7 obserwujących
103 notki
99k odsłon
  230   1

Lepsze wyjście niż kapitulacja Manowskiej: recepta Saryusza-Wolskiego

14 lipca TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która rozpoczęła działalność na mocy zmian w ustawie o SN z 2017 r. Tego samego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z konstytucją.

Manowska

- Osobiście nie zgadzam się z wyrokiem TSUE z 15 lipca ani postanowieniem wiceprezes TSUE z 14 lipca; jednak jako I prezes muszę zadbać o Sąd Najwyższy i całe sądownictwo, spróbować zakończyć tę wojnę polsko-polską w wymiarze sprawiedliwości - zadeklarowała w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Małgorzata Manowska.

- Jeśli chodzi o Izbę Dyscyplinarną: moim zdaniem powinna działać nadal jako odrębna izba odpowiedzialności zawodowej w SN. Jednak jej członków mógłby wybierać np. prezydent spośród sędziów wylosowanych z innych izb np. na czteroletnią kadencję. Losowanie wyłoniłoby trzy- lub czterokrotnie liczniejszą grupę kandydatów niż liczba miejsc w izbie, by prezydent miał możliwość wyboru. Tacy sędziowie nadal mieliby obowiązek ograniczonego orzekania w swojej dotychczasowej izbie. Jednocześnie jestem zwolenniczką likwidacji aż tak daleko idącej odrębności Izby Dyscyplinarnej. Muszą być również mechanizmy zapobiegające możliwości wpływania czy naciskania na sędziów — oceniła.

Małgorzata Manowska wydała dwa zarządzenia, które odnoszą się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazywał natychmiastowe zaprzestanie działania przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Wprowadzone rozwiązania mają sprawić, że akta nowych spraw dyscyplinarnych wobec sędziów nie będą trafiać do Izby Dyscyplinarnej, tylko bezpośrednio do Manowskiej, która będzie je przechowywać. Tym samym Manowska dokonała nieznacznego ustępstwa w stronę Unii Europejskiej. I prezes wcześniej dramatycznie apelowała o dostosowanie przepisów do wymogów postawionych przez TSUE. Pisała do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu o podjęcie czynności ustawodawczych w sprawie kontrowersyjnej instancji. Prezydent miałby wyjść z inicjatywą nowej ustawy. Co miałoby się w niej znaleźć już nie precyzowano, ale formułowano ogólny zarzut o mankamentach regulacji ustawowych, w oparciu o które system dyscyplinarny funkcjonuje.

Gotowość do poprawy przepisów związanych z postępowaniem dyscyplinarnym wobec sędziów zgłosił prezydent Andrzej Duda a premier Mateusz Morawiecki wysunął rządowe pomysły na usprawnienie i bardziej skuteczne działanie Izby Dyscyplinarnej.

Bzdury Gowina

Jarosław Gowin z kolei stwierdził, że TSUE nie jest wyrocznią i opowiedział się za dostosowaniem polskiego sytemu sprawiedliwości do "wyroczni": chaotycznego i nielogicznego wyroku orzekającego likwidację ważnej części ustroju sądowego państwa polskiego. - Z całym szacunkiem dla Izby Dyscyplinarnej, kruszenie kopii o jej kształt, dosyć zresztą wątpliwy legislacyjnie i groźba wstrzymania funduszy unijnych, które są tak potrzebne polskiej gospodarce, polskim rodzinom, kompletnie nie miałoby sensu — argumentował polityk. Swoje pomysły opublikował na łamach Rzeczpospolitej RPO Marcin Wiącek. Trzeba dopuścić wszystkich sędziów SN do dyscyplinarek i doprecyzować odpowiedzialność za wyroki. A do czasu uchwalenia nowej ustawy – zawiesić Izbę Dyscyplinarną przez pierwszą prezes SN. To droga do kompromisu, jaką przedstawił nowy rzecznik praw obywatelskich.

Ostrzejsze stanowiska

O zagrożeniach dla konstytucyjnej tożsamości narodowej wydali logicznie wiążącą opinię Bronisław Wildstein i prof. Ryszarda Legutko. Każde ustępstwo nie wynikające z następstw konstytucyjnych poszerza ich zdaniem uzurpowaną dominację Unii Europejskiej. Czołowe zderzenie unijnych urzędników z Polską, presja wywierana na premiera Morawieckiego, by wycofał swój wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, który ma wypowiedzieć się w sprawie nadrzędności Konstytucji nad regulacjami europejskimi są dowodami na nasilenie agresji i nietolerancji wobec konstrukcji narodowych. Zaskarżenie przez rządy Polski i Węgier rozporządzenia w sprawie praworządności do TSUE wydaje się dzisiaj pustym gestem w świetle kolejnych wyroków tego Trybunału, przeciwko którym protestuje wiele krajów, na czele z Niemcami i Francją. Karani mamy być jednak tylko my. Węgry dyktatowi Brukseli nie poddają się i premier Orban zapowiedział, iż zostanie stworzony w ramach funduszu ochrony gospodarki węgierski fundusz odbudowy: "(…) nagle po przyjęciu ustawy o ochronie dzieci staliśmy się bardzo skorumpowani. (…)".

Jacek Saryusz-Wolski

Sytuacja na froncie polsko-brukselskim wygląda więc tak, że pod groźbą użycia twardej siły - czyli kar finansowych za niewykonanie wyroku TSUE i ETPC (Europejski Trybunał Praw Człowieka) - Polska odchodzi od sztywnego stanowiska w sprawie sądownictwa. Jesteśmy już gotowi je reformować w kierunku poważnych zmian w organizacji Izby Dyscyplinarnej albo nawet w kierunku jej zawieszenia lub likwidacji. Jacek Saryusz – Wolski - jeden z najbardziej kompetentnych polityków polskich w Parlamencie Europejskim - przestrzega przed takim "postępem". Eurodeputowany dostrzega "instrumentalne przedłużanie przez KE procesu dot. naruszeń wartości UE w celu utrzymania platformy służącej do atakowania Polski". Co proponuje doświadczony Europoseł? Polityk PiS uważał, że Polska powinna zawetować budżet. Dziś proponuje kontrolę konstytucyjną państw członkowskich UE. Kwestia kolizji porządku konstytucyjnego i prawa unijnego stanie się najpewniej tematem Konferencji o Przyszłości Europy.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale