Blog
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki
Krystian Wierzbicki Bezpartyjny socjalista.
2 obserwujących 59 notek 50380 odsłon
Krystian Wierzbicki, 13 sierpnia 2017 r.

Wolność słowa po amerykańsku

1006 32 0 A A A

Bilans zamieszek w Charlottesville to, jak do tej pory, trzech zabitych i trzydziestu pięciu rannych. Z europejskiej perspektywy szokować mogą nie tyle same akty przemocy, co otwarte wykorzystywanie jawnie nazistowskich symboli przez część prawicowych ekstremistów.

W większości państw Europy, także w Polsce, posługiwanie się swastykami skutkowałoby automatycznie zakazem zgromadzenia i delegalizacją stojących za nim ugrupowań. Jednak amerykański model opiera się na zupełnie innych zasadach. Zasadę wolności słowa traktuje się w Stanach Zjednoczonych bardziej radykalnie, podnosząc ją do rangi wartości niemalże absolutnej.

Amerykańscy naziści, demontujący wraz z innymi grupami białych supremacjonistów w Charlottesville, wywoływali kontrowersje już czterdzieści lat temu. W 1977 roku postanowili zorganizować przemarsz ulicami Skokie, małej miejscowości w stanie Illinois, zamieszkałej przez liczną społeczność żydowską (a wśród niej wielu ocalałych z Holocaustu). Gdy nazistom odmówiono im prawa do manifestacji, zaskarżyli decyzję do stanowego sądu apelacyjnego. Koniec końców, sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego, który przyznał rację Narodowo-Socjalistycznej Partii Ameryki – według jego orzeczenia pierwsza poprawka do konstytucji zapewnia prawo do swobodnego posługiwania się symbolem swastyki w sferze publicznej.

Amerykański model wolności słowa nie bez przyczyny przyjął się właśnie w Ameryce. Choć Stany Zjednoczone uczestniczyły w II wojnie światowej, a następnie w zimnowojennej rywalizacji z Sowietami, nigdy nie doświadczyły totalitarnych dyktatur na swoim terytorium. Owszem, zdarzały się m.in. ekscesy maccarthyzmu, ale i one nie atakowały samej idei swobodnego głoszenia poglądów, a raczej traktowały jako pretekst domniemaną działalność szpiegowską lub wywrotową.

Czy nasz model, zakazujący mocą ustawy zasadniczej odwoływania się do totalitarnych praktyk nazizmu, faszyzmu i komunizmu, jest lepszy od amerykańskiego? Dylemat pojawia się już na poziomie teoretycznym – na ile poważnie traktujemy wolności słowa i pluralizm, w imię jakich równoważnych wartości wykazujemy gotowość do ich ograniczenia etc. Jednak podejmując temat również od strony praktycznej, amerykańskim modelu ukazuje swoje mocne strony.

Problem państwowego antyfaszyzmu polega bowiem na nieustannej zabawie w kotka i myszkę. Hajlowanie bywa interpretowana jako rzymski salut lub zamawianie pięciu piw, a swastykę jako hinduski symbol szczęścia. Najbardziej radykalne środowiska, które nie chcą porzucać jednoznacznie neonazistowskiej tożsamości, schodzą do podziemia, gdzie trudniej monitorować ich aktywność (a jeśli już, to za pomocą wątpliwych metod – w Niemczech infiltracja kierownictwa skrajnej prawicy przekroczyła granicę, za którą sąd musiał uznać, że służby de facto aktywnie nadawały kierunek jej działania). Z kolei gotowi na ustępstwa, np. chcący zaistnieć w parlamentarnej polityce, porzucają kontrowersyjną symbolikę i - zastępując ją nieco złagodzoną wersją - głoszą niemal identyczne poglądy (za dobry przykład służy ewolucja francuskiego Frontu Narodowego).

W debacie o granicach wolności słowa należy pamiętać, że czerwoną linią zawsze i wszędzie powinna wyznaczać fizyczna przemoc. A tej, niestety, w żadnym demokratycznym kraju nie da się w stu procentach zapobiec, zwłaszcza samymi formalnymi obostrzeniami prawa. Czy dopuścimy, czy zabronimy wydawania Mein Kampf – nic nie zastąpi uwrażliwienia społeczeństwa i jego instytucji na zagrożenie przestępstwami z nienawiści. Pod tym względem zarówno Stany Zjednoczone, jak i Polska mają wiele do nadrobienia.

Demonstracje białych supremacjonistów odbywały się i będą się odbywać. Jednak temperaturę aktualnych wydarzeń w Charlottesville podgrzewa fakt, że Donald Trump zawdzięcza swą prezydenturę m.in. poparciu Ku Klux Klanu. O ile absurdem byłoby zarzucać prezydentowi USA otwarte poparcie dla przemocy, ma on na koncie liczne wypowiedzi rasistowskie, które w innym kontekście politycznym niż obecny (sukcesy populizmu, rosnąca rola mediów internetowych) wyeliminowałyby go z życia publicznego na znacznie wcześniejszym etapie.

Tak samo w Polsce niebezpieczeństwo nie polega na działalności marginalnych, ultraprawicowych grupek per se, lecz na flirtowaniu z nimi rządzącego PiS. Rozumiejąca Beata Mazurek albo negujący wzrost przestępstw z nienawiści Mariusz Błaszczak – tutaj trzeba dostrzec zasadniczą zmianę na gorsze w porównaniu z okresem rządów PO-PSL, kiedy szefujący MSW Bartłomiej Sienkiewicz poważnie podchodził np. do rasistowskich incydentów w Białymstoku.

Wyrozumiałość PiS wobec poczynań prawicowej ekstremy idzie w parze z zupełnie niesymetryczną bezwzględnością wobec komunistycznych kanap, których działalność sprowadza się głównie do internetowych publikacji. Zbigniew Ziobro wyruszył na wojnę z KPP, której legalny status zatwierdził, wówczas jeszcze niepodporządkowany PiS, Trybunał Konstytucyjny (uznawszy, że samą ideologię komunistyczną należy oddzielić od totalitarnych praktyk komunizmu).

Sam artykuł trzynasty Konstytucji RP przed niczym nas nie chroni. Nawet gdyby egzekwowano go z całą konsekwencją, ktoś komu bardzo zależy na gloryfikowaniu Hitlera bądź Stalina, może uprawiać swoją osobliwą pasję, tworząc strony na zagranicznych domenach (popularne są, z przyczyn oczywistych w świetle wszystkiego co powyżej, właśnie amerykańskie).

Choć amerykańskiego modelu nie należy idealizować, sprawdza się on pod wieloma względami lepiej. Nie czyni z ekstremistów męczenników, nawet gdyby miałoby to być męczeństwo paragrafów przewidujących jedynie niskie kary w zawieszeniu. Nie uderza rykoszetem w wolność słowa i pluralizm polityczny. I co najistotniejsze, nie zwalnia nas wszystkich, jako obywateli, z pełnej odpowiedzialności za dokonywane wybory.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dawniej pisywałem m.in. na Forum Młodej Lewicy (mlodalewica.pl).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Socjaldemokracja dziś Jeśli chodzi o kontruktywne przesłanie, to przede wszystkim nie widzę...
  • Stereotypy Lewica24 nie jest raczej aż tak wpływowa, aby zmieniać linię polityczną SLD w...

Tematy w dziale Polityka