33 obserwujących
636 notek
734k odsłony
  7203   0

Węglowe prawdy, półprawdy i kłamstwa.

http://www.nik.gov.pl/plik/id,2494,vp,3158.pdf

Straty wynikają między innymi z konieczności zostawiania filarów ochronnych, by chronić powierzchnię ziemi przed zapadaniem się gruntu. To są wcale nie małe straty, bo jak czytałem ostatnio:

"KWK Pokój oraz KWK Mys³owice. Ograniczenia zasobowe w KWK Pokój wynikaj¹
z faktu, ¿e kopalnia posiada 94,5% zasobów operatywnych w filarach ochronnych, a dodatkowo
konieczne jest pozostawienie filara dla ochrony projektowanej trasy N-S, ³¹cz¹cej
siê z autostrad¹ A-4.""

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=10&cad=rja&uact=8&ved=0CFUQFjAJ&url=http%3A%2F%2Fmeeri.eu%2FWydawnictwa%2FPE111%2F30-Sobczyk.pdf&ei=YCi0VLHEH87qOK3xgIAK&usg=AFQjCNFC8bsVYBMcohbUre7QjXEtv18xpA

Tu chyba warto napisać o - moim zdaniem - ukrytym skandalu, za który nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Gdy kilka lat temu ceny węgla były bardzo wysokie kopalnie zamiast inwestować przejadały swoje zyski. Dziś to się mści, gdyż bez nowoczesnych maszyn kopanie wydobywają węgiel metodą ścianową uznawaną przez ekspertów za wydajną i bezpieczną, ale powodującą bardzo duże straty na wydobyciu.

Ostatnio w jednym artykule, którego niestety za cholerę nie mogę odnaleźć czytałem, że Bogdanka na jedną tonę wydobywanego węgla inwestuje w badania i sprzęt około 60zł, tymczasem kopalnie na Śląsku... góra kilkanaście złotych. To jest proszenie się o kłopoty na własne życzenie. Trudno jednak o inwestycje w firmie generującej gigantyczne straty...

Ale wracając do tematu zasobów i rezerw: co się stało, że tak ostatnio spadły szacunki rezerw w Polsce (ale i w całej Europie)?

Stały się kopalnie odkrywkowe w Azji, USA i RPA. Wydobycie tam węgla z głębokości kilkunastu metrów (a w USA nawet kilku) jest tak tanie, że opłaca się przewieźć węgiel przez pół świata i sprzedać go z zyskiem po drugiej stronie globu.

Tu warto zapoznać się z ciekawą analizą, która daje wiele do myślenia: http://slomski.us/2014/06/11/andrzej-szczesniak-falszywy-ekspert-rynku-wegla/#comments

3. Argument trzeci: "górnicy wcale nie zarabiają dużo"

Nie wiem ile NAPRAWDĘ zarabiają, przecież, by to sprawdzić sam musiałbym brać górniczą pensję. Jednak zastanawia mnie zderzenie deklaracji górników twierdzących, że zarabiają po 1500 zł z tym: http://natemat.pl/129957,biedni-gornicy-schowali-swoja-liste-plac-ze-wstydu

Oczywiście górnicy dołowi, ci pracujący w naprawdę niebezpiecznych i trudnych warunkach powinni być godziwie wynagradzani, co do tego nie ma wątpliwości. Otwartym pozostaje pytanie, czy pracownicy biurowi powinni zarabiać po 5000 zł. (Jeśli wierzyć zamieszczonemu w artykule zestawieniu).

4. Argument czwarty: "węgiel jest nasz, nawet jeśli wydobycie jest nieopłacalne, to nie można z niego zrezygnować, gdyż zapewnia nam niezależność od Rosji"

To jest dla mnie najbardziej kontrowersyjny i najtrudniejszy do rozgryzienia argument ze wszystkich wymienionych. Z jednej strony wydaje się logiczny, z drugiej strony i tak już sprawadzamy węgiel z Rosji (i nie tylko), i to coraz więcej, gdyż wygywa cenowo i jakościowo (tak!) z naszym.

I, przyglądając się importerom węgla zauważyłem ciekawą rzecz. Niemcy i Wielka Brytania, które też przecież posiadają znaczne pokłady węgla od lat osiemdziesiątych niemal całkowicie z niego zrezygnowały, zdając się na import. Jakoś nie widzę, by gospodarka Wielkiej Brytanii ucierpiała na tym.

Czy jednak nie popełniają te kraje błędu, wystawiając się na możliwość uzależnienia od Rosyjskiego węgla i możliwość sznatażu?

Nie, z kilku powodów. Węgiel jest zupełnie odmiennym pod względem strategicznym surowcem od gazu. Zauważmy, że o ile na gazie Putin często stosował groźbę szantażu, tak nigdy nie robił tego z ropą i węglem, których Rosja też bardzo dużo eksportuje.

Węgla na świecie jest bardzo dużo, rozmieszczony jest w wielu miejscach, jest wielu eksporterów a jest też dopiero trzecim, pod względem ważności surowcem energetycznym. Jak Putinowi choćby zaświtałaby w głowie myśl o szantażu, to importerzy szybciutko znaleźliby sobie innego dostawce.

Kraje - importerzy węgla mają też przecież swoje własne rezerwy pod ziemią. I chociaż wznowienie wydobycia w zamkniętych i zalanych kopalniach nie byłoby tanie, jest wykonalne, co też odbiera ewnetualną siłę szantażu Putinowi.

Strategia importerów węgla jest więc prosta: zostawiamy własne zasoby na przyszłość, czekając na wzrost cen (a nawet licząc się z możliwością ich zostawienia na zawsze) a importujemy tani węgiel. Czy jest to słuszna droga? Czas pokaże, wydaje się jednak, że to mądra decyzja. Tani węgiel z odkrywek Indonezji, Rosji, Kazachstanu, Kolumbii, USA, RPA... prędzej, czy późiej się skończy a ceny węgla podskoczą. Nikt jednak nie wie, czy stanie się to za pięć, pięćdziesiąt, czy sto lat. A może nie stanie się nigdy.

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale