Aktywista LGBT z zarządu Homokomando podejrzany o gwałt z bronią w ręku

Maciej L. z zarządu Homokomando został oskarżony o gwałt. W obszernym reportażu "Wyborczej" opisano czyny, jakich dopuścił się mężczyzna. (fot. Facebook)
Maciej L. z zarządu Homokomando został oskarżony o gwałt. W obszernym reportażu "Wyborczej" opisano czyny, jakich dopuścił się mężczyzna. (fot. Facebook)
"Gazeta Wyborcza" opisuje sytuację, w której ubrany w kominiarkę Maciej L. z zarządu Homokomando zmusił 29-latka do seksu oralnego. Miał przy tym grozić mu bronią. Według gazety mężczyznę krył przez wiele dni Linus Lewandowski, aktywista znany z Parad Równości.

Od dłuższego czasu pojawiały się plotki mówiące o przemocy i gwałtach, do których dochodziło w środowisku Homokomando. "Gazeta Wyborcza" opisała sprawę w swoim reportażu. Do gwałtu miało dojść we wrześniu tego roku.


Członek zarządu Homokomando dopuścił się gwałtu

Mężczyzna o imieniu Rafał umówił się za pośrednictwem aplikacji randkowej dla gejów z nieznajomym mu mężczyzną, który chciał, aby podczas spotkania obaj mieli na głowie kominiarki. Miał on też poinformować Rafała, że od razu po wejściu do mieszkania podana mu zostanie kokaina, która wzmocni jego doznania seksualne. Mężczyzna, jak twierdzi był pod wpływem alkoholu i zgodził się na wszystko, przygotował pokój, a na półce ustawił telefon z włączoną kamerą.

Jak się okazuje, nieznajomy mężczyzna to Maciej L. z zarządu Homokomando. Mężczyzna po wejściu do mieszkania wstrzyknął Rafałowi nieznaną substancję i z bronią w ręku zmusił go do seksu.

— Mam na ciebie zlecenie, k**wo, ale tego, k**wa, nie zrobię. Jedziesz, jedziesz, bo cię za**bię! — miał krzyczeć Maciej L. "Powoli wstajesz, masz gnata przy łbie" – tak gazeta opisuje przebieg spotkania. Wszystko zostało nagrane za pomocą ustawionej przez Rafała kamery w telefonie.

Karolina Gierdal, pełnomocnik zgwałconego Rafała, 28 września zgłosiła do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota sprawę gwałtu. "Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności do 12 lat więzienia" – podsumowuje "Wyborcza".

Linus Lewandowski kryje Macieja L.

Linus Lewandowski, "generał" z Homokomanda miał na jednej z zamkniętych grup poinformować o tym, że "Wyborcza" przygotowuje reportaż. Postanowiono wówczas poszukać haków na autora oraz zastanawiano się, kto odważył się porozmawiać z mediami i wypuścić przecieki.

— Informuję wszem i wobec, że Damian Maliszewski to ch** złamany, chce zrobić nam krzywdę (…), wiem, że kontaktuje się z osobami z Homokomando i wypytuje o jakieś fikcyjne rzeczy — pisał Lewandowski.

Katarzyna, która zakładała stowarzyszenie Homokomando, ale odeszła z niego „z powodu krycia wyskoków Macieja przez Linusa” Lewandowskiego, pokazała autorowi tekstu zrzuty ekranu, jakie otrzymywała od podejrzewanego dziś o gwałt. Z wiadomości wynika również, że członkowie stowarzyszenia od dawna kryli swoje wzajemne „wyskoki”.

"Wyborcza" przytoczyła wiele wiadomości wysyłanych przez Macieja L. do osób, którym wulgarnie proponował seks. W dodatku zmuszał jedną ze współpracownic, by "sprzątała po  tym jak narozrabiał". 12 września członkowie zarządu Homokomando Tomasz Sarosiek i Monika Dąbrowska poinformowali o odejściu ze stowarzyszenia. Jak twierdzą, wiedzieli oni o złych rzeczach dziejących się w grupie, jednak dopiero po informacjach o gwałcie uznali, że granica została przekroczona.

Dąbrowska podkreśliła, że początkowo chciano wyrzucić ze stowarzyszenia Macieja L., jednak miał on być skutecznie kryty i wspierany przez Linusa Lewandowskiego.

Wiele osób związanych z Homokomando, które wypowiedziały się w publikacji "Wyborczej" przyznało, że postawa Lewandowskiego była dla nich sporym zaskoczeniem. Ich zdaniem próbował on zatuszować sprawę.

— Teraz jestem pewien, że Linus próbował Macieja kryć — powiedział Marcin Jaworek, członek zarządu Homokomanda.

W prywatnych rozmowach Lewandowski miał twierdzić, że „potrzebuje szumu medialnego, bo postanowił startować w wyborach parlamentarnych”. Lewandowski w ostatnim czasie często pojawiał się w otoczeniu polityków, m. in. na Campusie Polska Przyszłości czy na spotkaniach Platformy Obywatelskiej.


Oświadczenie członków Homokomanda

Linus Lewandowski opublikował na Facebooku oświadczenie, w którym przyznał, że Maciej L. dopuścił się gwałtu. Nie przyznał się jednak, dlaczego wcześniej nie poinformował o sprawie i go krył. Stwierdził za to, że Maciej L. jest jego przyjacielem, któremu musiał pomóc.


Dodał, że sprawą autora reportażu "Wyborczej" zajmuje się Rada Etyki Mediów. Dyskredytował również wypowiedzi bohaterów reportażu.

Z kolei poproszony o komentarz Maciej L. miał zasłaniać się prawem do 14 dni na udzielenie odpowiedzi, a potem odesłać autora do pełnomocniczki Anety Miechowicz, która stwierdziła, że autor reportażu dopuszcza się nękania i w związku z tym zgłoszona zostanie sprawa o popełnienie przestępstwa z art. 266kk.

15 września Maciej L. wydał oświadczenie na Facebooku.

— W związku z wysuwanymi pod moim adresem oskarżeniami oświadczam, że są one nieprawdziwe. Film wideo, który ma je potwierdzać, został nagrany bez mojej zgody w sytuacji intymnej i przedstawia dwie dorosłe osoby w relacji seksualnej praktykujące BDSM w konwencji, na którą obie strony się umówiły i wyraziły zgodę — oświadczył Maciej L. Dodał, że rozpowszechnianie tego filmu odbywa się bez jego zgody.

— Mając na uwadze dobre imię Stowarzyszenia Homokomando, zdecydowałem się zrezygnować z członkostwa w zarządzie stowarzyszenia oraz członkostwa w samej organizacji, z powodu że moje postępowanie złamało pewne standardy etyczne. Z tego samego powodu, a także dla dobra osób mi bliskich do czasu wyjaśnienia sprawy nie będę jej szerzej komentował ani udzielał bardziej szczegółowych informacji — wyjaśnił.

Homokomando również opublikowało na swoim profilu wyjaśnienie, co zrobiło w sprawie zarzutu gwałtu. Ze względu na formułę zapisu prawdopodobnie jego autorem jest Lewandowski.


"Wyborcza" podkreśla, że dane niektórych występujących w reportażu osób zostały zmienione.

"Homokomando" to znana organizacja LGBT+. W statucie ma zapisane upowszechnianie i ochronę wolności i praw człowieka, ochronę i promocję zdrowia, przeciwdziałanie uzależnieniom i patologiom społecznym, prowadzenie kampanii na rzecz praworządności, sportu, kultury i ochrony zdrowia. Inicjatywa powstała w 2019 r. Organizacja była oskarżana w przeszłości o stosowanie przemocy.

RB

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo