Blog
Droga, Prawda i Życie
Kamil Gorzelańczyk
Kamil Gorzelańczyk Człowiek piszący
8 obserwujących 99 notek 96680 odsłon
Kamil Gorzelańczyk, 13 marca 2018 r.

Dlaczego Jezus Chrystus?

1130 83 0 A A A

Pewien człowiek wpadł do głębokiego dołu i nie mógł wydostać się na powierzchnię. Na wezwania o ratunek zareagowało kolejno kilku przechodniów. Pierwszy z nich zalecił człowiekowi medytację, którą oczyści umysł, dzięki czemu w stanie nirwany zniknie jego cierpienie. Drugi wytłumaczył człowiekowi, że zarówno on sam jak i dół, są tylko wielką iluzją, która tak naprawdę nie istnieje. Trzeci doradził, żeby poprzez dobre uczynki człowiek wpłynął korzystnie na swoją karmę, w efekcie czego będzie szczęśliwszy w przyszłym wcieleniu. Czwarty przykazał składanie modłów 5 razy dziennie z twarzą zwróconą w kierunku wschodnim... Nieszczęśnik tracił już resztki nadziei, gdy usłyszał z góry pytanie, czy chce być wolny. Kiedy potwierdził, na dno dołu zszedł ktoś po linie, wziął człowieka na plecy i razem z nim wspiął się do góry. Tym kimś był Chrystus.


Nie mogę mienić się etykietą człowieka prawdziwie wierzącego. Prawdziwa wiara chrześcijańska to konieczność powtórnych narodzin w duchu, za sprawą łaski, a mniemam, że nic takiego nie doświadczyłem, gdyż w przeciwnym razie wiedziałbym o tym. O ile wiara w Boga przychodzi mi z łatwością, bowiem nie ma nic bardziej oczywistego od istnienia siły wyższej, to Chrystus jest dla mnie wyzwaniem, któremu nie potrafię sprostać. Bóg jako cała energia wszechświata, jako świadomość absolutna – tego bytu oczywiście nie sposób wyobrazić sobie, niemniej w takich pseudonaukowych formułkach daje się On zracjonalizować intelektualnie, a w związku z tym może być i biblijnym Bogiem Ojcem. Nawiasem mówiąc, przyziemność ateistów budzi moje zdumienie, ponieważ to, że nie egzystujemy wyłącznie w świecie materialnym, nie podlega żadnej dyskusji. Dlaczego to jednak właśnie Jezus Chrystus ma być „drogą, prawdą i życiem”, „Słowem, przez które wszystko się stało”? Dlaczego syn żydowskiego cieśli, urodzony przed dwoma tysiącami lat, ma być jedynym sensem mojego życia?


Chyba ten wymiar osobowy jest główną barierą. Syn Boży, fantastyczny jako idea, lecz niezrozumiały jako konkretny człowiek. Mógłbym pogodzić ze sobą wszystkie religie i doktryny filozoficzne oraz naukowe w jednym absolutnym światopoglądzie, ale Jezus Chrystus jest elementem, który cały ten misterny mechanizm konceptualny obraca w zupełną ruinę. Śmierć na krzyżu dla odkupienia grzechów; dla życia wiecznego – prostota tej ofiary jest czymś, co odrzuca i każe buntować się. Tym trudniej być otwartym, jeśli człowiek tak naprawdę nigdy nie zaakceptował nieuchronności końca swego ziemskiego żywota. Niebo, piekło i wieczność, to są wciąż ledwie kategorie intelektualne, a nie coś żywego. Bardzo trudno poczuć, czym są naprawdę, jeśli umysł przeładowany bezużyteczną wiedzą obudował sedno prawdy dziesiątkami, setkami i tysiącami najrozmaitszych teorii. Wtedy, będąc w desperacji, mimowolnie zaczynasz korzystać z pomocy, jakiej kolejno udzielają ci przechodzący obok dołu, do którego wpadłeś: medytujesz; potem starasz się nie martwić, skoro to wszystko jest iluzją; uskuteczniasz myślenie pozytywne; a gdy to zawodzi zostają już tylko rygorystyczne rytuały.


Dlaczego Jezus Chrystus? Może dlatego, że tylko On kocha człowieka miłością większą niż człowiek jest zdolny kochać samego siebie? Nadzieja dostąpienia łaski zbawienia w takiej relacji z Bogiem, jest tym, co sprawia, że tytułowe pytanie poniekąd traci zasadność.

Opublikowano: 13.03.2018 21:57. Ostatnia aktualizacja: 13.03.2018 22:08.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @GustawRobak Pamiętam tamten mecz. Zdaje się, że to był ćwierćfinał? Bardzo ucieszyłem...
  • @flamenco No to czekamy na spotkanie Rosja - Niemcy.
  • @s.flores Im więcej ludzi poznaję, tym mniej dziwią mnie fora internetowe.

Tematy w dziale Społeczeństwo