5 obserwujących
73 notki
31k odsłon
  263   5

Jak zostałem naziolem

Ja tego Facebooka zawsze miałem w „głębokim poważaniu” i nigdy nie miałem potrzeby należenia do warstwy społecznej wyższej, tej lepszej, tej nowocześniejszej i tej bardziej światowej ze względu na posiadanie niezliczonej ilości kont we wszystkich możliwych portalach społecznościowych. Czasem miałem nawet z tego powodu wyrzuty sumienia, że inni to tak w tych socialmediach brylują, nawiązują ciekawe znajomości, oglądają, podziwiają i lajkują Lady Rozenek, Kingę Rusin, Dodę i inne patocelebrytki i patocelebrytów. I patopolityków także. Followersują, lajkują, odznaczają, polubiaja, łapkują, gwiazdkują i co tam tylko. Instagramują, tiktokują i facebookują. Tak miło i pożytecznie spędzają czas. A mnie wśród nich nie ma. Ale przyznam się Wam Drodzy Salonowicze, że ja od czasu do czasu zaglądałem na FB. Zaglądałem ponieważ istnieje tam grupa założona przez radę mojego osiedla i można tam poczytać ogłoszenia rady oraz co ciekawego na osiedlu się dzieje. I można tam było poczytać sobie te wpisy bez posiadania konta. Oczywiście bez możliwości pisania postów czy komentarzy. I nagle jakieś czary mary i już okazało się, że aby tam coś poczytać trzeba mieć konto.

 No to pomyślałem sobie: „a co mi tam”. I założyłem konto. Gdy przy rejestracji zobaczyłem jakie dane oni próbują wyciągnąć od użytkowników to aż oniemiałem. Brakowało tylko zapytania o paszport kowidowy. No założyłem sobie to konto i raz czy dwa razy w tygodniu mogłem coś tam poczytać. Nie minęły dwa tygodnie, wchodzę na FB, a tam groźny komunikat: „nie przestrzegasz zasad, standardów, zawieszamy konto, jak chcesz to możesz się dodatkowo zweryfikować i my wtedy się zastanowimy co z tobą zrobić”. Zacząłem intensywnie myśleć. Konto mam dwa tygodnie, nie napisałem żadnego postu ani żadnego komentarza . Co mogłem zrobić takiego, że podpadłem towarzyszom zza „wielkiej wody”. Eeee pomyślałem. Pewnie pomyłka jakaś. Zweryfikuję się i sprawa będzie załatwiona. To co prawda nie takie proste, trzeba nacisnąć jakiś napis z prośbą, oni przysyłają kod na telefon, wpisujesz kod, oni żądają zdjęcia (tak! tak! Zdjęcia twarzy) i jak im się spodoba to ci konto odwieszą. Ja wysłałem pochodzące z lat pięćdziesiątych zdjęcie eskimosa, które zrobił mój dziadek podczas swoich podróży po Kanadzie.

I trach! Magiczna pałeczka „Cukrogóry” zadziałała i konto mi odwiesili. No! Pomyślałem. Nie jest źle. I nie było. Przez tydzień. Po tygodniu znowu mam na ekranie to samo: : „nie przestrzegasz zasad, standardów, zawieszamy konto, jak chcesz to możesz się dodatkowo zweryfikować i my wtedy się zastanowimy co z tobą zrobić”. A jak tego nie zrobię w 30 dni to oni mnie odstawia na boczny tor życia społecznego na wieki wieków.

Szanowny Facebooku. Jestem zaszczycony, że nie starając się wcale zostałem uznany za naziola, faszola, rasiola, katola i co tam tylko sobie jeszcze wymyślicie. I że dołączyłem do zaszczytnego grona zbanowanych bojowników o wolność słowa. Wiem, że przy pomocy Pegasusa wyśledziliście, że mówiłem do swojej żony „cukereczek jest gupi”. I zemściliście się. Weźcie sobie to konto i wsadźcie w …………


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale