Blog
Z Codziennej Prasy Polskiej
Z Codziennej Prasy Polskiej
2 obserwujących 203 notki 73368 odsłon
Z Codziennej Prasy Polskiej, 13 czerwca 2018 r.

#ToMyBoty – rozpaczliwy hejt zwolenników Jakiego, który doprowadził do identyfikacji kont

LINK

Wystarczyło zidentyfikowanie kilku kont jako automatycznych botów wspierających kandydata na prezydenta Warszawy Patryka Jakiego, by wywołać gwałtowną akcję hejterską oraz doprowadzić do ujawnienia się na Twitterze 2,5 tysiąca kont tzw. „prawej strony”. Taką reakcję na mój artykuł może teraz wykorzystać opozycja

Analizę rankingów kont, które w ostatnim miesiącu tweetowały najwięcej na temat głównych kandydatów na prezydenta Warszawy: Rafała Trzaskowskiego i Patryka Jakiego, opublikowałam w w niedzielę 10 czerwca 2018.

Sprawdziłam w sumie 20 najczęściej tweetujących użytkowników. Wnioski z analizy wskazywały, że wśród tej dwudziestki mamy do czynienia z sześcioma kontami botowymi – czyli działającymi automatycznie.

Wyliczyłam, ile średnio tweetów dziennie podają dalej (rekordzista 450 dziennie przez cały rok).  Wszystkie boty rozpowszechniały treści korzystne dla Patryka Jakiego, a niekorzystne dla Rafała Trzaskowskiego.

Opisałam sześć botów – a jednak zwolennicy kandydata uznali, że nazywam botem każdego użytkownika, który popiera ministra Jakiego. Co więcej – uznali, że ich to obraża.

Zwolennicy się ujawniają – akcja #ToMyBoty

W niedzielę moja publikacja rozchodziła się w sieci intensywnie, ale na zaplanowaną reakcję trzeba było poczekać do poniedziałku. Około południa pojawiły się tweety z informacją o akcji #ToMyBoty z hasłem: „Wrzucamy foty z reala lub boty i cyborgi. Nie damy z siebie zrobić botów!”. Czyli  – ujawniamy się. Akcja rozpoczęła się o 16.00 i oficjalnie trwała do północy. Konta organizujące ją były anonimowe, jednak szybko do działań włączył się współpracownik Patryka Jakiego, członek Komisji Reprywatyzacyjnej, Sebastian Kaleta. Udostępnił śmiesznego GIF-a, na którym widać, jak udaje robota.

Tweety z hashtagiem #ToMyBoty pisał także sam Patryk Jaki. Akcję wspierały media: TV Republika oraz portal niezależna.pl, na których można było przeczytać, że Sebastian Kaleta ze mnie „zadrwił” oraz „znokautował mnie” (publikując ów filmik). W artykułach informowano też, że akcja to efekt tego, iż użytkownicy Twittera źle reagują na nazywanie ich botami albo trollami. Do akcji włączyło się w sumie 2,5 tys. kont (dane na podst. Follow the hashtag, z godz. 21.00 12 czerwca) – część osób rzeczywiście wrzucała swoje zdjęcia, jednak część realizowała klasyczną akcję hejtującą.

Śledziłam, jakie między innymi konta (poza typowymi użytkownikami) aktywnie włączają się w tę akcję. Przytoczę kilka nazw (pisownia oryginalna): ZającCoKicToKloc, Dumanarodu, Wraża purchawa, Kapitan Nomada, brat pit, Armikorg, Win Iks Pe, Żółwik_Ben_Bot, Efka Konefka, Lefties Vanquisher, Pierożki bezglutenowe, hr. Faflunin, Parva Dick.

Akcja – doskonała dla opozycji!

Jednak akcja #ToMyBoty przyniosła także efekty, których organizatorzy nie przewidzieli. Do tej pory ugrupowania opozycyjne nie wiedziały, jaka jest liczba kont popierających prawicę, zdolnych do szybkiej mobilizacji i przeprowadzenia akcji na Twitterze. Wielokrotnie usiłowano oszacować wielkość tej grupy, ale nie bardzo było jak to zrobić.

Teraz, dzięki monitorowaniu akcyjnego hashtagu, który nigdy wcześniej nie był używany, oraz nie wywoływał emocji w innych grupach społecznych, udało się tę liczbę dość dokładnie określić.  Tweety pisało i dystrybuowało ok. 2,5 tys. kont (dane z 12 czerwca, godz. 21.00).

Jednocześnie analityka pozwoliła zlokalizować te konta. Według narzędzia Follow the hashtag, najwięcej wpisów powstało w… Sanoku. 12 czerwca rano na drugim miejscu wśród miejscowości był Kraków, a dopiero na trzecim tak ważna obecnie dla Patryka Jakiego Warszawa. Do wieczora Warszawa wskoczyła na drugie miejsce, ale Sanok pozostał liderem.

Akcja zaplanowana jako uderzenie we mnie, a pośrednio – w opozycję, doprowadziła do identyfikacji kont „prawej strony” (piszę o tym ze świadomością marginesu błędu oraz włączenia się w działanie akcyjne jakiegoś odsetka osób niezależnych) – i opozycja będzie mogła te informacje wykorzystać.

Paradoks? Oczywiście. „Prawa strona” Twittera, przyzwyczajona do tego, że rządzi w mediach społecznościowych, powoli zaczyna tracić kontrolę nad sytuacją.

Ci, którzy wpływali np. na wyniki wszystkich sond zamieszczanych na TT, cytowanych często później przez sprzyjające media, ostatnio ponieśli bolesną porażkę. Ksiądz Janusz Chyła, aktywny użytkownik Twittera, postanowił zapytać internautów korzystających z tego medium społecznościowego, czym jest dla nich małżeństwo: związkiem mężczyzny z kobietą czy też dopuszczalne są „inne warianty” małżeństwa. Sonda wywołała mobilizację osób, które nie należą do „prawej strony” i okazało się, że na opcję „inne warianty” zagłosowało 53 proc. biorących udział w głosowaniu. W sumie oddano aż 20488 głosów. To była bolesna porażka, bo dotykała istotnej dla prawicy kwestii światopoglądowej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nie czytam reżimowych gadzinówek. Wypowiedzi "nie na poziomie" zazwyczaj usuwam bez ostrzeżenia.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Harcownik 1.Tego typu rozwiązania nie funkcjonują w krajach europejskich 2.Jesteśmy krajem...
  • Z tego co powiedział: Chłopaki z PiSu, jeżeli nie łamali prawa, nie mają się czego...
  • Sam się ustawił w niekomfortowej sytuacji. Nikt mu nie kazał kłamać.

Tematy w dziale