30 obserwujących
225 notek
411k odsłon
1546 odsłon

Co ci Polska zrobiła, konfederacie, że tak jej nienawidzisz?

Wykop Skomentuj61

Suche fakty (chronologicznie od najnowszych... bo w tym przypadku bez słów niecenzuralnych nie da się napisać komentarza): 

15 października 2019 - w dwa dni po zwycięstwie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości (samodzielna większość w Sejmie, dwóch posłów brakujących do większości w Senacie) Konfederacja zapowiada złożenie do Sądu Najwyższego protestu wyborczego z żądaniem unieważnienia wyborów oraz przeprowadzenia ich powtórnie pod pretekstem niewykonania przez TVP w czasie ciszy wyborczej wyroku sądu w trybie wyborczym*. 

10 grudnia 2015 - w niespełna dwa miesiące po zwycięstwie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości (samodzielna większość w Sejmie i w Senacie) pojawiają się pierwsze doniesienia, że narodowiec, założyciel "Młodzieży Wszechpolskiej" i "Ligi Polskich Rodzin" Roman Giertych za pośrednictwem swojej fundacji (której nazwy próżno dziś szukać - wydmuszka) złożył do Sądu Najwyższego protest wyborczy z żądaniem unieważnienia wyborów oraz przeprowadzenia ich powtórnie pod pretekstem startu do wyborów z k.w. PiS posłów z mniejszych ugrupowań (głównie chodziło o ziobrystów i gowinowców). Doniesienia przybierają na sile tuż przed Wigilią Bożego narodzenia - w ramach "katolickiej miłości bliźniego" Roman G. rozpuścił plotki, że unieważnienie wyborów jest bardzo prawdopodobne... grunt, to spaprać ludziom święta**. 

Jesień 2011 - przed wyborami pojawia się pogłoska, że w przypadku, gdyby wygrało je Prawo i Sprawiedliwość, wówczas PO ma plan awaryjny - unieważnienie wyborów pod pretekstem petycji jaką Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego złożyła do Sądu Najwyższego w związku z odmową rejestracji list kandydatów partii we wszystkich okręgach wyborczych przez PKW***, a następnie sprowokowanie przez sprowadzone z Niemiec lewackie bojówki zamieszek na Marszu Niepodległości organizowanym przez Ruch Narodowy**** co byłoby pretekstem do delegalizacji PiS przed powtórzonymi wyborami. Wprawdzie do odwołania wyborów nie dochodzi (bo PiS je przegrywa), ale rzeczywiście 11-go listopada 2011 na Marszu Niepodległości dochodzi do starć z bojówkami niemieckiej Antify.

1991 - 1992 - pierwszy w pełni niekomunistyczny rząd Jana Olszewskiego nie dysponuje trwałą większością parlamentarną - między innymi wskutek fiaska rozmów z Konfederacją Polski Niepodległej. 27 maja 1992 prezydium klubu parlamentarnego UD, a następnie rada koalicyjna „trójki” (UD, KLD, PPG), podjęły decyzję o zgłoszeniu w Sejmie wniosku o wotum nieufności wobec rządu. Następnego dnia, 28 maja 1992, Sejm na wniosek posła Janusza Korwin-Mikkego przyjął uchwałę zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych „do podania do dnia 6 czerwca 1992 pełnej informacji na temat urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także senatorów, posłów (...), będących współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w latach 1945–1990”. W kilkanaście godzin po wykonaniu przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa rząd Jana Olszewskiego został odwołany przez Sejm w nocnym głosowaniu po północy 5 czerwca 1992 ("Nocna zmiana" lub "Noc teczek").

-----

Inteligentnym ludziom nie muszę nic więcej tłumaczyć. Zawsze gdy POst-KOmuna chce uderzyć w propolski, antykomunistyczny rząd, to gdzieś w roli głównej pojawia się ultra-prawicowiec Roman Giertych, Janusz Korwin-Mikke i dodatkowo jakiś pseudo-radykalny ruch (którego wierchuszka później trafia do KOD-u, jak Krzysztof Król z KPN). 

Ponieważ jednak artykuł jest skierowany do konfederatów (na których szczególną wyobraźnię nie liczę) więc zamiast tłumaczyć czym grożą ich zabawy, przytoczę fragment mojego artykułu "Czy grożą nam wojna domowa, zamach stanu i upadek demokracji?"**** z 23 grudnia 2015. 

W okolicach wyborów 2011 r pojawiła się teoria spiskowa mówiąca, że Jarosław Kaczyński odpuścił sobie kontratak po wrzutce z Angelą Merkel, gdyż otrzymał wiadomość, że PO ma przygotowany siłowy plan „B” na wypadek gdyby wrzutka nie pomogła i PiS wygrał wybory. Plan miał zakładać: ogłoszenie nieważności wyborów, wywołanie zamieszek w trakcie obchodów 11 listopada, zrzucenie winy za te zamieszki na PiS, kilkutygodniową młockę medialną i na koniec (w zależności od nastrojów i sondaży) wygranie powtórzonych wyborów przez PO wskutek tej sekwencji zdarzeń lub delegalizację PiS tuż przed wyborami. Kaczyński miał ponoć odpuścić sobie kontratak obawiając się delegalizacji opozycji, a nawet wojny domowej. Trudno wyrokować czy był to rzeczywisty plan, zwykła plotka, czy też blef mający zniechęcić Kaczyńskiego do działań odwetowych. Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki – przypomnienie w kontekście wrzutki z Angelą ostrzeżenia o planowanym TUŻ PRZED CISZĄ wyborczą ataku na podstawie ZMANIPULOWANYCH słów Kaczyńskiego przy użyciu ZAGRANICZNYCH mediów, a następnie retoryczne przeproszenie Angeli za rząd, który gotów jest zrujnować relacje z naszym sąsiadem by tylko nie oddać władzy posłałyby PO na deski. Z grupą blogerów (m.in. Seawolf, także moja skromna osoba) błagaliśmy o to Kaczyńskiego... i nic... przegrał wybory – fakt, że po ewidentnym faulu drugiej strony, ale walkowerem. Teoria spiskowa nabierała więc mocy, a z upływem czasu coraz więcej faktów zdawało się ją potwierdzać: PKW „nie zdążyła” przed wyborami rozpatrzyć protestu Janusza Korwin-Mikke (czyli mogła po wyborach je unieważnić), środowiska „Krytyki Politycznej” i „Antify” sprowadziły z Niemiec lewackie bojówki, które rzeczywiście wywoływały zamieszki, a media rzeczywiście obarczały za nie PiS i jego „wychowanków”. W końcu wszystko tak pasowało do tej teorii, że przypominał się tekst z Terminatora „widziałem różnych świrów, co wymyślali niestworzone historie, ale on jest fenomenem – do jego historii nie ma jak się przyczepić”...  

Wykop Skomentuj61
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka