Literatura i okolice
"Your library is reflection of whou you are" Paul Theroux
7 obserwujących
39 notek
56k odsłon
  1294   3

Nie „Świat bez Kościoła”, ale „Kościół bez świata”. Wreszcie!

Kościół A.D 2021 z drastycznie zredukowaną ilością Mszy Św. uważam osobiście za dużo dużo lepszy niż wtedy gdy trudno było na dowolnej mszy świętej znaleźć miejsce siedzące. Albo można wzorem św. Faustyny płakać nad każdą osobą opuszczającą wspólnotę, albo egoistycznie (mój case!) zwyczajnie się cieszyć, że – ecuse le mot – z Kościoła Świętego wypłukiwany jest plankton.


Bon moty o „wierze prywatyzowanej”, „wierze konstruowanej”o „kościele dialogu” znane są przynajmniej od 7 dekad, kiedy Kościół w Niemczech zaczął gnić m. In. za sprawą takich heretyków i erotomanów jak zalegendowany jako wybitny progresywny teolog, niejaki Hans Küng. Na szczęście zdążył pred śmiercią odejść z Kościoła. On też marzył o masturbacji i homoseksualizmie bez granic. Gdy nie atakował ks. prof.  Ratzingera pomówieniami, i nie spędzał ze swoim haremem wakacji na Florydzie bredził o dialogu, o wyjątkowości człowieka. Taki zresztą jest kosciół protestancki – dialogiczno – otwarty, w którym odpływ wiernych jest jeszcze większy.


Ale ad rem. Dlaczego uważam, że Kościół pusty jest lepszy od Kościoła pełnego? Ponieważ widzę, że wreszcie przestali do niego chodzić ludzie, dla których Chrystus to Bozia, Komunia pod Dwiema Postaciami to winko, które dał ksiądz wypić, orgia prezentów z okazji I Komunii Św. Krótkomówiąc odchodzą ludzie prymitywni, których górną granicą pojmowania wieczności są książki Yuvala Harariego oraz seriale na Netfliksie. Przy okazji wierutną bzdurą jest mówienie, że człowiek odchodzi od Kościoła przez poszukiwanie, przez brak odpowiedzi na wazne pytania czy nawet przez skandale. Moim niemieckim znajomym (polskim też) nie przeszkadzają pedoskandale w przedszkolach i szkołach (zjawisko częste), bicie kobiet w islamie (zjawisko jeszcze częstsze). Nie zgadzam się w tym momencie na santaż emocjonalny, że jeżeli mówię o innych instytucjach zaufania publicznego w których występuje pedofilia to oznacza, że mi owe zboczenie nie przeszkadza w Kościele. Po prostu jeżeli zależy nam na dobru dzieci należy ów problem zwalczać WSZĘDZIE.


Benedykt XVI widział Kościół przyszłości jako Kościół małych, rozproszonych wspólnot. I to się dzieje. Jest nas tak mało, że znamy się z widzenia, ksiądz ma wreszczie dla wiernych czas, reularnie się spotykamy, nikt nie przychodzi na mszę spóźniony i nie wychodzi na wysokości „Ogłoszeń parafialnych” I tak powinno zostać. Cieszę się, że moje dziecko uczestniczy w takim Kościele, którego mu nikt nie przyniósł na tacy jak mnie, gdy pielgrzymki JPII zapełniały szczelnie place i Błonia. Ta sytuacja zmusiła nas do postawienia sobie pytania „po co jesteśmy w Kościele”? „Czy chcemy dziecku przekazać wiarę”? Nie ukrywam, że przygotowywanie młodej do sakramentu Pojednania i Komunii był dla nas wielkim czasem rekolekcji. I cieszę się, że odwrotnie niż za moich czasów moja córka nie miała przyłupawych kolegów w ławce, którzy pokazywali sobie język z Ciałem Chrystusa. Takich dzieci i takich rodziców już na szczęście w Kościele nie ma lub jest coraz mniej!

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo