lorem ipsum
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
3 obserwujących
13 notek
26k odsłon
22718 odsłon

Jarek, jesteś jednym z najbardziej nielubianych polityków

Wykop Skomentuj58

Nowa Polska czy jeszcze stara? 

Teresa Torańska - Jarosław Kaczyński, 1990 - 1994 

wywiad

Torańska: Jarek, jesteś jednym z najbardziej nielubianych polityków.

Kaczyński: I bardzo dobrze.

Torańska: Nie jest ci przykro?

Kaczyński: W najmniejszym stopniu.

Torańska: Nie udawaj, proszę.

Kaczyński: Zrozum, ze mną nagrano kilka tysięcy metrów taśmy i z reguły puszczano najgorsze kawałki, sekowano nas w sposób straszliwy. Nawet, wiesz, tę moją tłustą, fatalną fizjonomię filmowano tak, by była po prostu monstrualna.

- Zagrałeś się, Jarek.

- Nie (żachnięcie). Powtarzasz starą tezę, że ja się zagram na śmierć, ale to nieprawda.

- To popatrz, najpierw wywalczyłeś "Solidarnościowego" premiera, następnie własną partię i Wałęsę na prezydenta, potem Olszewskiego na premiera…

- Miałem, no i co z tego?

- I ty, Jarek… ty to wszystko straciłeś. Naprawdę.

- Och, dziewczyno, ty nic nie rozumiesz! Polska mogła zmienić swoją tragiczną geopolityczną determinację! Polska marnuje - być może na całe pokolenia - swoją szansę, jaka zdarzyła się jej po raz pierwszy od trzech wieków! Polską rządzi układ, którego dalsza dominacja skończy się zanikiem tego państwa, czy ty tego nie widzisz?!

- Już zmarnowała, więc się nie denerwuj, proszę.

- Jak mam się nie denerwować, jeżeli ty myślisz…

- Po bolszewicka, wiem, już mi to mówiłeś. Od kiedy rządzi?

- Okrągły Stół - tłumaczyłem ci wielokrotnie (westchnienie) - miał dwie warstwy. Pierwszą - zawartą w tych wszystkich spisanych porozumieniach, i drugą - w wymiarze psychologicznym.

- Jarek…

- Słuchaj! Ja wiem, że żadnych tajnych porozumień w Magdalence nie było. Ja do Magdalenki nie jeździłem, ale mój brat Leszek jeździł, uczestniczył we wszystkich posiedzeniach, mówił, że nic nie było i ja mu wierzę. Ale przecież nie o stenogramy chodzi, tylko o duch tych rozmów, ich podskórny sens. Okrągły Stół miał swoją logikę społeczną i ekonomiczną, nigdzie nie zanotowaną, którą jednak kolejne nasze ekipy rządowe podtrzymywały, a która z perspektywy strony rządowej mniej więcej wyglądała tak: dokonujemy w Polsce zmian, zgoda, są one potrzebne, ale muszą one przebiegać w sposób taki, by nie naruszyły interesów nomenklatury. Te interesy, owszem, zostaną zredefiniowane, czyli naszym interesem nie będzie już, żeby tutaj rządzić, my z rządzenia w zasadzie możemy zrezygnować, ale my mamy interesy ekonomiczne, chcemy je zachować i dlatego najlepiej będzie jak nasza nomenklatura zostanie nową klasą średnią, która tutaj zacznie powstawać.

- Jarek…

- Nie przerywaj! Ja generalnie nie krytykuję Okrągłego Stołu. Uważam nawet, że w tamtym czasie odegrał pożyteczną rolę. Oni go zresztą długo nie chcieli. Uważali, że Rakowski ma kilka dobrych pomysłów i jak je zastosuje, będzie można przeprowadzić reformy bez "Solidarności", bo że trzeba je przeprowadzić, to oni już wiedzieli. Potem odkryli, że bez "Solidarności" jednak się nie da, a więc "Solidarność" należy do rządzenia dopuścić, ale niejako partnera. Dlatego wcześniej należy ją osłabić. Chcieli nas wtedy wpuścić w nowy strajk w stoczni gdańskiej, zimowy. Byłaś na strajkach, to wiesz, ile można w stoczni strajkować w zimie, trup, nieboszczyk. Im chodziło, żebyśmy się po pierwsze - skompromitowali i po drugie - żeby Zachód przekonać, iż strajkujemy przeciwko reformom gospodarczym. Nie udało się. Potem zrobili telewizyjne spotkanie Wałęsa-Miodowicz, licząc - jak ogromna większość wykształconych ludzi w Warszawie - że Wałęsa je przegra, ośmieszy się i przepadnie. To też nie wyszło. I dopiero wtedy usiedli do Okrągłego Stołu. Ale i przy nim, w tych rokowaniach, też jeszcze nie rezygnowali i wypróbowywali na nas różne sztuczki. Wiedząc na przykład, że serca naszych ówczesnych doradców, a dzisiaj wielkich mężów stanu nie są - powiedzmy - stalowe, usiłowali ich brać na huk, zastraszyć i parę razy rzeczywiście wystraszyli.

- Jarek…

- To dlaczego nikt nie oprotestował tych łajdackich ustaw Rakowskiego z grudnia 1988, na podstawie których można było przekazywać majątek państwowy za darmo lub, jak elegancko nazwano, na zasadzie nieekwiwalentnej wymiany? Dlaczego w ogóle się o nich przy Okrągłym Stole nie mówiło? Dlaczego nie rozwalono tych złodziejskich spółek? A dlatego że, moim zdaniem, Geremek już wtedy wpadł na horrendalny pomysł zbudowania koalicji z "reformatorską" częścią PZPR-u, przez co pewnych rzeczy, które można było załatwić - nie załatwił.

- Nie przesadzaj, proszę.

- Dziewczyno! Ten sojusz "Solidarności" z PZPR-em wymyślił zresztą nie Geremek i nie Michnik, jak się powszechnie uważa, i nie Czyrek, chociaż chwalił mi się któregoś razu, że to on, ale Reykowski, prof. Janusz Reykowski, który był wtedy członkiem Biura Politycznego PZPR. Bardzo dobry facet, psycholog społeczny, reprezentował mądrzejszą część PZPR-u. Tej głupszej bowiem zdawało się, jeszcze i po wygranych przez nas wyborach 4 czerwca, że "Solidarność" wejdzie do wielkiej koalicji z PZPR-em, chociaż wiadomo było, że "Solidarność" zrobić tego nie może, bo byłoby to dla niej czystym samobójstwem. Natomiast mądrzejsi mówili: niech "Solidarność" weźmie sobie premiera, niech weźmie nawet większą część władzy, a nas niech tylko dopuści do rządzenia jako swego głównego koalicjanta; my bowiem musimy grać nie na utrzymanie władzy, ale na przetrwanie. Przetrwanie jest naszą jedyną szansą. Lata bowiem będą lecieć, my zyskamy czas na ucywilizowanie się i zmianę skóry, a w społeczeństwie wystąpi zjawisko, które w psychologii społecznej nazywa się utopią retrospektywną, polegającą na tym, iż kiedy dużym grupom społecznym robi się ciężko, a że będzie ciężko, wiedzieli wszyscy, zaczynają idealizować przeszłość.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka