zapis
Dość NIEwie nikt. Za dużo - tak wielu.
1 obserwujący
69 notek
13k odsłon
294 odsłony

U Niemców wytępiono poczucie wartości więzi rodzinnych i oduczono dumy narodowej.

Wykop Skomentuj5

MOTTO.

 Niemcy oszalały. Obłąkańczy kult kobiet, homoseksualistów i imigrantów (Deutschland von Sinnen. Der irre Kult um Frauen, Homosexuelle und Zuwanderer)

(  )

Pirinçci uważa, że Niemcom od przedszkola wpaja się nienawiść do własnej narodowości i własnej ojczyzny. Słowo „Landsmann”, czyli „rodak” – składa się z dwóch słów, które w zielono-lewicowej światopoglądowej dyktaturze panującej w Niemczech uznaje się za „faszystoidalne”. Nie ma czegoś takiego jak „unser Land” (nasz kraj), ponieważ wszyscy jesteśmy za „otwartymi granicami” i „każdy jest obcokrajowcem”. Zaś „Mann” (mężczyzna) to z natury rzeczy osobnik brutalny, seksista dyskryminujący kobiety, jednym słowem „nazista”. W Niemczech mamy do czynienia z „patologicznym ubóstwieniem imigrantów”: imigrant jest wartościowany wyżej niż tubylec. Niemcy, ubolewa Pirinçci, stoczyli się do poziomu potulnych owiec; boją się powiedzieć cokolwiek niezgodnego z obowiązującym „dyskursem publicznym”, nie mówiąc już o zrobieniu czegoś, co mogłoby się nie spodobać kontrolerom tegoż dyskursu.

Jego furia skierowana przeciwko lewicowo-liberalnemu establishmentowi osiągnęła kulminację w książce Niemcy oszalały. Obłąkańczy kult kobiet, homoseksualistów i imigrantów (Deutschland von Sinnen. Der irre Kult um Frauen, Homosexuelle und Zuwanderer, Manuscriptum Verlag, Waltrop 2014). Tygodnik „Die Zeit“ zaatakował książkę porównując ją, na poważnie (!) z Mein Kampf, „Der Tagesspiegel” zrównał ją z manifestem Andreasa Breivika. Inni recenzenci prześcigali się w inwektywach: „książka nienawiści”, „książka ucząca wściekłości i pogardy do człowieka”, „instrukcja użycia przemocy”, „akompaniament do procesu Beaty Zschäpe z Narodowosocjalistycznego Podziemia”. Pisarza tytułowano: „nowa gwiazda prawicowych populistów i neonazistów”, „prorok nienawiści”, „podżegacz do nienawiści”, „homofob”, „ksenofob”, „Sarrazin na speedzie” itp. W 2015 roku ukazała się jego kolejna książka Wielkie spedalenie. Kiedy z mężczyzn robi się kobiety, a z kobiet mężczyzn zrobić się nie da (Die große Verschwulung. Wenn aus Männern Frauen werden und aus Frauen keine Männern) . W 2016 roku opublikował książkę Przenarodowienie. Jak po cichu wymienia się Niemców (Umwolkung. Wie die Deutschen still und leise ausgetauscht werden ).

Pirinçci jest zaprzysięgłym indywidualistą, nie chce być przypisywany do żadnej partii, żadnego ruchu, żadnego ugrupowania; nigdy jeszcze nie poszedł na wybory; nie ufa nikomu, wierzy tylko w odpowiedzialność jednostki za własne czyny i działania oraz w wolne społeczeństwo. Najbliżej mu do radykalnych liberałów (libertarianów). Niektórzy wyczuwają u niego coś z ducha anarchizmu Maxa Stirnera.

Psioczy na wszystko, co postępowa lewica opiewa jako postęp: energia odnawialna, integracja obcokrajowców, zrównanie kobiet i mężczyzn, małżeństwa jednopłciowe, państwo socjalne, gender studies – wszystko to bazuje na kłamstwach, propagowanych przez „zlewaczone media”, gdzie, podobnie jak w polityce, roi się od „durniów, komicznych figur, stuprocentowych nieudaczników i zwykłych ciulów”.

Z całego serca nienawidzi Zielonych, których nazywa „partią pedofilów”: „Legalizacji seksu z dziećmi nie udało się wam przeforsować, ale to jedyne zło, którego nie zdołaliście zrealizować“. Cała ta „humanitarystyczna” ideologia, którą Zieloni z powodzeniem od trzydziestu lat narzucają Niemcom, zbudowana jest wyłącznie – twierdzi pisarz – na fundamencie kłamstw. W jego hierarchii pogardy współcześni niemieccy inteligenci znajdują się na tym samym poziomie co Zieloni: „Nie artyści, nie wybitni myśliciele i wizjonerzy nadają dziś ton w życiu kulturalnym i publicystyce, ale jakieś lesbijki z dżenderowych katedr, rzeczniczki ds. równej pozycji kobiet i mężczyzn albo ds. antydyskryminacji, działacze organizacji typu Pro Asyl, Rady Uchodźców, baronowie od energii słonecznej i wiatrowej, Greenpeace & Co., profesorowie socjologii i eksperci opłacani przez przemysł imigracyjny i socjalny, komunistyczni doktrynerzy z Partii Lewicy, prawnicy-fetyszyści państwa, faszystoidalne watahy w rodzaju Antyfy”.

Nie jest neofitą, jego osłupienie, jego wściekłość na to, co się dzieje wokół, wzbierały powoli. Niemcy były dlań z początku rajem: natura, dobrobyt, duchowe dziedzictwo – wszystko wspaniałe. Ale te wszystkie osiągnięcia są marnowane. Kult homoseksualistów, rozmycie ról płciowych, sowite finansowanie gender studies na uniwersytetach, wszechobecne państwo fiskalne to według niego symptomy pełzającego (samo)rozkładu – rezultat zlewaczonej polityki ostatnich dziesięcioleci.

U Niemców wytępiono poczucie wartości więzi rodzinnych i oduczono dumy narodowej. Dobitne podkreślanie własnej (niemieckiej) tożsamości jest potępiane, tym usilniej wielbi się Inność, stąd kult mniejszości, na który Pirinçci reaguje tak alergicznie. W czasach, kiedy przybył z rodziną do Niemiec nastawienie do obcokrajowców było właściwe: „Odczuwaliśmy to jako dar niebios, że Niemcy nas przyjęły. Gdyby nas poproszono, to byśmy im dziękowali na kolanach. Ale nikt nie prosił. Powiedziano nam: pracujcie, chodźcie do szkoły, zróbcie coś ze swoim życiem, nic nam nie jesteście dłużni, może poza tym, żebyście stali się produktywnym, kreatywnym i wzbogacającym sektorem tego kraju i zapuście korzenie, jeśli tak wam się podoba“. I to funkcjonowało. Imigranci ciężko pracowali na lepsze życie, nic innego im zresztą nie pozostawało. Inaczej niż dzisiaj, kiedy polityka rozpieszczania imigrantów zwabiła tutaj „hordy analfabetów, którzy wiecznie wiszą nam na garnuszku“.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale