23 obserwujących
101 notek
97k odsłon
452 odsłony

D. Holecka w TVP: rodziny homoseksualne takie same

Wykop Skomentuj20

Dziennikarka TVP w rozmowie z Robertem Biedroniem

Wasze rodziny, poza kwestiami formalnymi, niczym się nie różnią od tych zakładanych przez osoby heteroseksualne.

Komunikat Danuty Holeckiej o "rodzinie" homoseksualnego działacza pozytywnie zaskoczył GW i resztę mediów. Może dlatego, że był to komunikat idiotyczny i koniunkturalistyczny. Szefowa wiadomości TVP skompromitowała się nieznajomością definicji rodziny i znaczenia równości a tokiem rozumowania naprowadza odbiorców na wniosek, że geje są dyskryminowani. Jeżeli te rodziny są takie same, to czemu nie mają takich samych praw adopcyjnych i małżeńskich?

Związek dwóch osób nie jest jeszcze rodziną. Dopiero gdy dołączy do partnerów dziecko mówimy o rodzinie, w zależności od struktury dzielącej przestrzeń życiową, gdyż nie każda kolekcja postaci - które prowadzą wspólne gospodarstwo domowe i próbują wytworzyć więź emocjonalną między sobą - jest rodziną. Doskonałym tego przykładem są kibuce badane w latach 60. przez antropologa, Manfreda Spiro. Próbowano w nich zastąpić wychowanie płciowe, wychowaniem kolektywnym. Rodziców zastępowały wykwalifikowane pielęgniarki, a podział na chłopców i dziewczynki, rodziców i dorosłych znaczących był niwelowany. Szybko się z tego eksperymentu wycofano, bo okazało się że poznawcze i intelektualne granice rozwoju dziecka są zanurzone w środowisku afektywnym (uczucie matczyne jest unikalne) niezastępowalnym przez masowe i niezhierarchizowane obiekty. 

Już na tej podstawie możemy powiedzieć, że rodzina to jest wyjściowa (podstawowa) dla społeczeństwa grupa osób konstytuowana przez genealogiczną - symboliczną i dosłowną - więź dzieci z matką i ojcem, w której łączą się dwa rody i wiele poprzednich pokoleń. Inaczej każda społeczność byłaby rodziną a przecież budzą nasz głęboki sprzeciw związki kazirodcze, bigamiczne, poli- gamiczne i andryczne. 

Socjolog F. Adamski rozumie rodzinę jako "duchowe zjednoczenie szczupłego grona osób skupionych we wspólnym ognisku domowym aktami wzajemnej pomocy i opieki, oparte na wierze w prawdziwą lub domniemaną łączność biologiczną, tradycję rodzinną i społeczną". 

Niezbędnym elementem rodziny, w której wychowuje się dziecko jest reprezentacja biologicznych matki i ojca. Dziecko zawsze ma rodziców, którzy je zrodzili i nawet w sytuacji tak tragicznej i trudnej, gdy jest ich materialnie pozbawione, to zastępcza rodzina zastępuje właśnie ich a jej funkcją jest udostępnienie ich reprezentacji dziecku. Im bardziej ta reprezentacja jest zakłócona, tym większe problemy psychiczne ma dziecko. Zasadniczym obciążeniem dziecka w procesie adopcyjnym – jak trafnie zauważa A. Gutowska – jest zatajenie jego biologicznego pochodzenia.

Nigdy w dziejach świata nie przeprowadzono zamachu na reprezentację rodziców. Systemowe odcięcie od tej reprezentacji dokonało się dopiero w naszych czasach za sprawą związków jednopłciowych i procedury in vitro. Pary jednopłciowe systemowo wykluczają unikalność komplementarnego płciowo odziaływania opiekuńczo-wychowawczego. Tego jeszcze nie było.

W spectrum opiekuńczo-wychowawczym od pełnej rodziny, przez jej zastępstwo po instytucje opiekuńczo-wychowawcze para gejów obca dziecku pokrewieńczo może być co najwyżej instytucją formalnej opieki nad dzieckiem, ale nie przenosi wzorca matczynego i ojcowskiego, a wręcz odcina brutalnie od niego.

Równość osób, to nie to samo co równość grup. Przywilej to nie to samo co równouprawnienie. Rodzina nie jest tym samym co instytucja opiekuńcza. Pełna rodzina różni się od niepełnej. O tym nie wiedziała redaktor Holecka, która tak szybko zapomniała naukę Karola Wojtyły, że tylko

Mężczyzna i kobieta połączeni małżeństwem tworzą ze swoimi dziećmi rodzinę.


Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo