Myśleć trzeba. Myśleć!
Nae King! Nae Quin! Nae Laird! Nae Master! We will nae be fooled again!
21 obserwujących
168 notek
117k odsłon
439 odsłon

Czy polska emigracja rzeczywiście bieduje?

Wykop Skomentuj18

Jakiś bieda-(nomen omen)-portal zatytułował swoją sensacyjną publikację „Polacy na emigracji klepią biedę. Skończyło się eldorado, na Wyspach zarabia się gorzej niż w kraju” i tym samym przebił się na pierwsze miejsce najgłupszych tekstów, jakie przeczytałem w tym roku.
image
Już sądziłem, że to tylko czyjś mało kompetentny wyskok, gdy okazało się, że opowiastka jak to w Polsce jest już lepiej niż na Zachodzie – żyje własnym życiem i jest powielana nawet przez podobno poważne publikatory. Główna teza tekstów pisanych dość wyraźnie ku pokrzepieniu serc krajowców brzmi: „Polacy wyjeżdżający na zarobek za granicę nie mają co liczyć na duże pieniądze. Według wyliczeń Narodowego Banku Polskiego mediana zagranicznych pensji Polaków zbliżona jest do 6 tys. zł na rękę w czterech badanych krajach: Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii i Norwegii”. Autorzy zaraz jednak uspokajają tych, którzy chcieliby dopytać o tę nędzę za sześć tysi do łapy: „6 tys. zarobione w Wielkiej Brytanii jest równe zarobkom w Polsce na poziomie 2,77 tys. zł". No to faktycznie, bida z nędzą… W podtekście zaś dowodem na nagłe zbiednienie naszych zagranicą – miałoby być zmniejszenie się transferów gotówki przesyłanych przez nich do kraju, które to kwoty od lat trzymają resztki polskiej gospodarki lepiej od rządowych obietnic i niemieckich montowni. Jak wiele zestawień, to też ociera się zatem o prawdę, sęk w tym, że jest kolejną próbą ślepca opisania słonia przez łapanie za trąbę.

Emigranci nie wrócą


Artykuły ignorują bowiem zjawisko znane od kilku lat – i długofalowo bodaj najważniejsze także dla polskiej gospodarki. Oto w skutek gwałtownego dorównania polskich cen i kosztu życia do poziomu europejskiego – emigracja zarobkowa Polaków już jakiś czas temu zmieniła swoje cele. Nie wyjeżdża się, żeby odłożyć i wrócić - tylko żeby ZOSTAĆ na zachodnich rynkach pracy. Co jest zresztą zgodne również z interesem tworzących tam zatrudnienie - imigrantom stworzono nawet zachęty do trwałego pozostania w systemie (oczywiście – przede wszystkim emerytalnym) brytyjskim, holenderskim i niemieckim, przede wszystkim w postaci nieistniejących w Polsce realnych programów mieszkaniowych. To oczywiste więc, że mniej pieniądza dociera do Polski z emigracji - bo to z nią Polacy wiążą swoją przyszłość (mimo faktycznie zauważalnej, ale wciąż mniejszościowej fali powrotów).

Czy zaś naprawdę Polacy na Zachodzie „klepią biedę”? Wobec zrównania cen – porównywać można więc i należy siłę nabywczą godziny pracy. W UK minimalna legalna płaca wynosi £8.21 za godzinę i jest egzekwowalna bez żadnych cudów w rodzaju 7/11 etatu czy dopłacania pod stołem. Taką kwotę zarabia jednak tylko pracownik niewykwalifikowany, początkujący, to znaczy kelnerka czy sprzątaczka świeżo po przyjeździe na Wyspy. Ona faktycznie na pełnym etacie (ok. 40 godzin tygodniowo) - zarobi te £1,300 miesięcznie, czyli ok 6.300 zł netto.

PYTANIE: czy sprzątaczka i kelnerka w Polsce zarabiają 6.300 złotych na rękę?

Awansując, zdobywając kwalifikacje, wykształcenie, a nawet po prostu znając język – Polacy zarabiają odpowiednio więcej, korzystając przy tym z wygód państw dobrobytu: programów społecznych dla dzieci, wspomnianych programów mieszkaniowych, głupich urlopów i zupełnie oczywistych wyjazdów zagranicznych dwa razy w roku itd. – słowem wszystkiego, co w Polsce wciąż nie jest naturalną oczywistością.

Twierdzenie, że w Polsce jest już powszechnie "tak samo albo i lepi" niż na Zachodzie - to jakiś fantasmagoryczny odlot propagandowy!

Dalej, mówiąc o kosztach życia – bezczelnie wygodną sztuczką jest zestawianie przy takich okazjach polskiego grajdołka z europejskimi stolicami. To prawda, taki Londyn jest WYJĄTKOWO drogim miastem. Ale przeciętnie na Wyspach wynajęcie 3-pokojowego mieszkania za ok £450 (trzecią część najniższych zarobków), czyli 2.100 zł jest normalne i łatwe, podobnie jak skorzystanie z któregoś z programów mieszkaniowych (Help to Buy ISA, Low-cost Initiative for First Time Buyers – LIFT) i spłacanie Z PENSJI SPRZĄTACZKI kredytu mieszkaniowego w tej samej kwocie. Kto sprzątaczce da taki kredyt w Polsce?!

Środki transportu? Przepraszam, ktoś ma czelność krytykować je pisząc z kraju absurdalnie drogich, absurdalnie starych samochodów o niewiarygodnie długim przebiegu? Zwłaszcza w porównaniu z łatwo dostępnymi i tanimi autami w UK, z holenderskimi elektrykami i niemiecką masową kulturą motoryzacyjną… Z kraju, który zlikwidował transport publiczny i upiera się, że tak jest fajniej niż mieć prawdziwe metro? Jasne, Wielka Brytania to również kraj regresu kolei i międzymiastowych autobusów – ale to dlatego, że je bezmyślnie i szkodliwie sprywatyzowano, acz i tak działają lepiej niż w Polsce. To samo dotyczy również idiotycznie sprywatyzowanej Royal Mail. Jeśli cokolwiek bowiem pozostaje pouczające dla Polaków – to by NIE SŁUCHAĆ LIBERAŁÓW, powstrzymać prywatyzację sektora publicznego i zapewnić sobie dzięki temu jego funkcjonowanie na zadowalającym poziomie.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo