostek morskich zaangażowanych w projekt Nord Stream 2. 

Rosyjski ekspert Michaił Krutichin z firmy RusEnergy ocenia, że niezależnie od przekazania prawa własności - w razie kontynuowania prac - obiektem restrykcji stanie się Gazprom - właściciel Nord Stream. 

Gdy w grudniu koniec 2019 r. z powodu sankcji z projektu Nord Stream 2 wycofała się szwajcarska firma Allseas, Rosja zapowiedziała, że ukończy gazociąg własnymi siłami. W styczniu prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że gazociąg powstanie do końca 2020 lub na początku 2021 r. Jednak od tego czasu budowa stoi. 

Amerykańskie sankcje dotyczą też firm współpracujących. Z tego powodu na ubezpieczenie jednostek układających rurociąg i ich operacje w wodach duńskich nie zdecydowała się żadna z firm z Europy Zachodniej. 

W lipcu Kongres i Senat USA przyjęły nowelizację ustawy o wydatkach obronnych na 2021 zawierającą kolejne sankcje za Nord Stream 2. Zgoda w tej sprawie jest ponadpartyjna - Senat jest kontrolowany przez Republikanów, w Kongresie (Izbie Reprezentantów) większość mają Demokraci. Prezydent USA Donald Trump powinien podpisać ustawę do 1 października. 

Na to, czy Nord Stream 2 zostanie ukończony, mogą mieć również wpływ nie tylko sankcje, ale też kryzys gospodarczy związany z epidemią Sars-CoV-2. 

Amerykański ekspert Daniel Kochis z think tanku Heritage Foundation ocenia, że Amerykanie są zdeterminowani, by nie dopuścić do uruchomienia Nord Stream 2. A w razie, gdyby Rosja mimo trudności dokończyła ten projekt, Stany Zjednoczone będą miały wciąż kilka kart do rozegrania. Zalicza do nich m. in. zwiększenie dostaw amerykańskiego gazu LNG do Europy i spowodowanie, że będzie on bardziej konkurencyjny cenowo. 

UOKiK ukarał Gazprom

Na początku sierpnia polski urząd antymonopolowy nałożył na Gazprom olbrzymią karę - 50 mln euro - za ukrywanie informacji dotyczących budowy Nord Stream 2. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowanie w sprawie utworzenia konsorcjum finansującego budowę gazociągu bez wymaganej zgody prezesa UOKiK. Obowiązek taki wynika z przepisów europejskich, na których opiera się polska ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów. Polski urząd antymonopolowy postawił w tej sprawie zarzuty sześciu spółkom: Gazpromowi z Rosji, Engie Energy ze Szwajcarii oraz czterem pochodzącym z Niderlandów: Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall.

Gazprom nie udzielił informacji, o które na początku tego roku zwrócił się UOKiK. W ocenie brak współpracy Gazpromu to działanie "umyślne, które miało utrudnić prowadzone postępowanie". Dlatego prezes Urzędu zdecydował o nałożeniu kary. Wcześniej, w 2019 r., UOKiK nałożył karę blisko 40 mln euro na szwajcarską spółkę Engie Energy. Pozostałe firmy zaangażowane w projekt współpracują z polskim urzędem i przekazują potrzebne dokumenty.  

Więcej o tym , dlaczego UOKiK ukarał Gazprom, przeczytasz pod linkiem.

Ale to niejedyne problemy projektu Nord Stream 2. W połowie maja 2020 r. niemiecki regulator Bundesnetzagentur (BnetzA)  odrzucił wniosek Gazpromu o derogację, czyli taryfę ulgową w zastosowaniu unijnej dyrektywy gazowej. BnetzA wyjaśniła, że ubiegłoroczna nowelizacja dyrektywy dopuściła możliwość zawieszania w określonych sytuacjach jej przepisów, ale odnosi się to wyłącznie do gazociągów, które zostały zbudowane przed wejściem nowelizacji w życie, czyli przed 23 maja 2019 r., a Nord Stream 2 tych kryteriów nie spełnia, bo wciąż jest budowany.

Z kolei 20 maja Sąd Unii Europejskiej odrzucił skargi Nord Stream i Nord Stream 2 na nowelizację dyrektywy gazowej. Dyrektywa przesądza podporządkowanie gazociągów importowych, w tym budowanego Nord Stream 2, przepisom europejskiego prawa energetycznego. Oznacza to, że muszą one działać według jasnych reguł rynkowych. 

Więcej na ten temat napisaliśmy tu: Dwie porażki Rosji - Nord Stream 2 bez taryfy ulgowej

Nord Stream 2

Nord Stream 2 to projekt rosyjsko-niemiecki. Magistrala ma transportować gaz przez Bałtyk z Ust-Ługi w Rosji do Greifswaldu w Niemczech. Po jej uruchomieniu Rosja chce znacznie ograniczyć przesyłanie gazu tranzytem rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy, z którą od 2015 r. prowadzi wojnę. Ukraina zarabia na opłatach za tranzyt gazu.

Przeciwne budowie Nord Stream 2 są m.in.: Polska, kraje bałtyckie, Ukraina i USA. Wskutek międzynarodowej presji i sankcji USA budowa jest opóźniona - gazociąg miał być gotowy do końca 2019 r. 

Początkowo partnerami Gazpromu w budowie Nord Stream 2 było pięć zachodnich firm energetycznych: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell. Wskutek sankcji wycofały się oficjalnie z projektu. Obecnie operatorem i właścicielem Nord Stream 2 jest Gazprom.

Jedną z kluczowych osób uczestniczących w projekcie budowy Nord Stream 2 jest były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder (przynależność partyjna: SPD). W ostatnich tygodniach swojego urzędowania na stanowisku kanclerza w 2005 r. Schröder podpisał z Rosją umowę o budowie Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku, omijającego Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie. Po opuszczeniu urzędu były kanclerz objął stanowisko w radzie nadzorczej kontrolowanego przez Rosjan konsorcjum Nord Stream, budującego gazociąg. Od 2017 r. Schröder jest szefem rady dyrektorów w rosyjskim koncernie naftowym „Rosnieft”.

BG 

 

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka