14 obserwujących
127 notek
102k odsłony
  217   0

Niemieccy nacjonaliści chcą polsko-niemieckich igrzysk olimpijskich w 2036 roku

Berliński oddział Alternatywy dla Niemiec, partii politycznej określanej przez lewicowo-liberalną propagandę jako skrajnie prawicowa, chce, aby Warszawa wspólnie ze stolicą RFN Berlinem, w 2036 roku, w setną rocznicę „igrzysk Hitlera 1936” zorganizowały igrzyska olimpijskie. Pomysł ten pojawił się w planie „Świat. Miasto. Berlin 2050 – alternatywny plan dla Berlina”, przedstawionym wczoraj (tj. 14.09.2021 roku) przez Georga Pazderskiego, urodzonego w Niemczech syna polskiego robotnika przymusowego,  który jest berlińskim działaczem AFD.

Pomysł organizacji polsko-niemieckiej olimpiady miałby być według tego niemieckiego polityka „wielką koncepcją pokojową” i miałby na celu „likwidację resentymentów” istniejących pomiędzy narodem polskim a niemieckim. Niemieccy nacjonaliści chcą ponadto, aby stolica ich kraju przestała być postrzegana jako znajdujące się w stanie chaosu miasto nielegalnych imigrantów i handlarzy narkotyków

Z pozoru więc owa inicjatywa wygląda, przynajmniej dla Niemców, zachęcająco. Co ona jednak może oznaczać dla Polaków? Niewątpliwie Niemcy i to bez względu na opcję polityczną, będą chcieli uniknąć zapłaty za swoje zbrodnie na Polakach w trakcie II wojny światowej i tym samym zatrzeć w oczach kolejnych pokoleń swoją winę. Z resztą i tak polskie roszczenia względem Niemców są w dużej mierze propagandą polskiego rządu, która ma udowadniać Polakom, że rząd PiS-u dba o polską rację stanu i zaciekle walczy o polski interes na arenie międzynarodowej. Co dla każdego lepiej rozgarniętego w polityce Polaka jest oczywistą bzdurą i zabiegiem socjotechnicznym, mającym na celu utrzymanie się u władzy.

Biorąc pod uwagę, że Niemcy będą chciały zmiękczyć serca Polaków i odwrócić uwagę od przeszłości i skupić się na budowaniu przyszłości, taka olimpiada jest rzecz jasna zagrożeniem dla polskiego interesu narodowego. Ale tym zagrożeniem jest nie tylko dlatego. Innym ważnym powodem dla którego jest to sprzeczne z polskim interesem narodowym (nie mylić z rzucaną na lewo i prawo przez polityków III RP tzw. racją stanu) jest fakt, iż, w przypadku gdyby doszło do organizacji polsko-niemieckiej olimpiady w trakcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej, owa olimpiada a zwłaszcza sukces wynikający z jej organizacji, jeszcze bardziej pogłębiałaby niechęć Polaków do życia w wolnym i suwerennym kraju i sprawiałyby, że Polacy darzyli by podporządkowaną głównie Niemcom Unię Europejską jeszcze większą sympatią. Co rzecz jasna powodowało by dalszą degradację polskiej państwowości, dalsze roztapianie polskiego narodu w europejskim internacjonalizmie i dalszą powolną destrukcję polskiej gospodarki, która poprzez narzucane Polsce przez Unię absurdalne ograniczenia, limity i nakazy, znacznie ogranicza jej możliwości wzrostu.

Wystarczy z resztą wyobrazić sobie Polaków i Niemców, jednoczących się w trakcie zawodów pod wpływem chwili i koncesjonowanej przez rządy propagandy współpracy i pojednania (w 2036 roku w Polsce, biorąc pod uwagę, że coraz więcej zwłaszcza młodych Polaków wspiera opcje lewicowe, mogą rządzić ludzie, dla których internacjonalizm i ideologiczny neobolszewizm mogą być politycznym credo). Taka, nawet trwająca niecały miesiąc indoktrynacja, może przeprać mózgi nawet najbardziej zatwardziałych zwolenników suwerennej Polski i przekonać ich, poprzez m.in. nawiązywanie współpracy z Niemcami, do konieczności bliskiej kooperacji tych dwóch krajów w ramach Unii Europejskiej. Kooperacji, która rzecz jasna może oznaczać jedynie wasalizację Polski w ramach UE.

Innym istotnym zagrożeniem jest zagrożenie dla polskiej tożsamości wynikające z czerpania garściami przez polskie elity, w ramach niemiecko-polskiej współpracy, ze wzorców zachodnich.

W przypadku polsko-ukraińskich mistrzostw europy w piłce nożnej w 2012 roku to raczej Ukraińcy się uczyli od nas a niżeli my od Ukraińców. Z resztą nie tylko Ukraińcy, Nawet Rosjanie przyjeżdżali do Polski, aby uczyć się od Polaków organizacji turnieju rangi mistrzowskiej, który sami mieli zorganizować dokładnie 6 lat później.

Tymczasem w przypadku organizacji imprezy takiej rangi przez bardzo dobrze zorganizowane państwo niemieckie we współpracy z Polską, to Ci pierwsi najprawdopodobniej „nadawali by ton”. A więc również kwestie ideologiczne, które we współczesnych Niemczech odgrywają niebagatelną rolę, byłyby również najprawdopodobniej eksportowane do Polski i mogłyby się u nas przyjąć już na zawsze.

To co jeszcze rzuca się w oczy jeżeli chodzi o zagrożenie wynikające z takiego pomysłu, to fakt, iż polityk który wysunął ten pomysł, jest bardzo ściśle związany z amerykańskimi elitami wojskowymi. Georg Pazderski był przez wiele lat wysokim urzędnikiem w amerykańskim dowództwie wojskowym na obszar Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale