6 obserwujących
145 notek
158k odsłon
1370 odsłon

Ostateczny upadek Wałęsy

Wykop Skomentuj16

Pamiętam, że jako 14 latek skandowałem "Wałęsa ... Wałęsa" po mszy w parafii św. Brygidy w Gdańsku, kiedy latem 1988 r. znowu zaczynąło się w Polsce dziać.

Później Wałęsa był symbolem zmian i kiedy w 1990 r. kandydował w wyborach prezydenckich uwierzyłem, że chce szybkiego odejścia Polski od komunizmu. 

A potem przeżyłem wielkie rozczarowanie, kiedy okazało się, że Wałęsa oszukał swoich wyborców i zaraz po wyborach postawił na "lewą nogę", a później prowadził wyjątkowo nieudolną i groteskową politykę, która doprowadziła do zwycięstwa postkomunistów w wyborach parlamentarnych w 1993 r. a następnie prezydenckich w 1995. 

Jeżeli więc Wałęsa kojarzył mi się dobrze, jeżeli chodzi o okres przed 1989 r., o tyle jego działalność po 1989 r. przyniosła tylko pasmo klęsk i słusznie został odesłany na margines polityki w wyborach w 2000 r. (zajął wówczas siódme miejsce, z wynikiem 1,01%, przegonił go zarówno Janusz Korwin-Mikke, jak i Jarosław Kalinowski oraz Andrzej Lepper).

Teraz obraz jaki wyłania się z dokumentów bezpieki powoduje, że ocena Wałęsy musi się zmienić także jeżeli chodzi o ten pierwszy okres.

Okazuje się, że w wczesnych latach 70-tych Wałęsa był cwaniakiem, który próbował się urządzić donosząc na kolegów. Współpraca z SB nie była motywowana oczywiście ideologią, ale też nie była motywowana strachem. Nie, Wałęsa najwyraźniej po prostu uważał, że jeżeli może zarobić parę groszy donosząc, to jest to w porządku.

Nie sposób zaakceptować takiej postawy. I gdyby założyciele Wolnych Związków Zawodowych pod koniec lat 70-tych znali te szczegóły zachowań Wałęsy, to wątpię, aby dopuścili Wałęsę do współpracy.

W rezultacie ruch "Solidarności" miałby innego przywódcę. Prawdopodobnie dalsze losy ruchu potoczyłyby się i tak podobnie, gdyż sama "Solidarność" nie mogła zmienić kraju - tutaj potrzebny byłby uczciwszy niż Jaruzelski komunista, który chciałby w Polsce rozpocząć "pierestrojkę" na te kilka lat przez Gorbaczowem. Stan wojenny i delegalizacja "Solidarności" wydarzyłaby się więc tak czy inaczej.

Jednak Wałęsa, który doskonale wiedział, że istnieją materiały, które mogą go skomromitować był wymarzonym liderem opozycji. Mało radykalnym, hamującym, spolegliwym. Wszak próbował zatrzymać strajk w 1988 r., a następnie dogadał się z komunistami przy Okrągłym Stole płacąc wygórowaną cenę za to co i tak miało nadejść. W rezultacie Polska była ostatnim krajem z byłych krajów socjalistycznych, które przeprowadził wolne wybory parlamentarne - dopiero w 1991 r. 

Lech Wałęsa odchodzi więc w niesławie. Nie tylko jako nieudany prezydent III RP, ale i człowiek, który niezasłużenie stał się przywódcą wielkiego ruchu "Solidarności". Żal tego upadku, ale to nie jest powód, żeby zamykać oczy na prawdę.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale