7 obserwujących
141 notek
141k odsłon
102 odsłony

Nadchodzi gajowy

Wykop Skomentuj2

Partia rządząca posuwa gierki polityczne zdecydowanie za daleko. Z powodu koronawirusa historia znowu przyspieszyła na złość Francisowi Fukuyamie. W takich momentach polityka musi ustąpić konkretnemu działaniu, albo kraj zostanie w tyle.

Do pewnego stopnia da się zrozumieć, że PiS mógł sobie pozwolić na wiele. Odległy termin wyborów parlamentarnych oznacza chwilowe uniezależnienie od woli wyborców, katastrofalna opozycja - zero konkurencji. Na początku epidemii wydawało się, że prezes Kaczyński ustawił politycznych przeciwników na fatalnych pozycjach każąc im gardłować w sprawie terminu i formy wyborów prezydenckich, podczas gdy sondaże jednoznacznie wskazywały zwycięzcę.

Dzisiaj, jeszcze przed głosowaniem w sprawie korespondencyjnego sposobu wyboru prezydenta, sytuacja jest zupełnie inna. I to wyłącznie z winy partii rządzącej, która jako jedyna mogła wykonywać znaczące ruchy na politycznej szachownicy. Jedność rządzącej koalicji zawisła na wyniku jednego tylko głosowania. Jak można było dopuścić do możliwości destabilizacji większości z tak błahego w sumie powodu?!

Błahego, bo teraz liczą się sprawy gospodarcze. Które miejsce zajmie Polska w zawodach na rozmrażanie gospodarki? Czy uda się przechwycić choć ułamek produkcji powracającej z Chin do Europy wobec globalnego tąpnięcia? Wygląda na to, że Polska właśnie zanotowała potężną wpadkę, bo amerykański gaz najprawdopodobniej popłynie do Białorusi przez litewską Kłapejdę zamiast przez polski gazoport.

Przy tak ważnych kwestiach politycy partii rządzącej biegają za własnym ogonem. To nie wina Gowina, że mógł zakwestionować praworządność wyborów korespondencyjnych. Niezgodność bazy PESEL z rzeczywistymi listami wyborców jest faktem. Złamanie wszelkich reguł przy drukowaniu kart wyborczych zanim uprawniająca do tego ustawa została ostatecznie uchwalona - też. Nie zgadzają się również terminy zmiany sposobu głosowania wprowadzonej krócej niż regulaminowe 90 dni przed wyborami. Zatem PiS sprawił, że procedurę głosowania można podważyć z kilku paragrafów.

Być może Jarosław Gowina poprze w końcu promowaną przez PiS formę wyborów. To się okaże w godzinie głosowania. Tylko  po co było to całe zamieszanie? Czy termin i forma wyborów rzeczywiście były wystarczająco ważnym powodem do wystawienia na szwank większości wspierającej rząd?! Czy w obliczu załamania gospodarki Polacy muszą kłócić się o sposób i dzień głosowania?!

Cała ta sytuacja przypomina znany kawał o gajowym. Jak to partyzant pisał w pamiętniku: w poniedziałek wygoniliśmy Niemców z lasu, we wtorek Niemcy wygonili nas, w środę my ich, a w czwartek znowu oni nas. A w piątek przyszedł gajowy i wszystkich wyp**lił z lasu. Gospodarcze tsunami już idzie, pora się do niego przygotować, zamiast stawiać zamki na piasku.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka