- Wprowadzającym Ajchlera w ten świat był poseł Łukasz Mejza. Dziś mówię o tym pierwszy: przy wielu świadkach, rozmawiałem o tym z posłem Ajchlerem. On widział się z Mejzą, który gwarantował mu leczenie na Parkinsona, jeśli dołączy do PiS lub zostanie posłem niezrzeszonym wspierającym PiS - oświadczył w programie "Onet Rano" Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz:
- Mejza fałszował podpisy dla Polski Fair Play? Sensacyjne doniesienia
- Mejza się tłumaczy, ale poseł PiS nie wierzy. "Liczę na konkretną decyzję premiera"
- Gromosław Czempiński odzyskał emeryturę, którą stracił przez "ustawę dezubekizacyjną"
Przypomnijmy, że Zbigniew Ajchler był parlamentarzystą PO od 2015 roku. Po czterech latach ubiegał się o reelekcję, ale bezskutecznie. W końcu, dzięki pierwszemu niemandatowemu miejscu, zastąpił Killiona Munyamę. Zrezygnował jednak z członkostwa w klubie Koalicji Obywatelskiej i został posłem niezrzeszonym.
- To jest układ, który Ajchlerowi osobiście zaproponował Mejza - mówił Tomczyk, dodając, że leczenie na Parkinsona jest eksperymentalne i skorzystało z niego zaledwie kilka osób. - On powinien z niego skorzystać, nieważne czy jest posłem, czy nie! Wszystko odbyło się przez szantaż - powtórzył były rzecznik rządu Ewy Kopacz.
Ajchler jednoznacznie zaprzeczył tym pogłoskom. - W związku z wypowiedziami Posła Cezarego Tomczyka w programie Onet Rano z dnia 30 listopada 2021 r., opublikowanymi następnie w artykule na portalu Onet.pl pragnę stanowczo podkreślić, że opisane przez pana posła Cezarego Tomczyka okoliczności mojego dołączenia do koalicji rządowej są kłamstwem. Sytuacja opisana przez posła Tomczyka nie miała nigdy miejsca, a ja nigdy nie byłem w żaden sposób szantażowany - zaznaczył polityk.
- Jestem głęboko oburzony tym, że moje problemy zdrowotne i wynikające z nich leczenie, którego musiałem się podjąć wykorzystywane są do bieżących rozgrywek partyjnych i do ataków politycznych na mnie i na posła Mejzę. Nie życzę sobie, aby mój stan zdrowia był cynicznie wykorzystywany przez polityków i media do ataków na większość sejmową - ocenił Ajchler.
Parlamentarzysta przypomniał też, że gdy miał kłopoty zdrowotne dwa lata temu, wtedy nikt z PO nie wyciągnął do niego pomocnej ręki. Ajchler skieruje też sprawę do Komisji Etyki Poselskiej. - Nie pozwolę na wykorzystywania mojego nazwiska do brudnych gier politycznych, mających naruszyć sejmową większość - zapowiedział.
Nie przegap:
- Od czasów Stalina nikt tak długo Rosją nie rządził. Co dalej z władzą Putina?
- Szwedzka gazeta nazwała Glińskiego "przedstawicielem autorytarnego reżimu"
- Nowe wieści ws. śmierci Izy z Pszczyny. Na jaw wychodzą nowe fakty
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (15)