7 obserwujących
315 notek
66k odsłon
150 odsłon

Śmieci, odpady

Wykop Skomentuj1

Sławomir Mentzen


Wygląda na to, że nasze władze po raz kolejny serwują nam swoje popisowe danie, absolutną klasykę którą każdy w Polsce zna i ceni. Mowa oczywiście o wprowadzeniu przepisów, które nakładają na wielu przedsiębiorców obowiązki, generują sporo kosztów, za których nie wypełnianie grożą wielkie kary i o których nikt przedsiębiorców nie informuje.

Tym razem w tym stylu wprowadza się rejestr BDO. Od 1 stycznia 2020 roku (czyli za miesiąc z kawałkiem) około 800 tysięcy przedsiębiorców wprowadzających do obrotu opakowania i odpady powinno wpisać się do płatnego (100 zł) rejestru BDO. Następnie po każdym przekazaniu komuś odpadów, członkowie rejestru powinni fakt ten zgłosić do pana urzędnika. Póki co wpisało się około 150 tysięcy firm. Czemu powinno ich być aż 800 tysięcy? Oprócz sklepów, lekarzy, fryzjerów, firm budowlanych i remontowych, do rejestru podobno załapać ma się każdy, kto w swojej firmie zużywa opony, tonery i akumulatory. Czyli praktycznie każdy, kto ma samochód firmowy i drukarkę. Za brak wpisu do rejestru BDO grozi kara do 1 mln zł i areszt.

Przypadkiem trafiłem na tę informację w Internecie, a że mam kilka innych pomysłów na wykorzystanie miliona złotych niż przekazanie go rządowi, pomyślałem, że warto sprawdzić, czy rzeczywiście muszę wpisać się do rejestru razem z firmami handlującymi śmieciami i produkującymi baterie. Znalazłem spis ustaw, które określają kogo czeka zaszczyt wpisu do BDO. Dwie z nich (sądząc po nazwach) mogły mnie dotyczyć. Mowa o ustawie o bateriach i akumulatorach oraz ustawie o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. Załadowałem oba dokumenty, licząc na to, że szybko sprawdzę na czym stoję. Niestety do żadnej konkluzji nie doszedłem, bo ustawa o akumulatorach ma 52 strony a ustawa o zużytym sprzęcie stron ma 84. Nie mając czasu na przeczytanie tego, wróciłem do szukania czegoś przez google. W masie sprzecznych ze sobą porad publikowanych na różnych stronach wyłowiłem informację, że jest oficjalna infolinia, na której mógłbym uzyskać potrzebne mi informacje, ale nie działa, bo dzwoni na nią zbyt wiele osób. Skończył mi się w tym momencie czas który mogłem przeznaczyć na głupoty i musiałem wrócić do pracy, więc do teraz nie wiem, czy moje biuro według wchodzącego 1 stycznia prawa jest wielkim zagrożeniem dla środowiska i czy muszę podlegać pod te same przepisy co spalarnie śmieci.


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka