Pacanowo
Mój kolega ze studiów, którego niespecjalnie lubiłem, miał na salonie motto "tylko po co". W sprawie motta się z nim zgadzam.
2 obserwujących
28 notek
7465 odsłon
  72   0

REPATRIANCI

Nie mam nic naprzeciwko niektórym ciapatym. Więcej – ja im szczerze współczuję, ponieważ wiem, iż część z nich, to nasi bliscy krewni. Rozchodzi się, rzecz jasna, o niektórych ciapatych z Afganistanu – różnych tam Pasztunów, Tadżyków, Beludżów. Parę tysiaków lat temu nazad ich przodkowie wegetowali razem z przodkami Słowian, jako członkowie jednej wielkiej indoeuropejskiej rodziny – gdzieś pomiędzy Donem, Wołgą a Wisłą. Rodzina ta wesoła była i szczęśliwa, albowiem jej członkowie zasiedlali wielgachne leśne i stepowe przestrzenie, żyjąc w znacznym rozproszeniu, wskutek czego nie widywali się ze sobą zbyt często. A wiadomo, że jak chcesz dobrze żyć z rodziną, to musisz się od niej trzymać możliwie jak najdalej. Wtedy, przed tysiącleciami, nie występował jeszcze podział na Germanów, Celtów, Greków i Słowian, jeno Indoeuropejczycy występowali za jedną bandę mało rozgarniętych pacanów z zadupia, wciąż kwilącą wspólnym, praindoeuropejskim slangiem. No ale kiedyś skończyła się sielanka i wskutek wzmożonej rozrodczości współczynnik Indoeuropejczyka na kilometr kwadratowy znacznie się podniósł. Aby się więc nie kisić w jednej suterenie całą wielopokoleniową rodziną, z pierwotnej bandy indoeuropejskiej kolejno wyłaniały się różne subbandy, wyruszające z praoćcowego legowiska za chlebem i igrzyskami w świat szeroki. Najczęściej na zachód i południe. Przykładowo – Italowie pomaszerowali do Italii, Achajowie na Peloponez, a Germanie do Norwegii, bo lubili marznąć. A przodkowie niektórych Afgańczyków poszli wpierw na Białoruś i Powołże, potem za Ural, a po niejakim tam postoju, ochoczo powędrowali na południe. Okólną drogą, trafili do Afganistanu. Dobrze, że mieli konie, to się zanadto nie zmęczyli, choć ta ich podróż i tak się nieco przeciągła. Na setki lat. W Afganistanie spodobały im się dzikie góry, nieużytki, brak wody oraz wielbłądy, a wiec zostali tam na dłużej.

I właśnie dziś zdecydowali się wracać do matecznika. A że od Prasłowian oddzielili się bardzo późno, są do Polaków niezwykle podobni: leniwi, gnuśni, mściwi, zabobonni oraz wciąż niezbyt rozgarnięci. Charakterem, intelektem oraz zwyczajami wprost idealnie pasują do ludności współcześnie zamieszkującej Podlasie, więc wybrali sobie to Podlasie za nową siedzibę i idą do niego – patrzcie Państwo! – znów przez Białoruś. Historia się więc powtarza, tylko że jak zwykle odwrotnie. W tej sytuacji należy się zastanowić, czy należy im w tym marszu przeszkadzać – wszak to najprawdziwsi repatrianci…


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale