Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
158 notek
32k odsłony
  73   3

al-KE-ida i zasada pierwszeństwa.

    Przed dwoma dniami napisałem już notkę pod tym tytułem ale mi ją "zniknęło". Spróbuje odtworzyć jej treść, choć to trudne bo notki moje z braku czasu pisane są a prima vista, jedynie zerkając w zgromadzone notatki. Temat jednak okazał się w dniu dzisiejszym aktualny z powodu unijnego urzędniczyny, który półoficjalnie zaczął szantażować Polskę.

    Trudno powiedzieć, że zasada pierwszeństwa, oznaczająca supremację prawa unijnego nad prawem krajów członkowskich ma długą historię albowiem zasada taka nigdzie w formie prawnej nie istnieje. Jedynym źródłem jest wyobraźnia urzędników unijnych i pojawiające się publicystyczne opowiadania o tej zasadzie. Dlatego, tak jak w sprawie "praworządności" (może kiedyś omówię także komunikat KE z 2019 roku, bo ten z 2014 skomentowałem już wcześniej) czy organizacji sądów, nikt nie powołuje się na konkretny przepis Traktatu o Unii Europejskiej lub Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej a są to jedyne traktaty ratyfikowane przez Polskę.

    Prymat prawa unijnego nad prawami krajów członkowskich wpisano w Konstytucję Unii Europejskiej i dla przetestowania gotowości przyjęcia tych przepisów skierowano, na początek, tę Konstytucję do dwóch najbardziej "integracyjnych" państw - Francji i Holandii (obecnie Niderlandy). W obu tych państwach Konstytucja poniosła fiasko, została odrzucona i dla uniknięcia dalszej kompromitacji wycofano ją z dalszych konsultacji. Tak w sposób naturalny Konstytucja Unii Europejskiej zdechła wraz z zasadą pierwszeństwa.

    Chcąc jednak coś więcej uzyskać rozpoczęto prace nad modyfikacją traktatu z Maastricht i wykluł się z tego "Traktat Lizboński", gdzie ustanowiono kilka nowych stanowisk, zmieniono nazwy (na przykład z ETS na TSUE) ale nawet nie starano się w części obowiązującego prawa umieścić "zasady pierwszeństwa".  Znalazła się ona dopiero w części deklaracji, gdzie oprócz Solidarności (co uważam za zbezczeszczenie tego wspaniałego ruchu) znalazły się różnego rodzaju ochoty i ochotki do ochrony gumisiów etc. W deklaracji tej możemy przeczytać jeremiadę na temat upadku UE jeśli państwa nie zastosują tej zasady. Jest też coś o ustalonej linii orzeczniczej TSUE (ETS), co jest o tyle dziwne, że taka linia nie istnieje - każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, bez żadnych odniesień do orzeczeń uprzednich. Najlepiej świadczy o tym fakt, że po przekroczeniu przez Francję kryteriów budżetowych nie podjęto żadnych kroków wobec tego państwa, kwitując to krótkim "c'est la France" gdy w podobnej sytuacji Polski, mimo rządów ukochanego Tuska, musiał on zagarnąć pieniądze obywateli z OFE, co zgrabnie mu podżyrował Rzepliński.

    W tej sytuacji prawnej stosunek prawa krajowego do unijnego określają Konstytucje. Nasza mówi w art. 87.1, że tylko ratyfikowane umowy międzynarodowe stanowią podporządkowane Konstytucji źródła prawa. Nie ma nic o prawie wtórnym wytworzonym poza Polską. Aby zrozumieć sens takiego rozumienia prawa posłużę się analogią motoryzacyjną. Załóżmy, że do naszego auta, by poprawić jego parametry aerodynamiczne zamówiliśmy spoiler, który idealnie pasuje... ale producent przysyła nam zestaw montażowy, który wymaga całkowitej przebudowy karoserii i upiera się, że nie wolno nam zastosować własnego, doskonale pasującego i dodatkowo producent spojlera wymaga abyśmy nasz samochód polakierowali na "gryź mnie Józiu" róż...

    Takie stanowisko przyjęli Holendrzy, Hiszpanie, Włosi, Francuzi, Niemcy itd. Nikt im z tego powodu wyrzutów nie robi - Francuzi określili wprost, że każdy akt unijny będą kontrolować pod względem jego "zgodności z tożsamością konstytucyjną Francji" a Niemcy, jako naród wysokiej precyzji, określili. że "państwo ratyfikujące jest gospodarzem traktatów". Piękne i precyzyjne... Czy ktoś powiedział, że zatrzyma środki unijne Francji, Niemcom... Holendrzy już dostali...

    Jest jeszcze jedno spostrzeżenie - stopień upodlenia się i antynarodowości opozycyjnych elit. W żadnym państwie nikt by nie odważył się żądać, by odebrano środki jego krajowi, jego mieszkańcom... a może to tylko osoby z polskimi paszportami?

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale