42 obserwujących
268 notek
545k odsłon
2868 odsłon

"Pierwsze imię tej władzy to Strach, a drugie to Zwątpienie" - cz. 2

Wykop Skomentuj40

1. Mateusz Morawiecki: niepokój, zachwyt, rozgoryczenie. 

O poniedziałkowej i wtorkowej publikacji* Onetu na temat "taśm Morawieckiego" szczegółowo wypowiedziałem się w artykule Zamordyzm PiS? Taśmy prawdy Morawieckiego? Sprawdzam! (nieskromnie gorąco polecam - kawał solidnej analizy). Jednak wszystko działo się tak szybko, że zanim zdążyłem ów artykuł dokończyć, już Onet zdążył opublikować trzy kolejne. Czy aby wszystko nie zostało celowo zaplanowane w ten sposób, aby szybkim tempem wykluczyć jakąkolwiek głębszą analizę (nie mówiąc już o głębszej dyskusji)? Powróćmy jeszcze raz do wszystkich materiałów na temat Morawieckiego w kolejności publikacji.

Poniedziałek - niepokój

Zeznania "kelnerów" na temat planowanego "zakupu na słupa" mogą budzić pewien niepokój i pytanie: czy Premier RP w przeszłości popełnił przestępstwo? Jednak - w przeciwieństwie do pierwszej z brzegu zarejestrowanej rozmowy Marka Belki (ówczesny Prezes NBP) z  Bartłomiejem Sienkiewiczem (ówczesny Minister Spraw Wewnętrznych, wcześniej funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa) na temat ustawienia wyniku przyszłych wyborów, przez dodrukowanie pieniędzy, do którego była konieczna dymisja Jacka Rostowskiego (Ministra Finansów - jego dymisja nastąpiła 27 listopada 2013, czyli wkrótce po rozmowie) - te zeznania to tylko mglisty zapis wspomnień kiepsko zapamiętanej rozmowy, w którym sporo jest dywagacji i niewiadomych, a żadne fakty nie potwierdzają zawarcia transakcji, o której miała być mowa. 

Wtorek - zachwyt 

Ocena sytuacji międzynarodowej w wykonaniu Premiera wbrew intencjom publikujących ją dziennikarzy Onetu może budzić zachwyt nie tylko u zwolennika PiS. Nawet mój Kolega z pracy - zdecydowany przeciwnik PiS i zwolennik PO - w środę powiedział mi wprost, że właśnie w ten sposób powinno się patrzeć na światową gospodarkę i kapitał: ze szczególnym uwzględnieniem rejonów najbiedniejszych jak Afryka. Jeśli bogate społeczeństwa zachodu nie ograniczą swoich wymagań, a technologicznie najlepiej rozwinięci i niewyobrażalnie bogaci posiadacze banków i korporacji nie przeprowadzą redystrybucji części swych nadwyżek na rzecz rozwoju krajów umierających z głodu i zacofanych, to ta "bieda" przypłynie do nich na tratwach, co dzieje się na naszych oczach. I co zrobimy? Będziemy do nich strzelać? "Powiem więcej, jeśli Europa zachodnia drenowała ekonomicznie kolonie, a 100 lat temu się z nich wycofała, jeśli Stany Zjednoczone obalały niewygodnych im afrykańskich królów i prezydentów lub innych watażków, to zachód powinien wziąć odpowiedzialność za te rejony i aktywnie wspierać ich rozwój" skonkludował myśl Morawieckiego mój Kolega - przypomnę: przeciwnik PiS, zwolennik PO. Pisząc poprzedni artykuł na jego drugiej stronie bardzo skrupulatnie przeanalizowałem słowa Mateusza Morawieckiego i - co ciekawe - na około 100 komentarzy pod artykułem (z których większość bezpardonowo mnie i artykuł atakowała - ciekawe skąd taka mobilizacja trolli) nikt nie podważył żadnej z czterech moich tez, ani nawet nie próbował z żadną z nich polemizować. 

  • Jakie są główne tematy tej rozmowy? Niebezpieczeństwo wojny [2, 5, 6, 7] i konieczność ograniczenia ograniczenia oczekiwań niektórych społeczeństw [1, 3, 4], aby tej wojnie zapobiec.
  • O jakich społeczeństwach mówi Morawiecki? O bogatych, rozpieszczonych silną gospodarką i rozbudowanym socjalem społeczeństwach zachodu [3, 8]. 
  • Jaka zdaniem Morawieckiego są przyczyny zagrożenia wojną? Chciwość zachodu [8, 9], ogromna dysproporcja pomiędzy bogactwem zachodu i nędzą Afryki [11, 12, 13], brak redystrybucji bogactwa najmożniejszych na rzecz najuboższych [10] oraz pokusa obniżenia oczekiwań społecznych w bogatych krajach i ratowania ich gospodarki przez wywołanie wojny [2, 4, 5, 7]. 
  • Jak zdaniem Morawieckiego może wyglądać początek konfliktu z użyciem broni? Tak, jak wygląda obecnie sytuacja na Morzu Śródziemnym [12, 13].

Chciałbym, aby każdy "liberał" był tak wrażliwy na biedę w Afryce i aby każdy polityk tak trafnie diagnozował nadchodzące niebezpieczeństwa i przewidywał kroki konieczne, aby im zapobiec. Jeśli ktoś jest ciekawy co oznaczają numery w nawiasach, to niech przeczyta cały artykuł. 

Środa - rozgoryczenie

Trudno ukryć rozgoryczenie i całą garść pesymistycznych pytań i refleksji, jakie rodzą się po przeczytaniu treści opublikowanych w środę. 

Przede wszystkim tamta rozmowa potwierdza czarny i wyśmiewany dotychczas przez "salonowców" obraz "Polski w ruinie" z lat 2007-2015 w której prezesi spółek Skarbu Państwa (często przynoszących straty) oraz banków (te przynajmniej przynosiły zyski... kosztem klientów) obowiązkowo (a nawet "ochotniczo" - co potwierdza rozmowa) sponsorowały szereg akcji - tych chwalebnych, jak poszukiwanie mogił ofiar NKWD na "Łączce" i tych nikczemnych jak lipne "badania", "szkolenia" i "publikacje" rozmaitych "firm", "fundacji", "instytutów badawczych" i "think - tanków", których cel był tylko jeden - legalne przelanie na konto określonych osób lub firm ogromnych kwot za nic. W ten sposób były także sponsorowane media (obowiązkowe prenumeraty "Wyborczej", zamawianie ogłoszeń i reklam, które nie służyły niczemu z wyjątkiem wykonania przelewu). I tu trzeba zadać dołujące pytanie: czy skoro nawet tak kryształowa osoba, której charakter w młodości kształtowały próby wydobycia z niego przez bezpiekę )porwaniami i biciem) miejsca ukrywania się Ojca (dodam, że pytanie to przyszło mi do głowy jeszcze przed ostatnią wypowiedzią Kaczyńskiego - nie tylko Prezes PiS zna życiorys Morawieckiego) akceptowała taki stan rzeczy i uczestniczyła w takich działaniach, to czy możliwa jest tutaj jakakolwiek realna zmiana tego fatalnego zwyczaju, czy też wszelkie zmiany polegają na tym, że za jednej ekipy sponsorowane są media Michnika, a w za drugiej Rydzyka (na co pozostałe głośno się zżymają, a wcześniej milczały - przynajmniej widać wyraźny postęp w zakresie wolności słowa) oraz za jednej ekipy finansowana jest "pedagogika wstydu" z za drugiej "Polska Fundacja Narodowa" której efektów statutowych działań trudno szukać? 

Po drugie dostarcza ona niepodważalny dowód niewyobrażalnego cynizmu klasy politycznej. Wszyscy doskonale wiedzą, że zarobki w administracji państwowej są zdecydowanie za niskie, że nie ma szans zatrudnić za nie dobrego prawnika, ekonomisty, menadżera lub informatyka. Wszyscy doskonale wiedzą, że gdyby ministrowie obejmowali swoje stanowiska wyłącznie ze względu na wysokość wynagrodzeń na nich, to fotele ministrów świeciłyby pustkami. Doskonale wiedziała o tym (już na wiele lat przed utratą władzy) ekipa, która tak mocno eksponowała podwyżki i pseudo-nagrody w rządzie pis, a dziś okleja miast plakatami "PiS wziął miliony..." Doskonale wie o tym także Prezes PiS, który podwyżki cofnął 

Po trzecie pokazuje ona jak fatalna była wtedy sytuacja młodzieży wchodzącej na rynek pracy i jak bardzo oderwana od realnych problemów społeczeństwa jest klasa polityczna. Zalegalizowane formy niewolnictwa w postaci nisko płatnych staży i bezpłatnych pseudo-wolontariatów, na które młodzi ludzie się godzili, aby tylko móc wpisać cokolwiek do CV i zwiększyć szanse na jakiekolwiek zatrudnienie. W takiej sytuacji znalazł się syn europosła Czarneckiego z PiS, a panowie i panie biesiadujący przy wspomnianych "ośmiorniczkach" zupełnie nie rozumieją o co mu chodzi, że marudzi z powodu nawału obowiązków i głodowej pensji. Do tego stopnia nie rozumieją co jest grane, że dzwonią się dopytać do jego Ojca. Telefon ten jest czymś tak powszednim w tamtych czasach, że Ryszard Czarnecki nawet nie pamięta tej rozmowy. A co mieli wtedy powiedzieć ci, co nie mieli bogatych i wpływowych tatusiów? I tu jedyna refleksja trącająca optymizmem - jak to dobrze, że przez ostatnie lata stopa życiowa podniosła się, a bezrobocie spadło na tyle, że przynajmniej takie historie należą już do przyszłości! 


Podsumowując wątek Morawieckiego 

Wprowadzeniem do podsumowania może być moja notka Najkrótsza refleksja... z 18.04.2016: 

Bywają ludzie zdecydowanie zbyt porządni, jak na polityczne szambo w tym zdegenerowanym kraju. Jak ich można rozpoznać? W bardzo prosty sposób: gdy zdarzy im się najdrobniejsze potknięcie, wówczas kreatury podnoszą taki jazgot, jakby to był nie wiadomo jaki upadek, przestępstwo, zbrodnia, ludobójstwo. Bo nic tak nie cieszy zera i sku...syna jak upadek, lub choćby potknięcie, zachwianie kogoś naprawdę wielkiego. Według tego kryterium mogę z czystym sercem zaliczyć do tych ludzi panów: Kornela Morawieckiego, Piotra Glińskiego, Andrzeja Dudę i Jego Rodzinę...

Na drugim biegunie są kreatury, które cokolwiek by nie robiły, zawsze znajdą grono obrońców. Ciekawe ilu spośród tych, co niedawno bronili jak narodowej świętości podstawionego przez UB przywódcy Solidarności, dziś piętnuje autentycznego przywódcę Solidarności Walczącej. 100%?

Czy Mateusz Morawiecki - syn Kornela - także zalicza się do osób zbyt porządnych, jak na polityczne szambo? Tego nie wiem, a po historii z ofertą dotacji dla Grada jeszcze bardziej w to wątpię. Dlaczego właśnie sprawa dotacji najbardziej mnie oburzyła? Bo jeśli dokładnie się wczytamy w treść rozmowy, to wbrew pozorom okazuje się, że jej uczestnicy wcale nie byli w dobrych relacjach z Aleksandrem Gradem i jakąś posadę lub inne pieniądze chcieli mu załatwić na "odwal się" z obawy, że w przeciwnym razie Grad może odwalić coś takiego, co bardzo zaszkodzi im i ówczesnemu rządowi. Przypomnę, że Donald Tusk obiecywał natychmiastową dymisję Grada, jeśli nie dojdzie do kontraktu ratującego stocznię, którego stroną miał być "inwestor z Kataru". Inwestor okazał się totalną lipą, a Grad... zachował stanowisko. Dlaczego? Bo za dużo wiedział o kulisach rozwalania TVP przez Piotra Farfała, którego osobiście (prawdopodobnie na rozkaz Tuska) trzykrotnie ratował przed zwolnieniem, mimo oficjalnych oskarżeń ze strony PO, że niszczy TVP, że ma neonazistowską przeszłość. Bo dla PO oraz "zaprzyjaźnionej telewizji i tej drugiej" im gorsza sytuacja panowała w TVP, tym lepiej, więc można jednocześnie kogoś okrzykiwać nazistą i robić wszystko, aby zachował stołek. Depozytariuszem takiej właśnie wiedzy (wraz z dowodami, o których taki pył marny jak ja nawet nie ma pojęcia) był Aleksander Grad. Wspieranie - zwłaszcza lipną dotacją - takiej persony jak on (bez względu na to ile ma dzieci) nie może mi się podobać. 

Nie mam zamiaru popełniać samobójstwa (jak kapitan Brierly z powieści "Lord Jim" Josepha Conrada) dlatego, że człowiek wydawało by się nieskazitelny, znakomicie wykształcony syn przywódcy Solidarności Walczącej okazał się w przeszłości zdolny do tego, by zaproponować lipną dotację na lipne badania, czyli normalne oszustwo (choć prawdopodobnie mieszczące się w ramach liberalnego, rozciągliwego jak guma, ówczesnego prawa). Mogę pokusić się jedynie o złośliwą uwagę, że skoro obecny premier tak sprawnie i ochoczo obchodził nieszczelne przepisy, to nic dziwnego, że dziś jest najlepszym ekspertem od ich uszczelniania.

Siłę i wartość Mateusza Morawieckiego upatruję gdzie indziej niż wśród autorytetów moralnych. Tą siłą jest umiejętność patrzenia w przyszłość, trafnego diagnozowania szans i zagrożeń. Jeśli uda się zrealizować 10% z ambitnych planów, takich jak CPK, Hyperloop, Elektromobilność (część planów już została zrealizowana - przed wprowadzeniem 500+ cała opozycja grzmiała, że to jest niewykonalne, a jednak...), to będzie to dla Polski większy skok cywilizacyjny, niż cały asfalt położony na Euro 2012 i wszystkie obiekty wybudowane za Tuska... którego "cud gospodarczy na miarę drugiej Irlandii" z czasem skurczył się do "ciepłej wody w kranie".

A aspekt moralny? Cóż, dzisiejszą wypowiedź Brudzińskiego (zauważcie, krytykuję kogoś ze ścisłego kierownictwa PiS!) na temat Hanny Zdanowskiej i wcześniejsze wypowiedzi działaczy z łódzkich struktur PiS uważam za 100 razy bardziej haniebne. To, że ktoś współpracował z PO jeszcze ogromną ujmą nie jest, ale jak ktoś sięga po PeOwskie metody, to już jest bardzo źle (przypomnę, że PO próbowało za pomocą wyroków sądowych wyeliminować z polityki Andrzeja Leppera i Jarosława Kaczyńskiego)!

Po moim odkryciu opisanym niedawno w artykule Odkrycie na miarę Pulitzera (gorąco polecam - twardy dowód rewolucyjnie zmieniający spojrzenie na wszystko, co się dzieje od przejęcia władzy przez PiS) nabieram przekonania, że nic negatywnego w polityce (a zwłaszcza cynizm, kłamstwa, obłuda) mnie już nie zdoła zaskoczyć... ale za to wiele jeszcze zdoła mnie zaniepokoić, zmartwić i zasmucić!


2. "Analiza" czyli kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa... aby wywrócić na lewą stronę "aferę podsłuchową" 

W czwartek ukazał się kolejny tekst nazwany przez Onet "analizą"***, choć zdecydowanie bardziej adekwatne byłoby słowo "agitka". W tekście tym autorzy "legalnego przecieku" tłumaczą niezorientowanym i niezdecydowanym co mają o taśmach Morawieckiego myśleć i jak mają na te taśmy reagować. Już wstęp tej agitki mówi wszystko: "Obóz władzy nie ma wyjścia: musi bronić Mateusza Morawieckiego, który jest twarzą kampanii wyborczej PiS. Ale informacje z akt śledztwa taśmowego, ujawnione przez Onet, znacząco wpłyną i na jego wizerunek, i na pozycję w partii." Czyli autorzy bez owijania w bawełnę zdradzają... 

CEL: uderzyć w premiera Morawieckiego, aby obniżyć wynik PiS w nadchodzących wyborach. 

Kilka akapitów dalej trafiamy na prawdziwą perełkę: "I to Sąd Najwyższy wydał nam oficjalną zgodę na dostęp do akt, uznając za przekonujące argumenty, że rzetelne pokazanie w Onecie ustaleń w sprawie taśmowej leży w interesie społecznym." Słowa te mają idiotów uważających siebie za "obrońców demokracji" upewnić w przekonaniu, że źródło materiałów jest pewne, a cel ich publikacji jedynie słuszny, bo przecież sądy to "niezawisłość", "bezstronność" i "uosobienie cnót wszelakich". Jednak dla każdego, kto nie jest kompletnym idiotą jest oczywiste, że środowisko sędziowskie - a najbardziej dotyczy to Sądu Najwyższego - jest obecnie stroną w sporze z rządem, co więcej, stroną najbardziej aktywną i zadającą rządowi bardziej bolesne ciosy,  niż wszystkie partie opozycyjne wraz z bojówkami typu "KOD" i "Obywatele RP" razem wzięte. Nie dziwi więc, że materiały, które mogły zaszkodzić rządowi PO były "efektem nielegalnych podsłuchów" i "owocem z zatrutego drzewa" zaś publikacja ich była tak ciężką zbrodnią, że aż konieczne było wtargnięcie ABW do siedziby "Wprost" i szarpanina z red. Latkowskim, a gdy tylko nadarzyła się okazja, aby zaszkodziły rządowi PiS, to nagle okazało się, że "rzetelne pokazanie w Onecie ustaleń w sprawie taśmowej leży w interesie społecznym". Tą oto metodą funkcjonariusze Onetu bez żadnych oporów zdradzili... 

ŹRÓDŁO MATERIAŁÓW oraz prawdopodobnych POMYSŁODAWCÓW i ZLECENIODAWCÓW PUBLIKACJI: sędziów Sądu Najwyższego. 

Skąd przypuszczenie, że sędziowie są pomysłodawcami i zleceniodawcami? Po pierwsze ktoś, kto tę prowokację wymyślił musiał doskonale znać akta sprawy, treść taśm z podsłuchów, a także materiałów z przesłuchań - tego nie da się zrobić w kilka godzin choćby dlatego, że same akta sprawy zawierają wiele tomów. Po drugie widać to jak na dłoni po głupawej reakcji Grzegorza Schetyny, który na początku twierdził, że jest to próba przykrycia "układu radomskiego". 

Czytamy dalej i po kolejnych autoreklamach poprzednich tekstów i wskazówkach jak je odczytywać i jak na nie reagować trafiamy na taki kwiatek: "Znacznie trudniej też będzie obiecywać na wiecach dodatkowy socjal, bo z taśmy wynika, że - przedstawiając się jako liberał - krytykował "zbyt wysokie" oczekiwania społeczne, w tym darmową edukację i służbę zdrowia." Czyli mamy oczywiste... 

KŁAMSTWO NR 1 - wmawianie, że Morawiecki mówił o obniżaniu oczekiwań społecznych w kraju, choć wyraźnie podkreślał, że mówi o bogatych społeczeństwach zachodu. 

Następnie pojawia się kilka akapitów niby pozyskanych od "anonimowych informatorów" będących "wpływowymi politykami Zjednoczonej Prawicy". Tradycyjnie - jak wiele razy wcześniej są one wskazówką dla idiotów (bo przecież ciut rozgarnięty człowiek nie nabierze się na tak prymitywny chwyt) co myśleć o ich publikacjach, jak są szalenie ważne, jak "bardzo niebezpieczne", jaki stanowią "duży problem", jaką wywołały "panikę"... nawet "koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński polecił sprawdzenie, czy wszystkie materiały i dokumenty, na które się powołujemy, uzyskaliśmy w sposób zgodny z prawem." (to dosłowny cytat - Ctrl+C, Ctrl+V bez żadnych moich zmian redakcyjnych). Oczywiście teoretycznie jest możliwe, że wieści w tych akapitach pochodzą z "przecieków" - politycy PiS już wielokrotnie dawali dowody swego gadulstwa i głupoty (że tylko wymienię posłankę Pawłowicz z nazwiska), ale tym razem sprawa jest zbyt poważna, a "informacji" pochodzących od "anonimowych informatorów" zdecydowanie zbyt dużo, aby mogły być one efektem nieodpowiedzialnego kłapania dziobami. Należy więc postawić pytanie czy w PiS-ie krąży...

stado rozgadanych plotkarzy, czy są to KOLEJNE KŁAMSTWA oneciarzy? 

Po czym najłatwiej rozpoznać kłamcę? Po tym, że gubi się w zeznaniach. Kilka akapitów dalej funkcjonariusze Onetu napisali: "Jednak najbardziej korzysta na tym bezpośredni wróg Morawieckiego, czyli minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a także skonfliktowany z premierem Mariusz Kamiński." A przecież kilka akapitów wcześniej Kamiński miał szczegółowo sprawdzać czy materiały zostały pozyskane zgodnie z prawem! Ale - jak wspomniałem - artykuł z założenia jest kierowany do idiotów. Idiota nie zauważy co zostało napisane kilka zdań wcześniej - w jego pustej głowie pozostał tylko ogólne wrażenie i wielki smród.

Tutaj przeszliśmy do kolejnego wątku "analizy" - podziałów w PiS-ie. Tekst o rzekomych zyskach Ziobry i Kamińskiego już zacytowałem (też Ctrl+C, Ctrl+V - można sprawdzić). Czemu on ma służyć? No przecież mamy kampanię wyborczą, więc trzeba przypomnieć dwa nazwiska, dzięki którym PO w roku 2007 wygrała wybory - nieważne, że w taśmach nic na nich nie ma, trzeba wymyślić jakiś pretekst. Oczywiście można by było wyciągnąć Macierewicza i nawet jego zysk wynikający z osłabienia Morawieckiego byłby dużo bardziej prawdopodobny - w końcu jednym z powodów odwołania będącej u szczytu popularności Beaty Szydło była jej niechęć do wykonania głębszych zmian w "drużynie", a zwłaszcza zdymisjonowania Macierewicza. Jednak autorzy "analizy" nie mogą się przyznać do tego, że działają na korzyść polityka wzbudzającego aż tak dużą nieufność i nienawiść - to mogłoby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego, a Ziobro i Kamiński to zupełnie inny kaliber. 

Oczywiście w tym wątku pojawia się.. 

JESZCZE JEDNO KŁAMSTWO - rzekoma radość Prezydenta z publikacji materiałów uderzających w Premiera 

"Chodzi nie tylko o Kancelarię Prezydenta, dla której potknięcie się premiera jest szansą na przejęcie inicjatywy w kilku obszarach. W ostatnich tygodniach czujący się coraz pewniej Morawiecki kilkakrotnie upokorzył prezydenta. M.in. w ostatniej chwili wycofał się z zakupu australijskich okrętów, które na Antypodach miał odbierać Duda, a także potajemnie negocjował z I prezes Sądu Najwyższego jej pozostanie na stanowisku za plecami prezydenta, który chce ją wysłać na emeryturę." 

Trudno przypuszczać, aby funkcjonariusze Onetu nie widzieli opublikowanych w "Super Expressie" słów Prezydenta:

„Super Express”: – Wysłuchał pan tzw. taśm Morawieckiego? Czy to, co na nich słychać, w jakiś sposób zmienia pana postrzeganie premiera?

Andrzej Duda: – Nie, bo ja premiera Morawieckiego bardzo dobrze znam. I to z czasów, kiedy nie był jeszcze politykiem i doradzał mi w kwestiach gospodarczych w czasie kampanii prezydenckiej. Pełnił wtedy funkcję czysto biznesową, bo był prezesem prywatnego banku. I to, że rozmawiał w restauracji na tematy związane z funkcjonowaniem pewnego systemu finansowego czy w ogóle realiami świata finansowego i przedstawiał swoją ocenę, wcale mnie nie zadziwia. Zresztą o tym, że istnieją nagrania rozmów prezesa Morawieckiego, było wiadome od dobrych kilku lat. Nie było to dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie.

– Jak się panu podobało to, co mówi premier Morawiecki na tych taśmach?

– Nie widzę w nim nic nadzwyczajnego. Nie ma to porównania z tymi nagraniami, na których rozmawiali ze sobą politycy PO i ludzie pełniącymi wtedy bardzo ważne funkcje publiczne. Przecież była tam mowa o próbach wpływania na wynik wyborów czy załatwiania prywatnych interesów przy wykorzystaniu aparatu państwa. Nie ma w ogóle co porównywać tych rozmów, jeżeli chodzi o ich treść.

– Czyli pana zdaniem nie zaszkodzą one szefowi rządu?

– Wszyscy patrzą na nie rozsądnie. Inne są bowiem oczekiwania wobec człowieka, który jest premierem, a inne są wobec kogoś, kto jest po prostu prezesem banku komercyjnego, który działa na rynku biznesowym. To są zupełnie inne role.

Czy trzeba coś komentować? 

3. Jak kampania, to kampania - uderzyć Piotrem Guziałem w Patryka Jakiego

Pomysłodawcy, zleceniodawcy i wykonawcy całej akcji musieli być mocno rozczarowani tym, że ani w taśmach z podsłuchów, ani w materiałach z przesłuchań nie udało się znaleźć żadnych materiałów kompromitujących na kandydatów PiS startujących do wyborów w największych miastach. Ale przecież nie mogą sprawy tak zostawić, więc wyciągnęli kwity na Piotra Guziała**** 

"Piotr Guział to były burmistrz Ursynowa, a obecnie stołeczny radny, któremu Patryk Jaki obiecał stanowisko zastępcy, jeżeli zostanie prezydentem Warszawy. Kilka lat temu zasłynął tym, że zainicjował referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta stolicy." 

Już nawet nie chce mi się tego komentować, ani analizować następnych sensacji - umieściłem link w przypisach, kto jest ciekawy, niech kliknie i przeczyta. 

4. Jak by tu jeszcze bardziej dokopać? A może podkręcić atmosferę sensacji? 

Publikacja kwitów na Piotra Guziała (data publikacji: piątek 5 października, godz. 6:07) była zbyt grubymi nićmi szyta, a nawet zbyt grubo ciosana - nawet jak na impertynenckie "standardy" "Onetu". Więc tego samego dnia w południe ukazał się kolejny materiał***** - ponownie z przesłuchania Łukasza N. (jego zeznania w poniedziałek rozpoczęły cykl publikacji). 

"Falenta twierdził też, że jest blisko z PiS-em i że może łatwo zorganizować spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim. Że jak się zmieni władza u nas, jak PiS przejmie władzę, to mogę dostać nawet jakąś tekę, jakieś stanowisko w rządzie PiS. Ja to traktowałem jako dygresję – mówił kelner. Równocześnie zaznaczał, że Falenta szukał sposobu, by dotrzeć do Donalda Tuska." 

Trudno tu nie odnieść wrażenia, że świadek (prawdopodobnie w celu uzyskania jak najniższego wyroku) mówi dokładnie to, co prokurator chciał usłyszeć. Tym bardziej, że słowa te stoją w oczywistej sprzeczności ze słowami głównego oskarżonego - trzymającego do końca podniesioną głowę Marka Falenty. Jednak jest to typowy przypadek, w którym punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - zwolennicy teorii że za podsłuchami stoi PiS będą przekonywali, że to Falenta chce się przypodobać PiS-owi aby zmniejszyć sobie wyrok (kiepska teoria, biorąc pod uwagę, że postępowanie prokuratorskie zostało pospiesznie zakończone w 2015 roku i od tej pory wszystko się toczy w "niezawisłym" czyli antypisowskim sądzie). 

Wtorek, 9 października. Kolejny artykuł****** Jak łatwo się można domyślić, autorzy nie zastanawiają się ani przez moment nad tym jak było prowadzone śledztwo w prokuraturze, dlaczego umorzono wszystkie wątki dotyczące spraw, o których dowiedzieliśmy się z podsłuchów, tylko skupiają się na tym czy PiS wiedziało o nagrywaniu Platformy przez kelnerów? Jak zwykle są stronniczy i monotematyczni: PiS, Kamiński, CBA, ABW, PiS, współpracownik Kamińskiego, CBA, współpracownik współpracownika Kamińskiego... Czytać się tego nie chce i komputer sam się z nudów wiesza!

Podsumowując wątek onetowsko - sędziowski

Nawet jeśli uznalibyśmy za fałszywe moje przypuszczenie, że pomysł, selekcja materiałów i polecenie ich upublicznienia pochodzi od grupy sędziów Sądu Najwyższego, to mamy tutaj śmierdzące, medialno - sędziowske szambo.

  • O ile przez cztery lata materiały były ściśle chronione, każdy przeciek bezwzględnie ścigany, na każdym kroku powtarzano, że publikacje są "efektem nielegalnych podsłuchów" i "owocem z zatrutego drzewa", o tyle gdy tylko nadarzyła się okazja, aby zaszkodziły rządowi PiS, to Sąd Najwyższy stwierdził, że "rzetelne pokazanie w Onecie ustaleń w sprawie taśmowej leży w interesie społecznym".
  • O ile w przypadku publikacji tygodnika "Wprost" z roku 2014 mieliśmy do czynienia z gorącym materiałem, który ktoś dostarczył do redakcji (i - co warto podkreślić - prawdopodobnie oferował także innym gazetom, ale nie były zainteresowane materiałami niewygodnymi dla rządu Tuska), to w przypadku Onetu funkcjonariusze mediów sami weszli do Sądu Najwyższego w szczytowym okresie kampanii wyborczej stawiając sobie tylko jeden cel: wyszukanie wszystkiego, co może uderzyć w rząd PiS i premiera Morawieckiego. Cała reszta materiałów zupełnie ich nie interesuje.
  • O ile w 2014 roku Tusk grzmiał o "scenariuszu pisanym cyrylicą" i po wkroczeniu ABW do siedziby Wprost cała Polska zamarła ze strachu, to teraz daremnie by szukać tak płomiennych wypowiedzi strony rządowej, a tym bardziej funkcjonariuszy próbujących powstrzymać kolejne publikacje.
  • Czy tak, jak grupa trzymająca władzę w Sądzie Najwyższym postępują "niezawiśli i apolityczni sędziowie"?
  • Czy tak, jak funkcjonariusze Onetu postępują "bezstronni, obiektywni i niezależni dziennikarze wolnych mediów"?
  • Czy tak, jak PiS postępuje "autorytarny reżim łamiący konstytucję, demokrację i prawa człowieka"?

Kiedy czytam kolejne doniesienia Onetu o "taśmach Morawieckiego", to mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony właśnie o to (między innymi) od początku prowadzenia bloga walczę: o wolność słowa, o wolne media patrzące władzy na ręce, o wolne państwo bez ABW wkraczającego do redakcji. A z drugiej strony jeśli autorzy tego ataku zrealizują swój cel, to powróci to co było: ABW w redakcji "Wprost" blokujące kolejne publikacje, naloty Policji na "Antykomora", "zaprzyjaźniona telewizja i ta druga" do dyspozycji władzy, media piszące tylko w "Ochach" i "Achach" panegiryki na cześć twórców "Zielonej wyspy" oraz bezwzględnie zwalczające "moralne karły", czyli opozycję. A może być jeszcze więcej - próba ocenzurowania Internetu była podejmowana przez Tuska trzykrotnie, już teraz zapowiadane są masowe zwolnienia, aresztowania i procesy za "wspieranie pisowskiego reżimu", tworzenie "list hańby na każdym poziomie", delegalizacja PiS.

A MOŻE TO ZŁO W POSTACI MONOPOLU MEDIALNEGO SPRZYJAJĄCEGO JEDNEJ OPCJI POLITYCZNEJ WCALE NIE MUSI WRACAĆ, BO NIGDY NIE ODESZŁO, TYLKO MY ULEGLIŚMY ZŁUDZENIU WOLNOŚCI W MOMENCIE, GDY PO WYGRANIU WYBORÓW PRZEZ PiS NA MOMENT ZWIĘKSZYŁA NAM SIĘ KLATKA?

--------

Więcej na ten temat 

W pierwszej (znacznie krótszej :D ) części artykułu:

https://www.salon24.pl/u/peacemaker/901006,bo-pierwsze-imie-tej-wladzy-to-strach-a-drugie-to-zwatpienie  

oraz we wcześniejszym artykule:

https://www.salon24.pl/u/peacemaker/899684,zamordyzm-pis-tasmy-prawdy-morawieckiego-sprawdzam  

--------

* https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-tasmowa-co-kryja-akta-kelnerzy-obciazaja-morawieckiego/xcwlcg9 

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-tasmowa-to-mowil-mateusz-morawiecki-na-tasmie-od-sowy-i-przyjaciol/gcc4sl6 

** https://wiadomosci.onet.pl/kraj/tasmy-morawieckiego-afera-tasmowa-mateusz-morawiecki-oferowal-wsparcie-dla-aleksandra/h4jre4r 

*** https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-tasmowa-tasmy-oslabia-premiera-morawieckiego-analiza/18z4ne8 

**** https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/piotr-guzial-nagrany-w-restauracji-sowa-i-przyjaciele-tasmy-zniknely/ll6hrxk 

***** https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-tasmowa-jako-pierwsi-publikujemy-film-z-przesluchania-kelnera-boje-sie-o-swoje/7h8pqsm 

****** https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-tasmowa-czy-pis-wiedzialo-o-nagrywaniu-platformy-przez-kelnerow/sm5cxqq 

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka