Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
27 obserwujących
301 notek
157k odsłon
138 odsłon

Konfederacja – polski Front Narodowy?

Wykop Skomentuj9

Ogłoszenie Konfederacji „polskim Front National” jest co najmniej przedwczesne, jeśli nie całkowicie błędne. Zresztą, jeśli już – patrząc na kolejne kampanie mielibyśmy do czynienia raczej z Rassemblement National. Wizerunkowo, rzecz jasna, nie skalą wyników. Co nie znaczy też jednak, że wynik Krzysztofa Bosaka nie jest dobry. Jest akuratny, lepszy być nie mógł i tylko nadzieje niektórych fanów były zdecydowanie nadmierne.

image

Bez żartów – Konfederacja nie będzie rządzić w Polsce

Wynikało to m.in. z faktu, że Konfederacja ma wyborców ideowych, często młodych i z obu tych powodów entuzjastycznych, nadmiernie ekscytujących się samą kampanią. Cóż, inaczej widocznie się nie da, ma to zresztą swój naiwny urok. W efekcie jednak w takich przypadkach zachodzi efekt samonakręcenia, wyborcy tego typu w podnieceniu zaczynają brać swoje marzenia za rzeczywistość, z faktu, że obracają się głównie wśród zwolenników tej samej opcji - wyciągają mylny wniosek rozszerzania wpływów tych ulubionych poglądów. Bardzo często równie nerwowo reagują na jakąkolwiek krytykę czy polemikę, nawet życzliwą i rzeczową, eliminując ze świadomości i otoczenia wszelkie objawy realistycznego widzenia świata.

Wynik Bosaka jest dobry, zwłaszcza biorąc pod uwagę sporą frekwencję, dobrze też oddaje realny zasięg tego środowiska. Tylu zwolenników Konfederacja ma i nie miało sensu zaklinanie rzeczywistości, że "Będzie dwucyfrowo! Będzie druga tura!". Zwłaszcza, że nie robiono tego motywacyjnie, ale ze szczerą wiarą. A to grozi z czasem rozczarowaniem i wypaleniem albo przejściem na pozycje cyniczne, ku którym wciąż nie ma powodów.

Formacja typu Konfederacji w ogóle bowiem, o ile miałaby pozostać programową - NIE MA SZANS na rządzenie w kraju, gdyby jednak uzyskała wystarczającą trwałość - mogłaby po pierwsze pozytywnie wpływać na kierunek rządów kolejnych partii władzy. Po drugie zaś - mogłaby uzyskać realne zaplecze w samorządach, oczywiście w momencie, kiedy aktyw i wyborcy w końcu przyjmą do wiadomości, że coś takiego istnieje i oddziałuje na ludzkie życie. To zaś, podobnie jak i polityka - nie ogranicza się bynajmniej do napierdalania w Sejmie o podatkach.

Jeśli Konfederacja NAPRAWDĘ miałaby ambicję, by zostać "polskim Frontem Narodowym" - powinna odrobić także i tę jego lekcję.

Wyborcy? Dobrze, że w ogóle są

Innym polem analizowania wyniku K. Bosaka – jest dociekanie kim właściwie są jego wyborcy – czy nie nazbyt liberalni dla jednych, a może zbyt podobni do elektoratu PiS-u zdaniem innych krytyków. Cóż, niektórym się nigdy nie dogodzi i można by zbyć takie rozważania prostą konstatacją: dobrze, że w ogóle są. Oczywiście jednak bez zrozumienia motywów głosowania na Konfederację – nie sposób zaplanować dalszego rozwoju tego środowiska, a nawet wykonywać za jego pomocą ruchów tak podstawowych, jak choćby kreatywne ustosunkowanie się do czekającej Polskę drugiej tury wyborów prezydenckich.

W skrócie zatem wyborcza sytuacja Konfederacja wydaje się być nieco podobna, jak w przypadku "Lewicy". Część jej liderów może by i chciała zwrotu ku bardziej... tradycyjnemu traktowaniu jej haseł, szczerze odwołałaby się do kwestii socjalnych bardziej niż obyczajowych itd. Sęk w tym, że nie ma żadnej pewności, że taki wyborca w ogóle istnieje (poza PiS-em...), a zatem zostaje rywalizowanie z PO o głosy soc-liberalne. Podobnie Konfederacja. Jasne, że wyborcy stricte tradycjonalistyczni w sferze wartości, paternalistyczno-socjalni ekonomicznie istnieją. I też są w PiS-ie. Konfederacja pozostaje więc mixem dwóch aktywów - postkoliberskiego i dawnego Marszu Niepodległości oraz dwóch elektoratów: właśnie kolibskiego i "bądźmy takim PiS-em, tylko twardszym". Pierwszy typ (i działaczy, i wyborców) ma większą skłonność do starej konstatacji o dżumie i cholerze, drugi zawsze w końcu zerknie w stronę aktualnie głównej partii centroprawicowej.

To prawda, że co do haseł - fuzja obu grup przedstawia się spójnie, co jednak może być tylko pozorem. To znaczy młodzi radykalni antykomuniści nazywający się narodowcami nie wyobrażają sobie, żeby mogli też nie być liberalni gospodarczo, w drugą stronę jednak aż tak to nie oddziałuje, bo imperatyw "antysocjalistyczny" bywa silniejszy od „antykomunistycznego” i „antyukładowego”. Dla liderów Konfederacji - stanowi to supeł, zresztą każda partia ideowa ma problemy z podejmowaniem decyzji taktycznych i targowaniem głosami, bo zawsze może zrazić to część zwolenników. Zwłaszcza gdy co do istoty - bynajmniej wcale nie chodzi im o to samo.

Followersi ważniejsi od elektoratu?

Nadto zaś Konfederację i “Lewicę” upodabnia także pewne uzależnienie od sympatii deklarowanych w internecie. To znaczy oczywiście tym razem kampania Krzysztofa Bosaka była jak najbardziej i całkiem umiejętnie prowadzona także w realu, poza tym wcześniejsza/równoległa internetowość wymuszona była przecież lockdownem – niemniej i Konfederacja, i „Lewica” nie mogą się wciąż zdecydować: czy poszukują wyborców, czy followersów. Jest to zresztą zabawny paradoks – bo w przypadku obu partii realne decyzje podejmowane są w jedyny możliwy sposób, czyli w wąskim gronie zamordystycznych liderów, zaraz jednak są one wiwisekcjonowane przez nader liczne grupki Facebooka, środowiska popierających, a w istocie suflujących programy i hasła portali oraz wiecznych, a dyżurnych ekspertów. Również i w tym zakresie ta kampania Konfederacji była o niebo lepsza od poprzednich, chorobliwa pseudotransparentność nie zabiła bowiem w miarę konsekwentnego przekazu.

Konfederacja ma więc swój potencjał – na razie jednak nie większy od realnie uzyskiwanych wyników, ma swoje wewnętrzne, potencjalnie niebezpieczne sprzeczności, ma też przed sobą konieczność postawienia długoterminowych celów, realniejszych niż tylko pocieszanie się, że „nasz będzie jutrzejszy dzień”. O ile więc mało prawdopodobna wydaje się jakaś szersza ekspansja czy pogłębiona wewnętrzna praca edukacyjno-wychowawcza ze strony Konfederacji, a zatem najprawdopodobniej pozostanie ona do-10-procentowym środowiskiem zwolenników patriotycznego liberalizmu z okrasą konserwatywną – o tyle może ona odegrać pozytywną rolę a to naciskając w stronę tańszego państwa i mniejszej biurokracji, a to zwłaszcza starając się realizować te postulaty w samorządach. O ile, rzecz jasna, dotrwa do kolejnych wyborów władz lokalnych.

I niech jej zwolenników to nie rozczarowuje – to i tak byłoby dużo. Taka to i dziś moc Wielkiej Polski…

Konrad Rękas

Konserwatyzm.pl


Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka