32 obserwujących
134 notki
138k odsłon
  948   4

Korwin-Mikke ukarany. Czy nie miał racji wypowiadając się o pedofilii?

Poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke został ukarany naganą przez sejmową komisję etyki za wpis dotyczący porównania pedofilii i wypadków na drogach. Wcześniej wypowiedziała się w tej sprawie Państwowa Komisja ds. Pedofilii: "Takie postawy i słowa są niedopuszczalne".

Potępienie wolnościowo myślącego starszego pana wpisuje się w schemat redukcji intelektualnej, która charakteryzuje prawie każdą współczesną konfrontację ofiar ze sprawcami przemocy. Bo każda taka konfrontacja podporządkowywana jest umoralnianiu i stawianiu samego siebie - czyli tych którzy moralizują - w dobrym świetle.

Ukarany za skandaliczny wpis nt. wypadków na drogach i pedofilów Janusz Korwin-Mikke oczywiście nie powiedział niczego, co mu się ogólnie sugeruje. Jaki więc był sens wypowiedzi polityka? Co dosłownie stwierdził?

"Na drogach ginie rocznie 3000 osób, ale dzięki temu mamy sprawny transport. Godzimy się z tym. I słusznie. Pytanie: czy nie lepiej, by 20 czy 50 dzieci więcej padło ofiarą pedofilów - ale reszta traktowała dorosłych ufnie i żyła normalnie, bez wpajanego strachu przed pedofilami?"

Koszt prewencji antypedofilnej może przewyższać korzyści. Czy to coś nowego? W latach 60. zapanował szał na sterylną troskę o niemowlęta, które odsuwano zaraz po porodzie od matek, by wychowywać je bez kontaktu z zarazkami. Pielęgniarki nie okazały się lepsze od biologicznych rodziców. Podobnie nie jest lepsze państwo w sprawowaniu opieki nad dziećmi. Widzę jak niepewni są ojcowie w relacjach z córkami i synkami. Ile mniej okazuje się czułości w obawie przed donosem sąsiadów na dotyk, którego nie odróżnia się od złego.

Bardzo często efektem czczej gadaniny o pedofilii jest odwrócenie uwagi od rzeczywistych czynników ją uniemożliwiających. To przede wszystkim koncentracja na dzieciach i taka atmosfera w domu, która daje im poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia. W takiej domowej atmosferze dzieci mają zdrowy dystans do obcych i nie poszukują u nich akceptacji. Ale wskazanie na te czynniki wiązałoby się z dyskusją o rozwodach i trwałości małżeństw oraz wywołałoby z ukrycia zestawienie niestabilnych związków konkubenckich z małżeństwami, więc się tego nie robi. Łatwiej jest moralizować.

Ukarany polityk nie nawoływał do tolerowania pedofilii. Radził, żebyśmy nie zatracili ludzkich odruchów, które w masie statystycznej przyniosą więcej dobrego, niż złego, o ile korzystają z nich także zboczeńcy. O takim rachunku zapominamy dając się terroryzować polityce wyjątków. Przykładowo mechanizmy społeczne zawsze karały odstępstwa od normy, żeby torować zachowanie społecznie pożądane. Panny z dzieckiem były wytykane palcem, dzięki czemu było mniej zdrad. Skupiając się na przypadkach krzywdy pojedynczych ludzi doprowadziliśmy do masowych nieszczęść.

Moraliści byli też oburzeni, gdy Korwin-Mikke wyśmiał szachistki. Statystyka potwierdza jednak jego oceny osiągnięć kobiecych na męskich polach.

Nasuwa mi się na myśl jeszcze analogia z myciem ciała. Medycy zalecają dziś codzienne mycie trzech jego sfer. Są to pachwiny, stopy, pachy. Co z resztą? Gdybyśmy po kilka razy dziennie szorowali się pod prysznicem immunologia przestałaby działać. Czasami lepiej zostawić zwalczanie zarazków samemu organizmowi, niż używać detergentów. Z dziedziny psychologii można by przenieść na grunt tej analogii całą filozofię stresu. Otóż to. Budując sztuczne napięcie wokół relacji obciążanych podejrzliwością i czujnością  pozbawiamy nasze dzieci odporności i wrodzonych zdolności do bronienia się przed przemocą. W rezultacie pozostawiamy je głodne czułości. Nie daj Boże, by katecheta pogłaskał czyjeś dziecko.


Lubię to! Skomentuj91 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka