7 obserwujących
58 notek
59k odsłon
280 odsłon

LGBT rzuca na kolana Jarosława Gowina

Wykop Skomentuj2

O niebezpieczeństwach płynących z ideologii gender świadczy wypowiedź Jarosława Gowina dla tygodnika "Sieci". - Lewicowi intelektualiści mają prawo podejmować projekty badawcze i prowadzić zajęcia w tym zakresie. Położę się Rejtanem, jeżeli ktoś będzie próbował ograniczać wolność słowa zwolennikom ideologii gender – nieroztropnie zapowiadał minister nauki i szkolnictwa wyższego. Jego opinia odsłania kompletną ignorancję i lekceważenie mechanizmów, które doprowadziły do autocenzury na uniwersytetach. Kto jak kto, ale krakowski intelektualista powinien odróżniać naukę od pseudonauki. Powinien też wiedzieć, że faktyczna liczba ofiar terroru marksistowskiego na uczelniach jest ukryta, bo ludzie boją się skarżyć.

Stanowisko Gowina jest polityczne. Prawica chce przebić szklany sufit dobierając wyborców z centrum. Szef "Porozumienia" najwyraźniej zainspirował się formułą Platformy Obywatelskiej, partii eklektycznej mieszczącej w sobie wszystko: od lewa do prawa. Skutek takiego zwrotu może być jednak opłakany. Tylnymi drzwiami wyjdą ze Zjednoczonej Prawicy bardziej konserwatywni Polacy. Mają już na kogo oddać głos. Konfederacja ich nie oszuka. A rządzącym zabraknie tych kilku procent do konstruowania silnej reprezentatywnej większości.  

Wróćmy do ludzi nauki. "Na amerykańskim uniwersytecie Evergreen w stanie Washington odbywają się obowiązkowe sesje samokrytyki dla wykładowców" – pisze Agnieszka Kołakowska.  

Filozofka poleca "osłupiające video na youtube (komentarz i podpisy z tajemniczych względów po francusku)", gdzie każdy w parominutowej przemowie ze scholarów karnie wymienia swoje przywileje (jestem hindusem i imigrantem, ale jestem też mężczyzną i cis-gender, a na dodatek wykładam fizykę; jestem kobietą i gejem, ale białą i cis-gender, itp.), po czym obiecuje solidarność z prześladowanymi i nieustającą walkę z rasizmem. - Przerażający to widok - podsumowuje - przypominający najgorsze sowieckie czasy – z czego oczywiście dzisiejsi amerykańscy strażnicy czystości ideologicznej nie zdają sobie sprawy. - Zresztą dochodzę do wniosku, że niewiele by to zmieniło, gdyby wiedzieli – trzeźwo zauważa intelektualistka.

Aż 65 proc. pracowników naukowych przyznało w anonimowej ankiecie przeprowadzonej przez Fundację Nauka Polska, że doświadczyli mobbingu na uczelni, w której pracują. Skala zjawiska w placówkach państwowych może być ogromna. - Uczelnie to środowisko silnie zhierarchizowane, dlatego ryzyko wystąpienia zachowań mobbingowych jest tam bardzo duże - mówi prawnik Grzegorz Ilnicki. Władze uczelni w wielu przypadkach ignorują skargi zgłaszane przez pracowników lub wymuszają na nich wycofanie się z oskarżeń. Nękani niekiedy latami pracownicy są bezsilni.  

W utarte komusze stosunki wskoczyła nowa neomarksowska lewica. To ona poprzez oświadczenia Towarzystwa seksuologicznego wysmażyła standardy cenzorskie podjęte następnie przez wszystkich rektorów polskich uczeni:  

"Możliwość zawarcia związku partnerskiego czy małżeńskiego, wiążąca się z szeregiem korzyści [przywilej = prawo] o charakterze ekonomicznym i społecznym, ma istotne znaczenie dla zdrowia psychicznego człowieka. Pozbawianie związków tworzonych przez osoby LGBT takiej ochrony [ignorowanie aktu konstytucyjnego] jak ma to miejsce w Polsce, skutkuje pogłębianiem się doświadczanej przez nie społecznej stygmatyzacji i wykluczenia. (…). Uważamy również, iż osoby pozostające w związku, niezależnie od jego formy, mają prawo do autonomicznego decydowania o jawności swojej orientacji seksualnej [manipulatorskie torowanie świadomości społecznej]. (…). Związki osób biseksualnych i homoseksualnych podobnie jak zakładane przez nie rodziny, są w Polsce faktem. Uważamy, że konieczne jest umożliwienie formalizacji związków osób tej samej płci, zapewniając im tym samym ochronę prawną [co z demokratyczną większością?]."  

Dokładnie te same kręgi wydają kolejne oświadczenia w temacie nie-monogamii, poligamii, poliamorii uzurpując sobie prawo do stanowienia nowego ładu społecznego ponad demokratycznym społeczeństwem.  

Emancypacyjna retoryka to nic innego jak ramy dla blokowania niepożądanych badań i cenzura uczelniana.  

Korporacyjne piekło na uczelniach uszczelniła i utwardziła Ustawa Gowina.  

- "Tłumaczenie rektora A. Tretyna w uzasadnieniu do decyzji o zawieszeniu prof. Aleksandra Nalaskowskiego powinno uświadomić ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego do czego doprowadził w Konstytucji dla Nauki dając tak dużą władzę rektorom uczelni" - pisze profesor Bogusław Śliwerski, jeden z najwybitniejszych polskich teoretyków pedagogiki, który wychował wiele pokoleń nauczycieli. 

Dydaktyk podkreśla:  

"Zawieszenie wybitnego Uczonego - prof. Aleksandra Nalaskowskiego na trzy miesiące w Jego akademickich prawach jest nie tylko zdumiewające i oburzające, ale przede wszystkim staje się z końcem drugiej dekady XXI wieku niepokojącym dowodem na to, że nie każdy sprawujący władzę rektorską i nie każdy nauczyciel akademicki włączający się w poparcie tej skandalicznej kary rozumie, czym są prawa człowieka, obywatela w państwie demokratycznym, pluralistycznym, rzekomo otwartym na PRAWDĘ i WARTOŚCI OSOBISTE."  

Zdaniem prof. Śliwerskiego rektor UMK naruszył sferę wolności akademika: "Jak to jest możliwe, że rektor uniwersytetu zaprzecza podstawowym prawom obywatelskim w III RP uderzając w Profesora UMK, który jest jej chlubą?!!!".  

- Mamy do czynienia z reakcją typową dla świata akademickiego, z włożeniem głowy w piasek i rezygnacją z szansy, jaką jest przestrzeń akademicka, która mogłaby ucywilizować debatę – oceniał zawieszenie przez rektora UMK w Toruniu prof. Aleksandra Nalaskowskiego wybitny socjolog, Andrzej Zybertowicz, który też padł ofiarą korporacyjnej zmowy. Centralna Komisja do spraw Stopni Naukowych podjęła w sprawie jego awansu naukowego na wskroś polityczną decyzję. Pomijając olbrzymi dorobek naukowy doradcy prezydenta nie przyznano mu zasłużonego tytułu profesorskiego. Przed władzą ekspercką uczony ostrzegał w znakomitej pracy "Samobójstwo Oświecenia?". 

"Władza - wiedza" wyzwolona z obiektywnego monitoringu (społecznego i państwa), wyniesiona ponad wiedzę społeczną, także teologiczną i filozoficzną, może skończyć w tym miejscu, gdzie ugrzęzło setki uczonych III-j Rzeszy. Historia lubi się powtarzać.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo