Prominentny polityk PO stanie przed sądem. Afera jeszcze z czasów poprzedniego rządu

Sławomir Neumann stanie przed sądem. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. (fot. Instagram/Sławomir Neumann)
Sławomir Neumann stanie przed sądem. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. (fot. Instagram/Sławomir Neumann)
Sławomirowi Neumannowi grozi do 10 lat więzienia. Były wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL jest jednym z oskarżonych w temacie oszustw przy realizacji i kontraktowaniu usług medycznych. W piątkowe przedpołudnie ma rozpocząć się proces w tej sprawie.

Oprócz posła KO przed Sądem Okręgowym w Warszawie staną również Adam T., były dyrektor mazowieckiego NFZ, Krzysztof R. i Agnieszka O. – prezes i wiceprezes zarządu warszawskiej kliniki okulistycznej Sensor Cliniq, gdzie miało dochodzić o oszutw.

Zarzuty wobec Neumanna i Adama T.

W grudniu 2020 roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie, w którym śledczy oskarżyli Neumanna i Adama T. o przekroczenie uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w kwocie 13,5 mln zł przez klinikę. Prokuratorzy są zdania, że lecznica pobierała dodatkowe opłaty za zabiegi usunięcia zaćmy, pomimo że były one w całości refundowane przez NFZ. W ten sposób wyłudzono od ponad 2 tysięcy pacjentów kwotę w wysokości niespełna 2,5 mln zł.

Sensor Cliniq pobierało od pacjentów nienależne opłaty?

Podczas śledztwa ustalono, że NFZ rozwiązał umowę z Sensor Cliniq po wykryciu owej nieprawidłowości dotyczącej pobierania nienależnych opłat od pacjentów. Prokuratura informuje, że Neumann pomimo to zabiegał o interesy kliniki i działał w celu dalszego finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia.

— Interweniował między innymi u prezesa Funduszu i dyrektora Mazowieckiego Oddziału NFZ Adama T. Zlecił też podległym sobie pracownikom taką interpretację przepisów, która miała być uzasadnieniem dla kontynuowania współpracy z lecznicą pomimo rozwiązania umowy — podała prokuratura.

Według śledczych naciskom wiceministra uległ Adam T. Jako dyrektor mazowieckiego NFZ wbrew przepisom miał w końcu grudnia 2013 r. zawrzeć z kliniką aneks do umowy o świadczenie opieki okulistycznej, która już w tym momencie nie obowiązywała. Aneks został zawarty z datą wsteczną, gdy dobiegała końca wypowiedziana wcześniej umowa.

Na ławie oskarżonych zasiądą też prezesi Sensor Cliniq. Prokuratura oskarżyła ich m.in. o oszustwa na szkodę ponad 2 tys. pacjentów. Lecznica miała pobierać od nich bezprawne dopłaty do zabiegów usunięcia zaćmy.

Oszukani pacjenci

Przedstawiciele Sensor Cliniq informowali pacjentów, że soczewki proponowanej przez nich firmy wszczepiane podczas zabiegu usunięcia zaćmy nie są refundowany i należy za nie zapłacić 600 lub 1500 zł, w zależności od modelu. W rzeczywistości świadczenia te w całości refundowane były przez NFZ. Dodatkowo płatne soczewki nie miały także właściwości, o jakich zapewniali, a ich średnia cena była faktycznie niższa od szacunkowej ceny soczewki ustalonej przez dla tego zabiegu.

Według śledczych prezesi spółki mieli też poprzez oszustwa wyrządzić szkodę mazowieckiemu NFZ w wysokości ponad 7,3 mln zł. W tym przypadku przedstawiciele kliniki w comiesięcznych raportach do NFZ zgłaszali nieprawdziwe informacje o tym, że zabieg został sfinansowany zgodnie z zawartą z NFZ umową, czyli bez opłat ze strony pacjentów.

Dodatkowo w 9 przypadkach, pomimo iż zabiegi wykonano w ramach komercyjnej działalności kliniki i pobrano za nie opłaty od 5 do 10 tys. złotych, zgłoszono je jako w całości wykonane w ramach umowy z NFZ.

Neunann o zarzutach: Dęte i tworzone na siłę

Sławomir Neumann po skierowaniu oskarżenia do sądu, stawiane mu zarzuty określił jako "dęte i tworzone na siłę".

— Ja jestem spokojny o sprawę w sądzie, na dokumentach i świadkach jesteśmy w stanie obalić to wszystko, bo to są absolutnie dęte, na siłę tworzone zarzuty — mówił prawie dwa lata temu.


RB

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka