Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
16 obserwujących
133 notki
92k odsłony
917 odsłon

Niedzielny zakaz, czyli radziecki automat do gwizdania w...

Wykop Skomentuj30

Zakaz handlu w niedzielę po pierwsze wprowadzono o 30 lat za późno, a po drugie przeciw pierwotnie zakładanemu celowi.
image
W PRL sklepy były zamknięte w niedzielę – a więc społeczeństwo było do tego przyzwyczajone i bezpośrednio po upadku komuny nie zareagowałoby zapewne negatywnie na utrzymanie istniejącego stanu rzeczy. Z czasem jednak przyzwyczajenia konsumenckie się zmieniały i wszelkie regulacje były/są traktowane jako irytujące i uciążliwe – i trudno się Polakom dziwić. Powtórzmy bowiem – żyje nam się wystarczająco ciężko, niebogato i ponuro, żeby nam jeszcze zawracać głowy, przynajmniej bez wyraźnego powodu i celu.

No właśnie jednak – cel. Przypomnijmy czemuż to w ogóle miałoby wówczas służyć i czemu postulat ten powracał, aż po obecną karykaturę?

Wojna o handel


Celem zakazu miała być ochrona drobnego polskiego handlu - tyle, że w takim razie powinna była obowiązywać w momencie wejścia na polski rynek wielkich, zachodnich sieci handlowych i ich sklepów wielkopowierzchniowych. Te zresztą przez ogół konsumentów w ogóle nie były traktowane jako problem i strategiczne zagrożenie ekonomiczne i społeczne, aż do czasu, gdy odkryto, że kontrolują ceny nie tylko sprzedaży, ale i te dyktowane dostawcom i producentom, a polskim klientom sprzedają towar gorszej jakości. A wtedy było już (niemal) za późno. Nawet i później jednak, aby uzyskać ten sam efekt - wystarczyło zróżnicować prawo, objąć zakazem hipermarkety, a pozostawić swobodę działania małym podmiotom, przynajmniej do czasu, kiedy udałoby im się dokonać akumulacji kapitału i wygenerować niezbędny do dalszego rozwoju potencjał. Niestety, zwłaszcza po wejściu do UE Polska wpadła w pułapkę zwaną "równym traktowaniem podmiotów gospodarczych" - będącą przecież jawnym absurdem.

Zastanówmy się bez przesądów: jaki sens ma upieranie się, że wielka, międzynarodowa korporacja i osiedlowy sklepik to samo? Jaki dobry gospodarz daje sobie wydrzeć prawo do suwerennego ustalania zasad we własnym obejściu, w tym właśnie różnych dla tych, którzy drenują je z pieniędzy, a innych dla tych wykorzystujących te środki dla wspólnego wzrostu? Państwo, które nie reguluje i nie różnicuje działalności gospodarczej na swoim terytorium - pozwala tym samym, by za nie robili to inni: światowe korporacje i państwa, które takie regulacje dla wsparcia własnych podmiotów wprowadziły wcześniej.

Fałszywa „równość


Pokutujący w III RP od lat 90-tych mit "równości gospodarczej", służący przejęciu polskiego rynku przez podmioty zewnętrznej – uczynił wszystkie instrumenty wsparcia rodzimego handlu spóźnionymi i wręcz niemożliwymi. Tak stało się przecież także z obiecywanym podatkiem od hipermarketów, mającym w założeniach m.in. ograniczyć wywóz kapitału z Polski – a który zamienił się w podatek od handlu detalicznego, bijący raczej w resztki polskich sklepów, a następnie został w ogóle zarzucony („zawieszony” na święty nigdy) ze strachu właśnie przed nawet nieśmiałym zróżnicowaniem podmiotów handlowych chociażby ze względu na ich przychody. Dziś podobny mechanizm obserwować możemy także przy wdrażaniu zakazu handlu, też mającego pierwotnie choć trochę rekompensować przewagę wielkich sklepów nad małymi podmiotami. Bo przecież w Polsce co może pójść źle - to pójdzie...

Dodatkowo mamy bowiem do czynienia z bezradnością, atrofią państwa i prawa w III RP, poza tym przecież popisującej się swoim pokazowym zamordyzmem. Choć sądy i wszelkie kontrole w Polsce na wyprzódki we wszelkich innych sprawach posługują się metodą "swobodnej interpretacji", czyli naciągania przepisów, byle tylko nakładać i egzekwować kary, utrudniając życie obywateli i prowadzenie przez nich działalności gospodarczej – o tyle w przypadku niedzielnego handlu i wyjątków od jego zakazu nagle wszystkie te instytucje zapadają na drugą typową dla III RP chorobę: literalizm. Gwałtownie nikt niczego nie może zrobić, gdy sklep udaje pocztę, kawiarnię czy wesołe miasteczko, wszyscy rozkładają ręce, zainteresowani puszczają oczka, publika ryczy ze śmiechu z "polskiego sprytu" i "gupich urzędasów". Zakaz nie tylko więc nie jest skuteczny (i, jak dowiedliśmy wcześniej – w obecnym kształcie i momencie również nie sensowny), a tylko pogłębia zepsucie państwa.

Wprowadzanie rozwiązań pozornie słusznych, ale przestarzałych, robienie tego niekompletnie, niekompetentnie, niechętnie i wręcz parodystycznie – to coś więcej niż typowa dla III RP nieudolność. To sabotaż, na zasadzie "no przecież wam ustaliliśmy, próbowaliśmy, ale nie działa!". Niestety, ale właśnie dlatego, z samej swej istoty wszelkie próby reformowania III Rzeczypospolitej, zamiast jej całkowitej likwidacji poprzez zastąpienie państwem polskim – są niczym radziecki automat do gwizdania w dupie: nie mieszczą się do dupy i nie gwiżdżą.

Konrad Rękas

-------------------------------------------------------------------------

1. Jak ostrzegałem przed dwoma laty…: https://chart.neon24.pl/post/140412,xi-przykazanie

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka