43 obserwujących
289 notek
628k odsłon
  2777   0

Polska widziana z Czech

Czechy mają coś takiego w sobie, że nie chce się z nich wyjeżdżać i zawsze się chce tu wracać. Ten spokój, cisza, sielanka... o ile oczywiście nie chodzi się po najbardziej obleganych miejscach, które z kolei wyglądają bajkowo - zwłaszcza po godzinie 18:00, gdy wreszcie tłum stąd znika i można spokojnie podziwiać krajobraz. I ten czeski luz. W Polsce się biegnie, a w Czechach się chodzi spacerkiem. 

Jednak Polska ma w sobie coś takiego, że po czeskim "detoxie" nie chce się do Polski wracać. Co? Widać to wyraźnie, gdy sieciocholik taki jak ja ma możliwość odświeżania danych w przeglądarce internetowej tylko wieczorem, po powrocie na kwaterę. Trzy główne portale internetowe (Interia, WP, Onet) a na każdym z nich po minimum trzy newsy dotyczące lotów Kuchcińskiego, komentarze polityków do tych newsów, komentarze polityków i funkcjonariuszów mediów do komentarzy innych polityków... Ile latał marszałek Kuchciński, kogo zabierał, czy Piotrowicz kupił lekarstwo żonie czy nie, jak kupił, gdzie kupił, ile latał premier Tuski, ile prezydent Kaczyński... Kogo to q..a obchodzi?! Tylko funkcjonariuszy partii, która przez 8 lat rządząc państwem doprowadziła go (i samą siebie) na skraj moralnego, intelektualnego i finansowego bankructwa w sposób tak drastyczny, że tylko obrzydzanie polityków konkurencyjnej partii, która po ich bankructwie zdobyła samodzielną większość w Parlamencie jest dla niej jedyną nadzieją na ponowne dorwanie się do władzy (i to w koalicji "od lewa do prawa" - wszyscy na jednego). Czy ktoś we w miarę normalnym kraju rozlicza Prezydenta USA z lotów Air Force One? Przypomnę, że Prezydent RP jest według Konstytucji RP pierwszą osobą w państwie, drugą jest Marszałek Sejmu (który zastępuje Prezydenta w przypadku jego śmierci lub braku możliwości sprawowania obowiązków), trzecią Marszałek Senatu, a Premier jest na czwartym miejscu. Ale oczywiście dla wycierających sobie gęby słowem KON-STY-TUC-JA Tusk, jako prezes partii rządzącej był super-nadprezydentem, szefem wszystkich szefów, Prezydent RP najpierw był "preziem" (Kaczyński), później "strażnikiem żyrandola" (Komorowski), a Marszałkowie Sejmu i Senatu byli chłopcami na posyłki, których jako Premier rugała nawet stojąca niżej w hierarchii Ewa Kopacz. Rządy się zmieniły, ale wyobrażenie struktury państwa w platformerskich łbach ani trochę.

Warto przypomnieć jak pod Smoleńskiem dla Prezydenta RP ś.p. Lecha Kaczyńskiego, 65 innych Ofiar i całej Polski (wstyd na cały świat) skończyło się dziadowanie na rządowych samolotach (jeszcze produkcji ZSRR) i jak omal nie skończyło się kilka lat wcześniej dla Premiera Leszka Millera. Ale co to obchodzi tych, którzy do tego doprowadzili? Tak samo co obchodzi autorów mema z wierszykiem podszywanym pod czasy Gierka to, że ceny większości produktów (w przeciwieństwie do czasów Gierka) nie są centralnie regulowane, a inflacyjny wzrost cen jest normalną reakcją rynku na wzrost płac i związany z nim rosnący popyt? Jak się wciśnie Gierka i nazwie innych "osłami", to zawsze znajdą się barany, co wierszykowi ulegną.

Tak, różnica pomiędzy Polską a innymi krajami nie polega głównie na tym, że "tam ludzie do siebie się uśmiechają" (jak twierdzi Tusk), bo jak pokazuje praktyka jedni się do siebie uśmiechają, jak właściciele kwater do polskich gości, inni na siebie warczą, jak kierowcy autobusów na polskich kierowców (siedziałem na jednym z pierwszych siedzeń - kierowca chyba nie wiedział, że w miarę znam czeski, lub się tym nie przejmował, bo nawijał na Polaków do jednej z pasażerek non-stop). Różnica polega na tym, że tam nazywanie innych "osłami", "bydłem" itp. nie jest standardem. Niestety za czasów Tuska w Polsce pod hasłem "nie róbmy polityki - budujmy stadiony" zbudowano neo-totalitarnego potworka, w którym wszystko jest polityką: od ochrony VIP-ów, przez kolejność odwiedzin po powrocie do kraju medalistów, aż po treści spotów na Facebooku oraz to kto z kim śpi i kto z kim lata i kto ma "najdłuższego" (patrz treść rozmów w "Sowa i Przyjaciele"). Oczywiście ci, którzy do tego doprowadzili udają, ze nie robią polityki - że ów wierszyk zupełnie przypadkiem pojawił się w co trzecim poście przeglądanym na Facebooku... Tylko dopiero, gdy się na to spojrzy z perspektywy innego kraju, można dopiero zauważyć, jakie to żałosne! 

A o czym piszą portale? Tego na szczęście nie wiem. Napisałem "na szczęście", bo od końcówki stycznia 2016 (przełamanie przez PiS pierwszego kryzysu po objęciu władzy i... wiadomość, że spodziewamy się Bliźniaków) z Żoną porzuciliśmy myśl o emigracji, więc gdybym za bardzo interesował się sytuacją w Czechach, to by świadczyło o tym, że ta myśl powraca. Chwilowo jednak wolę zachwycać się wyłącznie prześlicznymi czeskimi górami i sielankową czeską prowincją. I niech tak pozostanie! 

---

Ponieważ wkrótce komentowane memy z wierszykami znikną z Internetu (jak zniknęły memy PSL-u z maja 2015 roku straszące wojną atomową z Rosją w przypadku wygranej PiS), a mój artykuł pozostanie, więc na koniec wkleję treść mema: 


"Za Gierka chodził taki wierszyk.

Nie cieszta się osły że wam pensje podrosły, ja ceny podwoję i tak wyjdę na swoje." 

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo