Bóg - Honor - Ojczyzna
Wnuk oficera II RP, bohatera narodowego żołnierza AK
22 obserwujących
1015 notek
2507k odsłon
8097 odsłon

Czy Putin zaatakuje Polskę. Fakty są porażajace

Putin/ materiały prasowe
Putin/ materiały prasowe
Wykop Skomentuj19

.."Rosja okupuje Krym, jest aktywna wojskowo na Ukrainie, w dalszym ciągu kwestionuje granice Gruzji. Jednak mimo to ponownie otrzymała prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. – Trzeba stwierdzić przede wszystkim, że to głosowanie w Strasburgu było skandaliczne – powiedział w rozmowie z Michałem Rachoniem na antenie Polskiego Radia 24 Tomasz Jaskóła, poseł Kukiz’15...W nocy z poniedziałku na wtorek w Strasburgu Rosja ponownie otrzymała pełne prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Głosowanie było efektem przyjęcia przez Komitet Ministrów Rady Europy 17 maja w Helsinkach deklaracji, w której stwierdzono, że wszystkie państwa członkowskie mają prawo do uczestnictwa na równych prawach w pracach Komitetu Ministrów i Zgromadzenia Parlamentarnego, dwóch organów statutowych RE. " podaje Niezależna.pl

W tym  właśnie celu UE widzimy partnerstwo gospodarcze Niemcy - Rosja z podporządkowaniem w surowce własnie Niemców. To dzisiaj w Europie Putin rozgrywa swoje partie gospodarcze i militarne przy pomocy Francji i Niemiec przeciwko Ukrainie, Stanom Zjednoczonym i Polsce. Czyżby powtarza się rok 1939 ? A brak wiedzy głupota i działanie dywersyjne opozycji zaślepionej w dobyciu władzy, której zdobyć się już nie da, temu tylko pomagają.


W niedawno opublikowanym wywiadzie dla „Rossijskiej Gaziety” sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew ostrzegł, że w wypadku ewentualnej wojny z Turcją Rosja może zdecydować się na użycie broni jądrowej. Polityk przyznał również, że jakakolwiek pomoc dla Ankary ze strony państw NATO spotka się z gwałtowną reakcją Kremla, która doprowadzi do wybuchu wojny w Europie Środkowo-Wschodniej.

W  2017 r. Pentagon poinformował o incydencie na Morzu Bałtyckim. Rosyjski myśliwiec Su-24 pozorował atak na amerykański USS „Donald Cook”, przelatując dwadzieścia razy tuż nad pokładem okrętu lub obok niego. Reakcja Zachodu była błyskawiczna – w końcu reakcje USA i Rosji były skrajnie odmienne. Waszyngton uznał zajście za „niebezpieczne”, natomiast rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Federacji Rosyjskiej zapewnił, że „zachowano procedury bezpieczeństwa”. Odpowiedź NATO była jednomyślna, skoro sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg nazwał podejście Rosjan „nieprofesjonalnym”, a sekretarz stanu USA John Kerry potępił ich i stwierdził, że mogło dojść do zestrzelenia myśliwców.

Podobnie, acz bardziej stanowczo, twierdzi gen. Roman Polko: –  "Istotą strategii rosyjskiej jest prowokowanie, stawianie przeciwnika przed faktami dokonanymi. Dopóki nie zobaczymy struktur NATO gotowych bronić swojej wschodniej flanki na morzu, lądzie i w powietrzu, nie będzie pewności, czy Putina da się powstrzymać."

Generał wskazuje też przykład sprawnego reagowania na rosyjskie nadużycia: – Warto sobie odpowiedzieć na pytanie, czy najwłaściwszej reakcji nie pokazała Turcja, gdy zestrzeliła rosyjski myśliwiec, który naruszył jej przestrzeń powietrzną. Sojusz militarny nie może jako jedynych swoich argumentów używać wyrazów oburzenia.rzadko się zdarza, by pilot rosyjski zbliżył się na tyle blisko, by móc pomachać załodze okrętu.

Szczegóły zajścia świadczą o poważnych celach rosyjskiego dowództwa. Choć rosyjski Su-24 nie był uzbrojony, to jednak jego lot był symulacją ataku na amerykański niszczyciel. Publicyści głównej prasy z lubością powołują się na członka załogi USS „Donald Cook”, który stwierdził, że samolot przeleciał poniżej poziomu nadbudówki, co było wyczynem brawurowym i spektakularnym. Rosjanie oficjalnie podają nawet inną datę incydentu, przesuwając ją na 13 kwietnia – gdy Pentagon informował o wydarzeniach z 11 i 12 kwietnia. W rosyjskiej publicystyce i mediach informacyjnych grzmią wyrazy oburzenia na imperializm amerykański, „won z Bałtyku” – piszą internauci. W podobnym duchu wypowiedział się minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, tłumacząc, że szum medialny ma wykreować Rosję na wroga wolnego świata i legitymizować istnienie NATO.

Niszczyciel USS „Donald Cook” nie pierwszy raz stał się ofiarą rosyjskiej prowokacji. Równo (sic!) dwa lata temu, 12 kwietnia 2014 r., podobne zdarzenie miało miejsce na Morzu Czarnym, także z udziałem myśliwców Su-24. Wówczas sprawę szeroko opisała „Rossijskaja Gazieta”, której dziennikarze twierdzili, że incydent miał poważniejsze konsekwencje. Zdaniem Rosjan myśliwcom udało się ogłuszyć amerykański okręt, wyłączając jego systemy informacyjne, tak „jak wyłącza się telewizor wciśnięciem przycisku na pilocie”. „Rossijskaja Gazieta” zapewniała również, że na pokładzie zapanowała panika, a nerwowe reakcje zarówno załogi, jak i amerykańskiej dyplomacji miały dowodzić przewagi technologicznej rosyjskiej armii w zakresie łączności. Zachodnie źródła tego nie potwierdzały. Czy więc rosyjska dezinformacja święci triumfy poprzez zastraszanie przeciwnika i budowanie mitu potęgi, który ma Rosjanom zastąpić prawdziwe sukcesy?

W czwartek 14 kwietnia 2016 r. oraz w 2017 i 2018 rosyjski myśliwiec przechwycił amerykański samolot zwiadowczy. Jak wyjaśnia w rozmowie z „Gazetą Polską” gen. Roman Polko, manewr polega na „doprowadzeniu do sytuacji, gdy przechwytujący jest w stanie wymusić na pilocie drugiego samolotu wykonanie komend dotyczących kierunku i prędkości lotu”. Opinia publiczna dowiedziała się o tym dopiero kilka dni później, ale media z wielu powodów nie informują o wszystkich incydentach związanych z rosyjskim lotnictwem. Tutaj wojskowi prawdopodobnie chcieli zbadać kontekst techniczny i proceduralny, zanim szczegóły pozna świat cywilny. Z drugiej strony wojska powietrzne Federacji Rosyjskiej łamią prawo właściwie codziennie – tylko od stycznia do listopada 2014 r. odnotowano 400 incydentów z naruszeniem przestrzeni powietrznej członków Paktu Północnoatlantyckiego.

Pięć powodów, dla których Putin decyduje się na prowokacje

Jaki więc był prawdziwy cel ostatnich prowokacji? Rosjanie na pewno sprawdzają techniczne i organizacyjne możliwości zachodniego lotnictwa – czy reakcja będzie błyskawiczna, czy wszystkie naruszenia zostaną wykryte, jak wyglądają aktualne procedury obronne? 29 marca 2013 r. szwedzka obrona nie zdążyła zareagować – w jej strefę powietrzną wleciały nie tylko rosyjskie myśliwce, lecz także bombowce. To oznacza, że Moskwa ćwiczyła atak na obcy kraj (jednak Szwecja nie należy do NATO). Czy takich zdarzeń było więcej, a opinia publiczna pozostaje nieświadoma skali rosyjskiej penetracji?

Drugi cel prowokowanych incydentów to sprawdzanie reakcji polityków i wojskowych. Rosyjska agencja prasowa Regnum z satysfakcją odnotowała liczne przykłady szwajcarskich komentarzy, stwierdzających, że to USA prowokowały Federację Rosyjską swoją obecnością na Bałtyku. Mieszkańcy Kremla mogą się klepać po biodrach ze śmiechu, gdy dziennikarze w Ameryce informują o „stanowczej odpowiedzi amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego”, która polega na wypowiedzeniu paru zdań na konferencji prasowej. I tak generał Polko przekonuje: – Żadne noty protestacyjne nie powstrzymają Władimira Putina. Mam jednak nadzieję, że prawdziwej reakcji dopiero się doczekamy i obecność wojsk amerykańskich w krajach wschodniej flanki NATO będzie wystarczającym sygnałem dla Moskwy.

Trzeci cel może mieć charakter marketingowy – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy Chiny i Indie wyraziły wolę nabycia rosyjskiego sprzętu wojskowego, m.in. znanych nam myśliwców Su-24. Dowodów na sprawność towaru dostarczają sami oficjele i dziennikarze z państw NATO. Rosja podkreśla z dumą, że 17 kwietnia na paradzie wojskowej w Teheranie Irańczycy pokazali rosyjski rakietowy system przeciwlotniczy S-300, zatem Kreml na każdym kroku stara się nie tylko podkręcać biznes wojenny, ale też wiązać ze sobą realnych i potencjalnych sojuszników.

Czwartym celem może być usypianie czujności – zarówno wojskowych, jak i zachodnich opinii publicznych. Do naruszenia przestrzeni powietrznej jesteśmy już przyzwyczajeni – może dojdzie to tego, że latające nad głowami polskich i amerykańskich żołnierzy rosyjskie samoloty także będą chlebem powszednim?

Piąte założenie może mieć charakter wewnętrzny – budowanie imperialnej dumy, kpiny z Zachodu i pokazywanie USA jako agresora mobilizuje naród rosyjski i odwraca uwagę od wewnętrznych problemów. Na tej metodzie pacyfikacji społeczeństwa opierała się strategia Ronalda Reagana, który wierzył, że powstrzymując agresję Moskwy, zmusi się komunistów do rozwiązywania problemów sowieckiego społeczeństwa – w ostatnich latach Waszyngton zdaje się nie pamiętać o założeniach swojego 40. prezydenta.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale