Spór o "Gazetę Wyborczą". Michnik i Kurski składają wotum nieufności wobec Zarządu Agory

Siedziba redakcji i szefowie "Gazety Wyborczej" , fot. Wikipedia
Siedziba redakcji i szefowie "Gazety Wyborczej" , fot. Wikipedia
Kierownictwo "Gazety Wyborczej" utraciło zaufanie do zarządu Agory i składa wobec niego wotum nieufności - napisali w oświadczeniu Adam Michnik (redaktor naczelny), Jarosław Kurski (pierwszy zastępca redaktora naczelnego). Ujawniają też kulisy zwolnienia Jerzego Wójcika.

O co chodzi w konflikcie o "Gazetę Wyborczą"

Konflikt między naczelnymi "Gazety Wyborczej" a kierownictwem spółki wybuchł na początku czerwca br., kiedy zarząd Agory poinformował o zamiarze połączenia segmentu prasowego spółki (obejmującego głównie „Gazetę Wyborczą” i Wyborcza.pl) z pionem Gazeta.pl. Miało się to wiązać ze zwolnieniem Jerzego Wójcika z funkcji wydawcy "GW". Przeciwko zaprotestowali wtedy naczelni tytułu i część dziennikarzy.

Wójcik został zwolniony dyscyplinarnie z pracy przez zarząd Agory we wtorek 23 listopada.Tymczasem w czwartek redakcja "GW" poinformowała, że wieloletni wydawca został powołany na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego.

Bronimy i będziemy bronić "Gazety Wyborczej" - piszą Adam Michnik i Jarosław Kurski. Obaj redaktorzy piszą, że do tej pory nie chcieli informować czytelników o wewnętrznych sprawach spółki, ale uważają, że powinni wiedzieć, co się dzieje. Piszą, że "partia [rządząca] uznaje nas za wrogów i jest naszym wrogiem", ale z wrogami sobie poradzą, natomiast "gorzej z przyjaciółmi".

"Podłe sponiewieranie pracownika"

W następnym akapicie informują, co było podłożem konfliktu między zarządem Agory a kierownictwem "GW". Ich zdaniem
"w efekcie planowanego przez władze firmy połączenia biznesowego „Gazety Wyborczej” i Gazeta.pl powstałaby „szkodliwa mieszanina nieprzystających do siebie treści i modeli biznesowych”. Agora szukała oszczędności, więc taki twór pozwoliłby zwolnić część dziennikarzy - dodają Michnik i Kurski. Wtedy nie udało się zwolnić Wójcika, aż do wtorku 23 listopada.

"Znają Państwo te metody. Teraz to się robi z domu. Zdalnie. Po 30 latach pracy przychodzi e-mail, potem odłączają konto pocztowe, nie działa karta, zabierają telefon, komputer. I za drzwi. Żadnych praw. Tak wygląda „etyka" w spółce, której management ma pełne usta wzniosłych słów. A tu, proszę, podłe sponiewieranie pracownika" - komentują.

"Gdyby tylko Zarząd Agory wykazywał się taką samą konsekwencją w prowadzeniu swego biznesu jak w polowaniu na wydawcę „Wyborczej", to akcja spółki warta byłaby dziś 800 złotych, a nie osiem" - piszą Michnik i Kurski.

Do kogo należy "Gazeta Wyborcza"?

Jak zaznaczają, istotą problemu nie jest konflikt personalny, ale to, do kogo należy „Gazeta Wyborcza". "Czy do Czytelników i ludzi, którzy w redakcji zostawili całe swoje życie? Czy do „macherów od cashu" i Excela?" - pytają szefowie "GW". Ich zdaniem „GW” należy przede wszystkim do czytelników. "Wiedzcie więc, Drodzy Czytelnicy, przyjaciele spod sądów, uczestnicy protestów w obronie konstytucji i ze Strajku Kobiet, obrońcy praw prześladowanych mniejszości, obrońcy Unii Europejskiej, obrońcy naszej planety, działacze społeczni i samorządowi – Wasza „Wyborcza" jest dziś zakładnikiem ludzi o mentalności „13 proc." [chodzi o 13 proc. wartości spółki Agora] - stwierdzają.

Michnik i Kurski zwracają się personalnie do Zarządu Agory: Bartosza Hojki, Anny Kryńskiej, Tomasza Jagiełły, Tomasza Grabowskiego, Agnieszki Siuzdak, a także patronującej im Wandy Rapaczyński: "Czy to wasza zajadła mściwość, głupota, czy błąd?", oraz do „matki założycielki", właścicielki złotej akcji Heleny Łuczywo: "Dlaczego na to wszystko pozwalasz? Heleno, dlaczego godzisz się na powolne niszczenie także dzieła swego życia?"

Wójcik przywrócony do pracy przez Michnika

"Nie wiemy, jaki jest skryty plan, który za tym stoi, ale wiemy, że ten Zarząd działa na szkodę „Gazety Wyborczej", że jest dla „Wyborczej" po prostu niebezpieczny. Zasiadają w nim ludzie, którzy nie mają pojęcia, na czym polega wydawanie nowoczesnej gazety, a właśnie zwolnili jednego z najlepszych specjalistów na rynku, bo się im nie podlizywał" - odpowiadają redaktorzy naczelni "GW".

Jak zaznaczają, zwolnienie zostało wręczone Wójcikowi z naruszeniem prawa pracy i jest nieskuteczne. "Redaktor naczelny Adam Michnik powołał dziś Jerzego Wójcika na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego ds. rozwoju. Kwestionowanie tego faktu przez spółkę Agora i uniemożliwianie mu wykonywania powierzonych przez naczelnego obowiązków potraktujemy jako kolejną napaść Zarządu na niezależność „Wyborczej" - czytamy w oświadczeniu.

Wotum nieufności wobec zarządu Agory

"Jedyne, co ludzie z Zarządu mogliby zrobić, to nie wtrącać się, wydzielić „Wyborczą" w osobną spółkę albo odejść. Nie robią ani pierwszego, ani drugiego, ani trzeciego. Oświadczamy więc: kierownictwo „Gazety Wyborczej" całkowicie utraciło do Zarządu Agory zaufanie i składa wobec niego wotum nieufności" - kończą swój wpis Adam Michnik i Jarosław Kurski.

Zarząd Agory na razie nie odniósł się do tych zarzutów. Od października treści „Wyborczej” nie pojawiają już, jak było do tej pory od lat, na stronach Gazeta.pl.

ja

Czytaj także:

Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura