LUPUS IN FABULA
"Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać" Ap 1, 19.
2 obserwujących
77 notek
18k odsłon
153 odsłony

"Śmiejący się Demokryt". Zagadka zniknięcia obrazu

Wykop Skomentuj


   Gdy inspektor Ryszard Ryś, z komendy policji w N., zaczynał z podwładnymi rozmowę i mówił o czymś niezrozumiałym lub w sposób dowcipny, to wiadomo, że policjantów czeka poważna sprawa do załatwienia. Dziś było podobnie!

- Ludzie lubią się śmiać i bać, a czasami kraść! - powiedział inspektor Ryś dziś rano w biurze komendy policji

.- Co pan ma na myśli inspektorze? - zapytał aspirant Zbigniew Żbik, nowy współpracownik przed dwoma tygodniami oddelegowany do działu kradzieży, podwładny Rysia.

- A pan nie wie? Nie czytał dzisiejszej prasy, nie wspomnę też o dziennych raportach i zgłoszeniach? - powiedział zdziwiony Ryś.

- No tak, czytam, ale mi chodzi o ten związek między baniem się czegoś, śmiechem a kradzieżą.

- Sprawa prosta! Co ludzie lubią najbardziej w tych smutnych czasach? Lubią śmiech i to połączony z grozą i lękiem, a to czasami skutkuje kradzieżą, brzmi to niby jak żart, ale fakt wczorajszego zdarzenia to potwierdza. Chodzi mi o zgłoszoną wczoraj kradzież obrazu z muzeum miejskiego. To przykład połączenia tych trzech motywów: ktoś się zapewne bał, gdy kradł, a ukradł coś związane ze śmiechem. To obraz z końca XVII wieku przedstawiający "Śmiejącego się Demokryta", namalowany przez Antonello Magnasco. Dzieło to skradziono w niewyjaśnionych okolicznościach. Właśnie tą sprawą musimy się zająć. Zatem za chwilę jedziemy do muzeum miejskiego — powiedział stanowczym głosem inspektor Ryś.

Po jakimś czasie Ryś i Żbik pojawili się w gabinecie dyrektora muzeum, a wraz z nimi wstawili się trzej technicy od kryminalistyki.

Dyrektor muzeum, Zbigniew Gombek, wiedział o wizycie policji i przyjął gości rzeczowo, no i wiadomo, że życzliwie.

- Panowie zdają sobie sprawę z tego, że to dla nas to wielka strata, ten ukradziony obraz. Mamy nadzieję, że we współpracy odzyskamy dzieło. Całe muzeum jest wstrząśnięte, bo mimo nowoczesnego systemu kontroli, przeszklenia pracowników ochrony doszło do takiego czegoś — powiedział na wstępie dyrektor.

- Znamy sprawę z materiałów wstępnych oględzin i zeznań. Chcemy rozpoznać sytuacje tu ma miejscu, czyli przeprowadzić wizją lokalną i ponownie przesłuchać pracowników — zwrócił uwagę inspektor Ryś.

- Jak już wiecie wiedza, obraz ten nie był zbyt wielkiej wartości w porównaniu z innymi dziełami tego artysty, Antonellego Magnasco, czy innych z jego epoki. Dla nas to jednak dzieło wartościowe, bo jedno z dwóch jakie mamy z czasów baroku w zbiorach muzealnych — powiedział dyrektor i wskazał na pewien obrazek w ramce stojący na sztalugach.

- Ach, to ta rzekoma kopia — zaśmiał się inspektor Ryś.

- To nie kopia, gwoli ścisłości, tylko reprodukcja. Zwykła fotografia na cienkim papierze naklejona na płótno i pociągnięta odpowiednimi werniksami — powiedział dyrektor i przekazał obrazek na ręce inspektora.

Inspektor Ryś przyglądał się dokładnie temu przedmiotowi a dyrektor spokojnym i rozważnym tonem analizował sprawę kradzieży.

- Po remoncie muzeum różne obrazy zostały przeniesione do nowej galerii. W osobnym miejscu powieszono dwa dzieła Antonellego Magnasco. Jedno to ten skradziony obraz "Śmiejący się Demokryt" a drugi to "Płaczący Heraklit". Te dwa dzieła mają z sobą związek ideowy, bo według barokowych zwyczajów zwykle malowano te dwa razem tematy czy to na zamówienie, czy w innym celu. Tu chodziło o przekazanie pewnych treści o naturze człowieka. Demokryt jako materialistyczny filozof pokazywał jedną stronę życia człowieka, czyli śmiech, a Heraklit jako idealista wyrażał smutek człowieka, a widz miał wyciągnąć dla siebie wnioski, co jest lepsze. To obrazy moralizatorskie, bo taki był kiedyś zwyczaj w malarstwie. Nawet słynny Rubens namalował te postacie, zainspirowany filozofią Seneki, który uważał Demokryta za optymistę i miłośnika dobrego życia wyśmiewającego ekstrawagancję człowieka, w przeciwieństwie do Heraklita, autora niejasnych, smutnych tekstów, który krytykował ludzkie słabości — powiedział dyrektor. Nikt z policjantów nie zamierzał temu zaprzeczyć, bo Gombka, historyka sztuki, znano w mieście jako specjalista od baroku. Nawet napisał kilka prac naukowych i często organizuje prelekcje w muzeum, głównie poświęcone sztuce nowożytnej.

- Nie pozostaje nam nic innego jak przeprowadzić wizję lokalną – powiedział inspektor i wszyscy udali się do galerii, zabrano też sobą ów obrazek.

Galeria malarstwa nie była dużym pomieszczeniem, lecz gustownie urządzonym. Ściany pomalowano na kolor ciemnozielony – typowy dla wystroju dawnych muzeów. Aby nadać historyczny klimat, dodano zielone zasłony, jak w dawnych pomieszczeniach, a pod sufitem powieszono wykonane z brązu lampiony z białymi kloszami. Przy ścianach ustawiono kilka krzeseł i foteli w stylu biedermeier. Na ścianach wisiało kilkanaście obrazów różnej wielkości, ale w takich samych ramach pod względem stylu i formy.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura