Macierewicz: Rosjanie sfałszowali czarną skrzynkę, TVN jest niewiarygodny

Antoni Macierewicz odniósł się do materiału TVN o raporcie komisji smoleńskiej. Wypowiedział się też o czarnych skrzynkach Tupolewa, które jego zdaniem zostały sfałszowane. (fot. Flickr)
Antoni Macierewicz odniósł się do materiału TVN o raporcie komisji smoleńskiej. Wypowiedział się też o czarnych skrzynkach Tupolewa, które jego zdaniem zostały sfałszowane. (fot. Flickr)
— Istnieje informacja służb wskazująca, że Rosja podjęła działania, aby dokonać fałszerstwa rejestratora (czarnej skrzynki) ATM-QAR z samolotu 154M — powiedział Antoni Macierewicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Wspominał on również o zdjęciu satelitarnym wykonanym tuż po katastrofie i przekazanym podkomisji smoleńskiej przez USA.

Macierewicz o materiale TVN dotyczącym raportu komisji smoleńskiej

Macierewicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową odniósł się również do materiału telewizji TVN szkalującego raport komisji, który ukazał się dwa tygodnie temu.

— Nie wiem, jaka była prawdziwa geneza operacji TVN, ale trzy dni wcześniej Komisja wystąpiła do Rosji o zwrot wraku i całego materiału dowodowego. Rosjanie przez pięć miesięcy od publikacji w ogóle nie odpowiedzieli na raport, nie ustosunkowali się do niego – ani nie skrytykowali, ani w żaden sposób nie zaatakowali. Uznaliśmy, że jeżeli przez pięć miesięcy milczą, to znaczy, że go aprobują. Tym bardziej powinni natychmiast zwrócić Polsce wrak i materiał dowodowy. Wtedy odezwała się stacja TVN, zamiast Rosjan — przekazał szef tzw. podkomisji smoleńskiej.

— Cała struktura i treść materiału TVN jest od początku do końca fałszywa. Zarzut wobec nas polega na tym, że ukryliśmy wyniki badań. A istota reportażu TVN polega na tym, że to on właśnie ukrywa to, co najważniejsze. Pokazaliśmy symulację NIAR zniszczenia samolotu po uderzeniu w ziemię zgodnie z parametrami komisji Millera i Anodiny. To właśnie było przedmiotem umowy zawartej z NIAR. I my to dokładnie, szczegółowo przeanalizowaliśmy i pokazaliśmy w Raporcie i w załącznikach. Zestawienie tych zniszczeń z rozbiciem samolotu na wrakowisku jest podstawowym dowodem, pokazującym, że raporty Anodiny i Millera są nieprawdziwe — uważa Macierewicz.

"Komisja udostępniła opinii publicznej wyniki"

— To była podstawowa weryfikacja poprzednich raportów wskazująca, że trzeba szukać innych przyczyn katastrofy niż błędy, jakie zarzucano fałszywie polskim pilotom, generałowi Błasikowi i prezydentowi Kaczyńskiemu. Nie podejmowaliśmy badań z przyjętym z góry założeniem. Przeciwnie, najpierw zbadaliśmy istniejące koncepcje. Było to konieczne nie tylko ze względu na powszechnie znane fałsze tych komisji, ale także dlatego, że Donald Tusk nadzorujący prace komisji Millera otwarcie powiedział, że zakazał badania całkowitej odpowiedzialności strony rosyjskiej. Gdy więc raporty Millera i Anodiny okazały się wątpliwe trzeba było podjąć symulację stanowiącą bezsporny dowód. Kosztowało to osiem milionów złotych. Gdyby raporty Millera i Anodiny nie były fałszywe nie byłoby konieczności wydawania tych pieniędzy! — podkreślił Antoni Macierewicz.

Zapewnił także, że komisja - wbrew zarzutom autorów reportażu TVN - udostępniła opinii publicznej wszystkie wyniki, które zamówiła.

— Pojawił się zarzut, że ukryliśmy analizę ekspertyzy wybuchu w skrzydle. Tymczasem znajduje się ona w Raporcie (strona 170), a ponadto autor tej analizy referuje sprawę bardzo dokładnie w załączniku filmowym opublikowanym już w 2021 r. Takie kłamstwa są szokujące — podkreślił szef tzw. podkomisji smoleńskiej. — Także ekspertyza NIAR dotycząca tak zwanej niskiej trajektorii znajduje się w opublikowanym aneksie do załącznika 23 do raportu. Te kłamstwa i oszustwa pokazują intencje TVN — dodał Macierewicz.

Wciąż trwają badania

Szef Komisji poinformował, że choć Raport ma charakter końcowy, bo zawiera bezsporne wnioski co do przyczyn technicznych katastrofy prowadzone są wciąż kontynuacje badań dotyczące rekonstrukcji samolotu i obecności materiałów wybuchowych.

— Zrekonstruowaliśmy wrak samolotu w około 60 procentach. Analizy wraku w sposób absolutnie bezsporny pokazują zniszczenia wybuchowe. To szereg śladów, które w podręcznikach zajmujących się tymi badaniami, są traktowane jako dowód wybuchu m.in. loki powybuchowe, mikrokratery i kolce. Wyniki są więc wystarczające, ale oczywiście byłoby bardzo dobrze, gdybyśmy mogli dokonać rekonstrukcji całego samolotu. To jest główny przedmiot naszych obecnych działań — stwierdził.

— Są prowadzone także badania śladów materiałów wybuchowych, które ostatnio zostały nam przekazane. To ziemia z wrakowiska w Smoleńsku i fragmenty ubrań — podkreślił.

Jak zaznaczył, do tej pory zostało stwierdzonych kilkadziesiąt śladów wybuchowych na siedzeniach i zewnętrznym poszyciu samolotu. Przypomniał, że w przypadku katastrofy smoleńskiej na 238 przebadanych próbek w 89 próbkach stwierdzono obecność RDX (heksogen), TNT (trotyl), PETN (pentryt). Dla porównania w przypadku MH 17 na 126 przebadanych próbek w 30 stwierdzono TN, RDX i PETN.

"Badania naukowe nie potwierdzają tezy o wybuchach paliwa na ziemi"

Według Macierewicza żadne badania naukowe nie potwierdzają tezy o wybuchach paliwa na ziemi.

— Pan Wiśniewski, jeden ze świadków katastrofy w relacji, którą przedłożył Komisji badania wypadków lotniczych lotnictwa państwowego 23 kwietnia 2010 roku, jednoznacznie stwierdza, że słyszał dwa wybuchy, ale co więcej, że widział kulę płomienia mniej więcej na wysokości do 40 metrów. Co więc spowodowało ten wybuch, jeśli nie było wybuchu paliwa? — pyta szef podkomisji.

Lubię to! Skomentuj682 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka