5 obserwujących
52 notki
6613 odsłon
  187   0

Służba Boża, sakramenty i życie codzienne chrześcijan do połowy IV wieku po Chr.

Nie zrozumiemy Kościoła teraźniejszego, jeśli nie będziemy znać Kościoła starożytnego. Świadomość sposobu kształtowania się wiary chrześcijańskiej począwszy od czasów apostolskich aż dotąd, może nam bardzo pomóc w patrzeniu na obecny Kościół z szerszej perspektywy. „Skąd przyszedłem i dokąd zmierzam?” — to pytanie zadaje sobie mnóstwo osób na całym świecie. Jako chrześcijanie jesteśmy od najmłodszych lat uczeni na katechezie, że zmierzamy do nieba, do życia wieczne go. Znacznie gorzej wygląda odpowiedź na pierwsze pytanie. Nasza wiedza o wczesnym chrześcijaństwie jest znikoma, ze smutkiem można zauważyć, że często kończy się na kilku epizodach z Dziejów Apostolskich odczytywanych w niedzielnej liturgii, a także fragmentarycznej wiedzy o czasach Ojców Kościoła i pierwszych pisarzy chrześcijańskich. Poniższa praca ma zadanie w nie skomplikowany sposób choć trochę przybliżyć, w jaki sposób pierwsze wspólnoty chrześcijańskie pojmowały i traktowały sakramenty i jak wyglądały obrzędy, w czasie których były one udzielane, a także ukazać życie codzienne chrześcijan do połowy IV wieku po Chr.

Przygotowanie do kapłaństwa

Choć seminaria duchowne w dzisiejszym rozumieniu powstały dopiero w 1563 roku to nie oznacza to, że pomysł wspólnotowego kształtowania kandydatów do kapłaństwa zrodził się dopiero wtedy. Jednym z przykładów wczesnochrześcijańskiej formacji grupowej było tzw. monasterium clerico rum założone przez Augustyna z Hippony. Św. Augustyn, kiedy został biskupem w Hipponie, postanowił zrealizować postanowienia lokalnego synodu (393), na którym to wybrzmiało w sposób jednoznaczny, że prezbiter powinien zostać wcześniej odpowiednio wykształcony i sprawdzony. Nie chciano dopuszczać do powielania sytuacji, w których to niektórzy biskupi mający podpisać się pod dokumentami mieli z tym wyraźny problem. Augustyn już jako katechumen stanął na czele małej, utworzonej przez siebie grupki mężczyzn, z którymi wspólnie się modlił i dyskutował. Ustalił wspólny plan dnia, który zakładał nawet odpowiedni czas na milczenie. W tym jednak przypadku Augustyn chciał po prostu lepiej przygotować siebie i swoich uczniów do chrztu. Kiedy natomiast został wyświęcony na biskupa, w grę wchodzili już nie katechumeni, a kandydaci do prezbiteratu. Jednakże, zanim powie się o jego „seminarium” w Hipponie, należy też wspomnieć, że Augustyn, już jako ochrzczony, założył w Tagaście pustelnię, która stała się modlitewną oazą dla chrześcijan filozofów, chcących żyć na sposób klasztorny, zgodnie z radami ewangelicznymi. Widzimy więc, że gdy objął biskupstwo po Waleriuszu, miał już spore doświadczenie w tej kwestii. Z miejsca zamienił więc swój biskupi budynek w „seminarium” dla duchownych każdego stopnia, począwszy od lektorów. Cechą tego „seminarium” był — tak, jak w Tagaście — ustalony plan dnia przeznaczony na modlitwę, czytanie (studium własne), a następnie na dyskursy filozoficzne. Duży nacisk był więc kładziony na formację intelektualną. Oprócz tego Augustyn dbał o pracę fizyczną. Nie brakowało także zajęć praktyczno-pastoralnych, takich jak nauka poprawnej wymowy. W monasterium clericorum jedynym przełożonym-nauczycielem był Augustyn — sytuacja nie bez przypadku analogiczna do Jezusa i jego uczniów. Także on był jedyną osobą, która decydowała o przyszłych święceniach kandydatów. Przyszłość pokazała, że wspólnota założona przez świętego przyniosła dobre owoce, była nawet inspiracją dla powstawania innych tego typu ośrodków.

Chrzest

Chrzest udzielany był przede wszystkim osobom dorosłym, ale istniała także praktyka chrzczenia dzieci, choć rzadsza. Walczyły ze sobą dwa prądy. Jeden zakładał, że łaska chrztu powinna zostać przyjęta jak najszybciej, drugi mając na uwadze, że chrzest oczyszcza z grzechów, pragnęli przyjąć go w chwili śmierci, aby być pewnym zbawienia — prąd drugi zostanie później uznany za niewłaściwy, wynikający bowiem ze źle pojmowanej teologii sakramentu chrztu i pokuty. Ujmujący jest sposób, w jaki chrześcijanie przygotowywali katechumenów. Na co dzień doświadczali na własnej skórze, że nie należy rzucać pereł przed wieprze (Mt 7,6). Poganie, w większości praktyczni ignoranci w sprawie doktryny katolickiej chętnie wykorzystywali elementy Chrystusowej nauki, by szydzić sobie z chrześcijan lub rzucać w ich stronę oskarżenia. Dlatego też kandydaci do chrztu byli zobowiązani zachować tajemnicę co do najważniejszych obrzędów i tekstów liturgicznych, a także co do doktryny. Możliwość wykorzystania tych informacji przez nieprzychylnych pogan była bar dzo realna, dlatego wyjawienie im tajemnic chrześcijaństwa było uważane za zdradę. Z tego też powodu niektóre nauki były przekazywane katechumenom niedługo przed samym chrztem. Miało to poza tym wymiar pedagogiczny — wywoływało tęsknotę katechumenów do głębszego poznania Chrystusa.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale