Blog
Mohort
Sceptyk
Sceptyk Marszand,Jubiler.Historyk.
6 obserwujących 726 notek 276416 odsłon
Sceptyk, 7 stycznia 2018 r.

Granice nie są dane raz na zawsze

589 4 0 A A A
Zmiany terytorialne państwa polskiego, Fot. stankiewicze.com                                                                                                                                                                                                                                Otóż horyzont myślenia naszych polityków wyznacza przekonanie, że obecny układ geopolityczny jest czynnikiem, który nigdy nie ulegnie zmianie. Nasze strategie opracowywane są w oparciu o założenie, że obecne granice Polski już nigdy się nie przesuną. Że Lwów i Grodno i Wilno do Polski nigdy nie wrócą, bo wraz z nastaniem ery UE, odwieczne prawa historyczne uległy zawieszeniu. Widać to na każdym kroku. I nie chodzi o to, że oczekuję od naszych polityków płomiennych przemówień o tym, jak to lada chwila ruszymy odbijać co nasze. Tak postępują kretyni, nie zaś wytrawni dyplomaci. Chodzi o to, by swoją aktywność polityczną rozwijać rozumiejąc, że obecny kształt Polska będzie miała jeszcze lat pięć, może dziesięć, a może i 173, ale na pewno nie jest to kształt nadany jej na stałe.

Andrzej Bobkowski, pisząc w 1941 roku, w Paryżu, o polskiej polityce zagranicznej wylewa z siebie ironizującą gorycz. Zżyma się na tę Polskę, którą nazywa mieszaniną bigosu z Matką Boską i bez litości piętnuje uświęcone tradycją polskie przywary, wśród nich krótkowzroczny romantyzm, zadufanie że jakoś to będzie i tę typową dla Polaków geopolityczną naiwność. Jego zalecenia w tej kwestii są proste: Nie. Nie żadne „Kupą Mości Panowie”. Trzeba siąść spokojnie, zdjąć marynarkę, rozwiązać krawat i wpatrzyć się w szachownicę. I powtarzać sobie „Jestem Polakiem” bez piosenki o ułanie i bez mętnej metafizyki. Jesteśmy zbyt wiele warci, zbyt zdolni i lotni, narażeni na zbyt wiele zasadzek, żeby pozwalać sobie na harce po różnych „Dzikich Polach”.                                            A tymczasem w Polsce XXI wieku „harce po Dzikich Polach” są w dalszym ciągu jednym z ulubionych sportów narodowych. A zatem obecna debata publiczna dotycząca najbardziej palących kwestii związanych z polską polityką zagraniczną nie ma z nią nic wspólnego, prowadzona jest zaś w następujący sposób: Gros rozważań dotyczy tego, czy faszyzm na Ukrainie istnieje, czy też nie. Krew się leje, obie strony ze swadą urągają możliwościom intelektualnym przeciwnika, ciśnienie wzrasta i bardzo jest nieprawdopodobne, aby szala zwycięstwa przeważyła się na którąś ze stron. Na obrzeżach tej bitwy toczą się zaś dywagacje czy zasadne jest porównywanie faszyzmu ukraińskiego (majdan) z faszyzmem rodzimym (narodowcy) i jak się ma taki piernik do wiatraka oraz scholastyczne zupełnie dociekania, czy ci, którzy nie stoją na Majdanie oraz koso spoglądają w jego stronę stoją wobec tego tam, gdzie niegdyś stało ZOMO, czy tam, gdzie obecnie stoi Putin.

I tak, ukraińskie impresje Dawida Wildsteina egzorcyzmuje się za pomocą „banalności zła” Hanny Arendt, dr Żurawski vel Grajewski dezawuuje tezy księdza Isakowicza-Zalesskiego i odwrotnie, Krzysztof Wołodźko zaśmiewa się w kułak, że największym problemem nacjonalistów polskich jest wzrost nacjonalizmu, ale owszem ukraińskiego, zaś Agnieszka Romaszewska pomstuje, że wszelkie informacje dotyczące rzekomego ukraińskiego antypolonizmu to plotki rozsiewane przez Rosjan i w ten sposób autobus pełen banderowców staje się współczesnym ekwiwalentem czarnej wołgi. Nad tym wszystkim zaś unosi się często wywoływany duch ober-redaktora Giedroycia.

W tym gąszczu polscy politycy wyglądają już to niczym dzieci błąkające się we mgle, już to niczym dzieci na pierwszej wycieczce do lunaparku. Słowem, zupełnie kuriozalnie. Zamiast nadawać ton i kierunek tak debacie, jak i polskim poczynaniom dyplomatycznym, odbijają się od rozmaitych opcji, rozwiązań i propozycji działań (lub ich braku) niczym kule bilardowe, nie ogarniając całości sytuacji. Mateusz Matyszkowicz przywołał ostatnio słowa Stanisława Cata-Mackiewicza, który narzekał, że polską politykę zagraniczną uprawia się głównie na ulicach. Ma to według niego świadczyć o bylejakości owej polityki. Mnie jednak to, że polityka – podobnie jak demokracja – w tym schyłkowym okresie epoki robiona jest na ulicach za bardzo nie przeszkadza. Politykę można robić i w wychodku, by byle była dobra. Kardynalnym błędem polskiej polityki nie jest miejsce jej uprawiania, tylko fakt, że robiona jest ad hoc. Coś się dzieje za wschodnią granicą i nagle wszyscy sobie przypominają, że coś takiego, jak Ukraina istnieje, że ma to jakiś, nie do końca jasny związek z Polską a może nawet z polską racją stanu. Ale co tu robić? Polityk w trybie pilnym przywołuje sekretarza, sekretarz asystenta, asystent stażystę a stażysta w wyszukiwarce znajduje odpowiednią stronę wikipedii i dzięki tak solidnej wiedzy już może nakreślić strategię postępowania.

Prowadzi to oczywiście do bazowania na koszmarnych wprost uproszczeniach i skutkuje polityką najgorszego rodzaju, a to jest polityką dwuwymiarową, opierającą się na zasadzie albo-albo. Nie chcę tu powtarzać nużących dychotomii, wspominałam o nich powyżej. Ważne jest to, że w takiej polityce nie ma miejsca nie tylko na działanie długofalowe (co jest bezpośrednim skutkiem polityki ad hoc), ale także na całościowe podejście do danej kwestii. Nie ma miejsca na niuanse, na działania quasi oraz a polityczne, a na których strategie polityczne się buduje i opiera. Na przykład? Na przykład na kulturę i sztukę, na szkoły polskie, na prowadzenie roztropnej polityki historycznej, na stypendia dla uzdolnionych, etc. O tych i wielu innych jeszcze rzeczach polska klasa polityczna w ogóle nie myśli, nie mieszczą się one bowiem w ich spektrum postrzegania rzeczywistości politycznej, które zawężone jest niestety do Majdanu z przyległościami. Co gorsza, złapani w potrzask fałszywych alternatyw politycy mają tendencje do wybierania nie tego, co najodpowiedniejsze dla Polski, ale to, co się opinii publicznej w danym czasie najbardziej podoba.

Opublikowano: 07.01.2018 20:27.
Autor: Sceptyk
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Taki jestem sobie.Dociekliwy i uparty . Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym. - J.Piłsudski (…)Chcemy obrócić tak daleko koło historii, aby Wielka Rzeczpospolita Polska, była największa potęgą(…)kulturalną na całym wschodzie. – J. Piłsudski. I to byłoby moje kredo wszystko dla Polski nic dla obcych.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Zanim napisze się debilny Komentarz wypadałoby uzupełnić wiedzę
  • MOCNE te psychotropy gdzie je można nabyć???
  • Czy wydał ktoś rozkaz odwołujący jego wykonanie

Tematy w dziale Polityka