59 obserwujących
190 notek
247k odsłon
367 odsłon

Katastrofa Smoleńska; rola "wątpliwości" w propagandzie.

Wykop Skomentuj41

Na początek mała dygresja. W naszej szeroko rozgałęzionej rodzinie mamy kuzyna. Za czasów LWP odsłużył swoje na lotnisku w zabezpieczeniu lotów. Czyli powinien mieć z natury świadomość, że eksperymenty na nieznanym lotnisku z widocznością na 3 sekundy lotu to po prostu inna wersja "rosyjskiej ruletki".

Ale propaganda robi swoje. Jak kiedyś, lata temu, zeszliśmy na temat Smoleńska zaczął właśnie odtwarzać kolejne przekazy smoleńskich oszustów, które zbijałem rzeczową argumentacją tak, że po prostu musiał przyznać, że opowieści dziwnej treści z otoczenia wiceprezesa PiS nie mają żadnych realnych podstaw.

A na koniec ... przyparty do ściany sięgnął po najcięższy kaliber "ale są wątpliwości". Nie za bardzo był w stanie powiedzieć, na czym miałyby one polegać, "ale są".


Napisałem to już lata temu, teraz tylko powtarzam. Istotą całej tej machiny sPiSkowego kłamstwa smoleńskiego wygłaszanego z drabiniki, na posiedzeniach wiadomego zespołu, klubach GaPola, rodziny Radia Maryja i innych "niezależnych" (od rozumu, za to ustawionych na linię partii i oczywiście nie za darmo) nie było szukanie prawdy i wyjaśnienie smoleńskiej katastrofy. Od samego początku nikomu z tej ferajny na tym nie zależało. Autorzy tego największego w polskiej historii przekrętu musieli sobie świetnie zdawać sprawę, że nie są w stanie stworzyć spójnego obrazu przebiegu wydarzeń.

Twórczość FYM-a miała przynajmniej wartość humorystyczną. Kłamliwe opowiastki Biniendy, Nowaczyka, Dąbrowskiego, Szuladzińskiego, Berczyńskiego, Joergensena, Cieszewskiego, Rońdy, Chrzanowskiego i innych (proszę o nazwiska, by się ktoś nie obraził) mają to do siebie, że zajmują się jedynie wycinkami zagadnienia i przeważnie zaprzeczają bajkom opowiadanym przez innych sPiSkowych oszustów.

Gdyby potraktować ich kłamstwa poważnie, to trzeba skonstatować, że w Smoleńsku doszło do przynajmniej 10 niezależnie od siebie przeprowadzonych zamachów, a szczątki każdego z nich przemieszano z tymi z innych. Więc mamy "dowody" na to, że samolot był źle naprowadzany i zwyczajnie się rozbił. Mamy "dowody" na trotyl, a pół metra dalej na "bombem" paliwowo-powietrzną, a jeszcze kawałek dalej na liniowe ładunki tnące na bazie Semtexu, czy pentrytowy dywanik modlitewny.

Bardzo szybko okazało się, że całe to zamachofilskie towarzystwo nie będzie w stanie stworzyć spójnego obrazu wydarzeń w Smoleńsku, bo walidacja ich opowiastek bezlitoście obnażała, że albo są totalnymi urojeniami (magnesy, hel, mgła z elektrowni atomowej,...), albo inne materiały z wrakowiska, czy z dokumentów im po prostu zaprzeczają.

I tu zaczynamy widzieć jak kłamstwo smoleńskie było na przestrzeni lat managowane. Oczywiście było sporo "wolnych strzelców", którzy pletli trzy po trzy, ale w GaPolu, wSieci, NDz, TV-Trwam, RM, czy show organizowanych przez te media widzimy centralnie sterowany przekaz. Po prostu w tym samym czasie wszystkie sączą w zdezorientowanego odbiorcę, że właśnie odnaleziono "świętego grala", TEN kluczowy i niepodważalny dowód na zamach.

Przyskrzynieni wycofywali się w sposób znany z komunikatów Oberkomando der Wehrmacht, "na z góry upatrzone pozycje". Nigdy nie przyznali, że nie mają racji, że się pomylili, że ich argumentacja była błędna. Po prostu mieli "wątpliwości" i ten przekaz przechodził płynnie w odkrycie kolejnego "świętego grala", TEGO kluczowego i niepodważalnego dowodu na zamach i pod paru tygodniach scenariusz się powtarzał. A że nie dorastają talentem Szecherezadzie która wymyśliła 1001 bajek, to opowiastki zaczęły się powtarzać. Nie jestem w stanie tak z pamięci napisać ile rundek odgrzewania nieświerzych kotletów wykonali, ale można to prześledzić w moich notkach.


Odbiorca nie wyniósł z tego informacji jak dokonano zamachu, ale odniósł, miał odnieść, wrażenie, że wokół wypadku w Smoleńsku są jakieś straszne i niesłychanie uzasadnione "wątpliwości". Nie wiadomo dokładnie jakie, ale są.

Jak w notce Niegracza "Wątpliwości co do rzekomej "beczki" Tu-154 w ...". Brak w tej notce jakiegokolwiek konkretu. Ale to nie argumentacja ma przekonać. Tutaj metodą Goebelsa sączy się przekaz podprogowo. Po prostu powtarza się tysięczny raz, że są "wątpliwości". Również w ostatniej notce Niegracza nie ma żadnego konkretu. Żadnej analizy nacisku jednostkowego na grunt. Żadnej oceny wpywu temperatury rozmarzającej gleby. Po prostu są "wątpliwości".


Zbliżają się wybory. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i reszta tej zakłamanej organizacji tworzącej w Polsce prawdziwie mafijny UKŁAD (kolejne ich ulubione słowo, złodziej krzyczy "łapać złodzieja") jakoś zapomniała o obietnicach z poprzedniej kampanii, gdy Smoleńsk wylewał się z każdego "niezależnego" publikatora do mdłości.

Wyrzucili te swoje transparenty jak ja w młodości czerwoną fanę po pochodzie pierwszomajowym.

image

Wykop Skomentuj41
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka