23 obserwujących
98 notek
96k odsłon
72 odsłony

Głosowanie prezydenckie. Czemu nie online?

Wykop Skomentuj3

W dramatycznej atmosferze rozważane są przepisy o głosowaniu korespondencyjnym. Dużo łatwiejsze i bezpieczniejsze w obecnej sytuacji są jednak wybory w drodze elektronicznej. To prawda, że część pokoleń - oderwana od infrastruktury wirtualnej - nie poradzi sobie z nim. Pozostanie im elekcja korespondencyjna. Ale przy  uwzględnieniu części oddającej głos mailowo administracja będzie dużo bardziej odciążona.

Korespondencyjne głosowanie to nie fikcja. Przykładem jest Bawaria. Po wyborach samorządowych w Bawarii, które odbyły się 15 marca, w wielu miastach i gminach musiała odbyć się druga tura, jeżeli żaden z kandydatów nie otrzymał w pierwszym głosowaniu ponad 50 proc. głosów. Natychmiast po pierwszej turze premier bawarskiego rządu Markus Soeder zapowiedział, że drugi etap odbędzie się w niedzielę 29 marca wyłącznie korespondencyjnie. Osoby uprawnione do głosowania, bez żadnych uprzednich zgłoszeń, otrzymały wszystkie niezbędne dokumenty pocztą.

Poczta z kolei zadbała o to, by wszystkie z 19.559 skrzynek zostało opróżnionych jeszcze w sobotę wieczorem, a przesyłki tego samego dnia dostarczone do komisji wyborczych. Za taki przebieg wyborów ręczył minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann.

Jeżeli ktoś obawiał się, że jego przesyłka nie dotrze na czas, mógł ją wrzucić do specjalnych skrzynek pocztowych umieszczonych na ratuszach. W tym celu wolno było wyjść z domu pomimo związanych z epidemią koronawirusa restrykcji. Wyniki nadeszły nazajutrz.

Wszystkich członków komisji wyborczej, którzy liczyli nadesłane głosy, obowiązywały szczególne środki ostrożności. Oprócz minimalnego odstępu półtora metra, osobom tym gwarantowano możliwość umycia rąk, a do ich dyspozycji były jednorazowe rękawiczki i środki dezynfekujące.

W niektórych miejscowościach liczbę pomocników komisji wyborczych zmniejszono tak bardzo, że nie było co liczyć na wynik głosowania jeszcze tego samego dnia. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w Monachium.

W innych miejscowościach (np. w Erlangen) nie dopuszczono do liczenia głosów żadnych wolontariuszy. Liczeniem zajęli się w powyborczy poniedziałek pracownicy magistratu. Frekwencja wyborcza w drugiej turze była wyższa niż w pierwszej turze.

Niemcy zorganizowali si,e do korespondencyjnego głosowania w zaledwie dwa tygodni.

W wyborach prezydenckich, samorządowych oraz do polskiego i europejskiego parlamentu Polacy w zdecydowanej większości przypadków oddają głosy osobiście w siedzibie obwodowej komisji wyborczej. Czy można ten nawyk zmienić? Wydaje się, że to konieczność. Nie trzeba tłumaczyć czemu. Państwo musi funkcjonować mimo epidemii a kontynuacja władzy prezydenckiej jest jednym z elementów jego stabilizacji. Chociaż opozycja za wszelką cenę broni się przed majowymi wyborami istnieje bezpieczne rozwiązanie: oddanie głosu przez internet.

Praca i nauka przenoszą się do internetu. Nic dziwnego, wyniki porównawcze są zachęcające: pracownicy i uczniowie w domach dają z siebie więcej. W Skandynawii zawodowa aktywność na odległość już jest faktem. Coraz więcej krajów umożliwia także głosowania polityczne przez internet.

Przed elektronicznym wyzwaniem stanęła Bruksela. Kierownictwo europarlamentu zdecydowało się na - nieznane dotąd w tej izbie - "postępowanie pisemne” na odległość. Nadal nie ma pewności, jak to ma wyglądać pod względem technicznym. Wedle wstępnych planów europosłowie mają wypełniać karty głosowania, podpisywać, skanować i… po prostu przesyłać je mejlem do skrutatorów w Brukseli. Natomiast "obrady” niektórych komisji europarlamentarnych, a konkretnie ich kluczowych członków reprezentujących różne frakcje, przeprowadzano już za pomocą wideokonferencji. W ten sam sposób obradowała w ostatnią środę (18.3.2020) Komisja Europejska. Ponadto niektórzy urzędnicy UE oraz dyplomaci przeszli już na telekonferencyjny tryb także w indywidualnych i grupowych rozmowach z brukselskimi korespondentami na użytek wywiadów oraz nieoficjalnych briefingów. Tradycyjne południowe konferencje prasowe Komisji Europejskiej polegają teraz na odpowiedziach na pytania przesyłane elektronicznie.

Polska kroczy mocno w kierunku cybernetycznym min. za sprawą tzw. Tarczy Bezpieczeństwa przed COVID-19. Minister Cyfryzacji został uprawniony do wykorzystywania przez administrację naszych wizerunków pozyskiwanych w trakcie "wideokonferencji". Urzędnicy będą przez wiedokonferencję łączyć się z nami celem weryfikacji tożsamości na etapie starania się o coś, co nazywać się będzie tymczasowym profilem zaufany.

Internet jest czymś całkowicie powszechnym, ale w naszym kodeksie wyborczym wciąż brakuje zapisów o głosowaniu za pośrednictwem sieci. Po odejściu niezwykle zasłużonej minister Anny Streżyńskiej z ministerstwa cyfryzacji, w którym z jej osobistej inicjatywy rozpoczęto - choć po jej ustąpieniu niedokończono - dwie niezbędne reformy: regulacje dotyczące cenzorskich zapędów gigantów komunikacji w internecie (google, facebook, youtube) oraz możliwości głosowania drogą elektroniczną.

Po raz pierwszy zastosowano taki sposób głosowania w referendum nad przeprowadzeniem testów nuklearnych na Polinezji Francuskiej w 1995 r. Zliczone wyniki referendum zostały błyskawicznie dostarczone rządowi francuskiemu na wymienny dysk twardy.

We wrześniu 2000 r. w Europie uruchomiono projekt Cyber Vote w celu wykazania - jak podkreślano - "w pełni weryfikowalnych wyborów online gwarantujących całkowitą prywatność głosów i przy użyciu stacjonarnych i mobilnych terminali internetowych".

W 2019 w USA elektroniczny system głosowania dopuszczono min. w Delaware, Georgii a, Louisianie, New Jersey południowej Karolinie.

I-voting przyjął się w bliskiej nam Estonii, gdzie wykorzystywany jest już od 2005 roku. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych (3 marca 2019 r.) ponad 40 proc. wyborców zagłosowało tam przez Internet.

Prawo i Sprawiedliwość projekt o głosowaniu korespondencyjnym chce wprowadzić na kilkadziesiąt dni przed wyborami. Do głosowania listownego uprawnionych byłoby 30 milionów obywateli, do których będą musiały być wysłane pakiety wyborcze. Do tej pory nie ustalono procedur takiego ogólnopolskiego głosowania. Przeciwny mu jest Jarosław Gowin. Senat może 3 maja odrzucić projekt. To oznacza, że 4 maja Sejm może odrzucić uchwałę Senatu i wówczas ustawa wchodzi w życie w dniu 5 maja. To oznacza, że na rozdysponowanie 30 milionów pakietów korespondencyjnych będzie 4 dni.



Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka