32 obserwujących
577 notek
627k odsłon
3386 odsłon

Kolejna wrzutka przed konferencją klimatyczną...

Wykop Skomentuj141

Jak wiecie jestem przekonany, że to antropogeniczna działalność przemysłowa wprowadza chaos w klimacie naszej planety. Przekonanie to opieram rzecz jasna na dowodach z fizyki, chemii, matematyki, biologii, oceanologii, i innych, pokrewnych dziedzinach nauk, które potwierdzają wnioski klimatologów już od około 1860 roku. To, że dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym i ma właściwości zatrzymywania ciepła można sprawdzić w każdej licealnej pracowni chemiczno - fizycznej w prostym eksperymencie:

Mamy więc pierwszy fakt: dwutlenek węgla zatrzymuje ciepło. Ale ile energii cieplnej konkretnie jest w stanie zatrzymać ten gaz? To też można sprawdzić, choć z powodu nakładania się na siebie właściwości zatrzymywania ciepła innych gazów cieplarnianych na siebie nie jest to łatwe. Nie, to już jest bardzo skomplikowane i udało się tego szczegółowo dokonać dopiero na początku lat 90tych XX wieku, jeśli dobrze pamiętam. Wiemy stąd, że para wodna, owszem, jest najważniejszym gazem cieplarnianym, ale dwutlenek węgla - w obecnie występującym stężeniu atmosferycznym - zajmuje miejsce tuż za parą wodną.

Poza tym, jak już pisałem w notkach setki razy, para wodna ma jedną, ogromnie ważną właściwość - podlega kondensacji. Inaczej pisząc, para wodna nie wywołuje zmian klimatu sama z siebie - na szczęście, gdyby tak nie było wyparowałyby oceany - ponieważ jej nadmiar usuwany jest z atmosfery poprzez kondensację.

Tych ograniczeń fizycznych nie mają natomiast inne gazy cieplarniane, jak: metan, podtlenek azotu, halon, halogenki, fluorowce i inne. Dlaczego więc skupiamy się na dwutlenku węgla a nie na metanie choćby, który jest gazem nawet silniejszym ociepleniowo 30-70x?

Ano dlatego, że to dwutlenku węgla jest najwięcej obecnie i najszybciej przybywa go w atmosferze. Rok po roku przybywa tego gazu ok. 2-2.5ppm (części na milion). Mało? To wystarczy, by jego ilość w atmosferze podwoiła się około 2035-2045 roku w porównaniu do stanu sprzed Rewolucji Przemysłowej. A każde podwojenie to ocieplenie o 3oC (z czego ponad połowa to wzmacniający efekt pary wodnej, jak widzicie nikt jej nie niedocenia). Na szczęście dla nas każde kolejne podwojenia stężenia jest coraz trudniej uzyskać.

Jest jednak inna, mniej optymistyczna wiadomość. Klimatolodzy od dawna przestrzegają, że choć obecnie to - z wielu powodów - dwutlenek węgla jest na uwadze, to w wyniku ocieplenia zacznie uwalniać się z biosfery metan i ocieplenie znacznie przyśpieszy. To już się zresztą obserwuje, co niektórzy sceptycy usiłują obrócić w argument, że za ocieplenie odpowiedzialna jest naturalna emisja metanu. Nie, bez początkowego ocieplenia wiecznej zmarzliny, mórz Arktyki, bez wycinania lasów deszczowych, osuszania torfowisk - bez tego wszystkiego nie byłoby zwiększonej emisji metanu.

Wracając jednak do dwutlenku węgla i do pary wodnej. Wśród sceptyków popularne jest twierdzenie, że para wodna to niemal całość Efektu Cieplarnianego (98%) a inne gazy cieplarniane (GHG) to nic niewarte wspomnienia dodatki do niej. Szacunki tak dużego udziału pary wodnej są już od dekad nieaktualne, wynikały z wybiórczego i nierzetelnego traktowania danych pomiarowych przez Richarda  Lindzena w 1991 roku.Od dawna wiemy, że pan Lindzen pomylił się dziesięciokrotnie: wszystkie wyliczenia po 1991 roku pokazują, że dwutlenek węgla to 20% efektu cieplarnianego a pozostałe gazy - 5%. Para wodna nadal dominuje, ale już nie tak mocno - stanowi ok. 75% Efektu Cieplarnianego.

Przy okazji przypomnę też dlaczego jest nam bardzo łatwo wprowadzaćchaos w klimacie. Otóż 99,96% składu atmosfery (azot, tlen, argon) to gazy przezroczyste dla promieniowania widzialnego i cieplnego, natomiast ten 0,04% to właśnie gazy cieplarniane, przezroczyste dla promieniowania widzialnego, ale nieprzepuszczające zwrotnego promieniowania cieplnego.

Jednak nadal 20% nie wydaje się specjalnie dużo, prawda? To niemal 4x mniej, niż dominujący efekt pary wodnej, więc o co kruszyć kopię? To, że naukowcy przejmują się dwutlenkiem węgla, choć odpowiada on "tylko" za 20% efektu cieplarnianego wynika właśnie ze wspomnianych właściwości pary wodnej, która - z powodu kondensacji - nie wywołuje zmian klimatu a "tylko" je wzmacnia.  Dwutlenek węgla nazywany jest więc w klimatologii "wymuszeniem" a para wodna "wzmacniaczem". W skrócie wygląda to tak, że najpierw rośnie stężenie dwutlenku węgla, co wywołuje wzrost temperatury, co wywołuje zwiększone parowanie, co wywołuje wzmocnienie początkowego, słabego, impulsu.

NASA zresztą wykonała bardzo ciekawy eksperyment - symulację zmian klimatu polegającą na symulowanym usunięciu z atmosfery poszczególnych gazów cieplarnianych. Gdy usunięto "nieistotny" dla wielu dwutlenek węgla Ziemia zamieniła się w lodową kulę, niezlodzoną tylko na równiku.

Wykop Skomentuj141
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości