2 obserwujących
506 notek
189k odsłon
48 odsłon

Autopsy: Born Undead (2012) - Recenzja

Wykop Skomentuj

Powroty do żywych zawsze są warte uwiecznienia. Zwłaszcza w przypadku zespołu, który zaczął być bardziej doceniany dopiero po zakończeniu żywota (nie pierwszy, zapewne nie ostatni).

Forpocztą powrotu Autopsy stanowiło przypomnienie się w 2009 roku za pomocą niezobowiązującego singla Horrific Obsession (2009) nagranego już w 2008 roku oraz jubileuszowym wydaniem pierwszej płyty. W 2010 ukazało się jeszcze EP i machina nowego Autopsy ruszyła na dobre. Międzyczasie doszło do znacznie ważniejszego wydarzenia. Sprawdzenia formy w warunkach bojowych, w festiwalowym wydaniu. Kalifornijczycy jako Autopsy wystąpili pierwszy raz od 1994 roku dla pokaźnej liczby gawiedzi złaknionej rozkładającego się mięsiwa.

Akt ten miał miejsce na Maryland Deathfest VIII i stanowi główny punkt programu recenzowanego DVD. Jest to drugie wydawnictwo video Autopsy po zbiorze bootlegów wydanych jako Dark Crusades (2006). Za to pierwsze zawierające profesjonalnie zarejestrowany koncert. Zespół nigdy nie silił się na spektakularną widowiskowość. Z góry łatwo można się domyślić, że i w tym wypadku mamy do czynienia z surowym występem weteranów gatunku. Mamy tu Autopsy w sytuacji jakby się czas zatrzymał w miejscu, ściągnął haracz w postaci kilkunastu lat z życia, dając w zamian mniejszy lub większy zapas tkanki tłuszczowej. Autopsy pamiętnego dnia zaprezentowało osiemnaście sztosów z czasów swej świetności.

Krwawy ceremoniał otwiera utwór „Twisted Mass of Burnt Decay”, który ukazał się, jako część splitu dzielonego z Paradise Lost z 1991 roku – była to pierwsza zapowiedź drugiego albumu Autopsy. Dla ochłody poprawiono „In the Grip of Winter”, tym samym pozostając wciąż w uroku 1991 roku. O dziwo szybko zapodano niezmiernie pożądany „Severed Survival”, rozpoczynający wiązankę starego dobrego death metalu, z debiutu o takim samym tytule (z pysznie pulsującym „Pagan Saviour” na czele!). Set jest przekrojowy, każdy z albumów z lat 1989-1995 posiada swoich reprezentantów. Zespół pokusił się nawet o ekshumację utworu z pierwszego demo pt. „Human Genocide”. Z perspektywy czasu wcale to nie dziwi, kawałek ten nagrany na nowo wszedł niedługo później w skład The Tomb Within (2010).

Repertuar zagrany na tejże sztuce budzi uznanie, choć z pewnością brakować musiało „Charred Remains” (to byłby dopiero godny otwarcia utwór) i „Critical Madness” – w zasadzie jak na mój gust mogli zagrać w całości dwie pierwsze płyty, na bis coś z dwóch pozostałych płyt i byłoby cacuśnie. Nie ma jednak tego złego, bowiem w dodatkach znaleźć można m.in. „Service for a Vacant Coffin” i „Charred Remains” zarejestrowanych podczas próby przed koncertem.

Wyjąwszy symboliczny kontekst powrotu na sceniczne deski. Born Undead (2012) w porównaniu do wielu superprodukcji mainstreamowych, postronnym widzom jawić się może jako skromny a nawet ubogi. Ot festiwalowy gig kręcony przez kilka kamer. Jednak to jest mało istotne, w przypadku obcowania z tak zacnym składem i repertuarem. A propos nie zabrakło personalnych zawirowań również i w tak donośnym momencie jak nowonarodzenie. Show Autopsy skradł basista Dan Lilker na gościnnych występach - prawdziwe zwierzę sceniczne (m.in. Anthrax, Nuclear Assault, S.O.D). Chociaż w przypadku Autopsy nie jest to wielka sztuka. Jak wiadomo Chris Reifert jednocześnie obsługuje perkusje korzystając z dobrodziejstwa swych strun głosowych (a to już niewątpliwie sztuką jest).

Podkreślić należy, że Born Undead (2012) nie kończy się na jednym koncercie. Całkowity czas trwania DVD to pięć godzin, na które składa się moc dodatków. Najbardziej treściwymi są: świetny dokument o historii zespołu, w którym przedstawiono różne punkty widzenia na pewne kwestie oraz ochłapy z festiwali: Party.San Open Air 2010, Hole in the Sky 2010 (w tym wypadku mamy konkretny secik składający się z dziesięciu utworów) i Slaughter by the Water 2011. Materiał ten szczęśliwie uzupełnia z nawiązką doskwierający brak „Critical Madness”. Utwory z dodatków stanowią łącznik starego Autopsy z nowym. Mowa tu o dwóch wykonaniach singlowego „Horrific Obsession” i przede wszystkim nowości dającej tytuł całości wydawnictwa: „Born Undead”. Utwór ten wykonany podczas Slaughter by the Water 2011 stanowił aperitif przed Headless Ritual (2013).

Ponadto znaleźć można garść klipów - równie surowych jak całokształt, za to niezmiernie klimatycznych. Wśród nich m.in. dwa oficjalne teledyski promujące The Tomb Within (2010) i All Tomorrow’s Funerals (2012).

W przeciwieństwie do wspomnianego wcześniejszego wydawnictwa DVD, Born Undead (2012) może poszczycić się oprócz bogatej zawartości również odpowiednią oprawą wizualną. Starannie wykonany digibook nawiązuję do płyt Autopsy wydanych w latach 2011-2014. Autorem makabreski zdobiącej front w stylu krzyżówki H. R. Gigera z Vincentem Locke’iem (twórca okładek Cannibal Corpse), jest sam Kent Mathieu. Jegomość miał okazję współpracy z Autopsy przy okazji Severed Survival (1989) – pierwotnej wersji okładki oraz pamiętnej ze względu na groteskowy rozmach oprawy graficznej Acts of the Unspeakable (1992).

Lepiej późno niż wcale – w końcu nadrobiono lukę koncertową lukę w dyskografii. takie wydawnictwo powinno znaleźć się w arsenale zespołu już dawno temu. Niemniej cieszy fakt, że tak doniosły moment w historii Autopsy został należycie zarejestrowany i godnie wydany.

Ignacy J. Krzemiński

Zobacz galerię zdjęć:

To jest dopiero lineup...
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura