Rząd wprowadza stan wyjątkowy. "Odpowiedzialność za zabezpieczenie granic kraju i UE"

Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie części województw podlaskiego i lubelskiego jest podyktowana troską o bezpieczeństwo państwa, naszych obywateli i odpowiedzialnością za zabezpieczenie granic kraju i całej UE - wskazał premier Mateusz Morawiecki.

Stan wyjątkowy w przygranicznym pasie

Szef rządu we wtorkowym wpisie na Facebooku zwrócił uwagę, że sytuacja na granicy z Białorusią jest kryzysowa. "Reżim Łukaszenki postanowił, poprzez transport ludzi z Iraku, wypchnąć ich na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. W związku z napiętą sytuacją na granicy polsko-białoruskiej Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie części województwa podlaskiego i województwa lubelskiego" - napisał premier.

Polecamy:

,,Nawet komuniści by na to nie wpadli" - Tusk na Twitterze uderza w PiS

Usnarz Górny. ,,Są przekonani, że przekraczają granicę polsko-niemiecką"

Jak doprecyzował, pas ten będzie obejmował 115 miejscowości w województwie podlaskim i 68 miejscowości w województwie lubelskim.

Morawiecki zaznaczył, że restrykcje w najmniejszym stopniu nie będą ingerowały w życie zawodowe lokalnych mieszkańców, ani w możliwość swobodnego wykonywania działalności rolniczej na tych terenach.

Zwrócił też uwagę, że Litwa i Łotwa już jakiś czas temu wprowadziły podobne restrykcje. "Decyzja ta jest podyktowana troską o bezpieczeństwo państwa, naszych obywateli i odpowiedzialnością za zabezpieczenie granic kraju i całej Unii Europejskiej, która popiera nas w tym zakresie" - wyjaśnił premier.

"Reżim białoruski jest niebezpieczny"

"Reżim białoruski jest niebezpieczny, a każde niekontrolowane przekroczenie granicy może skończyć się incydentem o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Musimy powstrzymać te agresywne działania hybrydowe, które są prowadzone według scenariusza napisanego w Mińsku i u protektorów pana Łukaszenki" - dodał szef rządu.

Cudzoziemcy od ponad trzech tygodni koczują tuż przy granicy z Polską. Za koczowiskiem stoją białoruscy funkcjonariusze. Cudzoziemcy chcą się przedostać do Polski, czemu zapobiega Straż Graniczna, którą wspiera policja i wojsko. Mundurowi odgrodzili też obszar kilkuset metrów od granicy. Wolontariusze próbują się komunikować z cudzoziemcami za pomocą megafonu.

Wojna hybrydowa przeciw Polsce

Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zarzucają Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na ich terytorium w ramach tzw. wojny hybrydowej. We wspólnym oświadczeniu premierzy Polski i krajów bałtyckich ocenili, że kryzys na granicach z Białorusią został zaplanowany i systematycznie zorganizowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Wezwali też władze białoruskie do zaprzestania działań prowadzących do eskalacji napięć.

Komisarz Unii Europejskiej ds. migracji Ylva Johansson oświadczyła w piątek, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej nie jest kwestią migracji, ale częścią agresji Łukaszenki na Polskę, Litwę i Łotwę w celu destabilizacji UE. Służby prasowe Komisji Europejskiej przekazały PAP, że jest to też stanowisko Unii Europejskiej, które było wyrażane wcześniej przez ministrów spraw zagranicznych państw UE. 

KW

Czytaj dalej:

Jeden z liderów strajków 1980: Solidarność nie powstała 31 sierpnia, ale 17 września

Problemy Ukraińców w Polsce. Odwodnieni, wykończeni i wściekli

Bilans amerykańskiej interwencji w Afganistanie: 165 tys. ofiar, w tym 44 Polaków

Wałęsa także komentuje słowa Nitrasa. „Urodziłem się w wierze i umrę w wierze”

Senyszyn nazywa Nitrasa konserwatystą. „Mówi to, co chce usłyszeć młodzież”

Lubię to! Skomentuj206 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka