Blog
Peacemaker
Peacemaker
6 obserwujących 128 notek 154877 odsłon
Peacemaker, 4 lipca 2018 r.

Czy Polska ma problem z praworządnością czy z rewoltą?

924 24 0 A A A

Gdyby Małgorzata Gersdorf i pozostałych dziesięciu spośród siedemdziesięciu trzech sędziów Sądu Najwyższego chciało od dziś normalnie i zgodnie z obowiązującym prawem kontynuować swoje obowiązki, to wystarczyłoby spełnienie przez nich dwóch warunków: złożenie odpowiednio wcześniej do Prezydenta oświadczenia, że chce się te obowiązki kontynuować i zaświadczenia lekarskiego, że może się je kontynuować. Biorąc pod uwagę, że każda odmowa ze strony Prezydenta niosłaby ryzyko niewspółmiernej krytyki należy przypuszczać, że zgoda Andrzeja Dudy byłaby czystą formalnością. Czyli na drodze do powstrzymania "przeprowadzonej jutro czystki w Sądzie Najwyższym pod pozorem wstecznej zmiany wieku emerytalnego"  i "przejścia wielu wspaniałych sędziów, wspaniałych prawników w stan spoczynku" (parafraza dzisiejszego "apolitycznego" wykładu Małgorzaty Gersdorf do studentów "prawa" z Uniwersytetu Warszawskiego - przypominam, "wielu" oznacza jedenastu) stanęła konieczność złożenia dwóch papierków: jednego, że chce, drugiego, że może. Wszystko! Dlaczego dla tak "wspaniałych sędziów, wspaniałych prawników" stanowiło to granicę nie do przekroczenia? Czy korona z głowy by im spadła, gdyby pochylili ją przed suwerenem? A może po prostu takie załatwienie sprawy stoi w sprzeczności z ich narracją, że wszystko co od początku kadencji robi Rząd, Sejm, Senat i Prezydent jest złe, bezprawne, sprzeczne z Konstytucją? Nie mogą tego zrobić, bo to jest dla nich... 

Ostatnia reduta rewolty 

Na początku (czyli jeszcze za poprzedniego rządu PiS - lata 2005-2007) wyglądało to na zwykłą obronę korporacyjnych interesów. Rząd wprowadził ustawę ograniczającą korporacyjne blokady w dostępie do zawodów prawniczych, a Trybunał Konstytucyjny postawił prawo do zrzeszania się w korporacjach (dla zrzeszonych w korporacjach prawniczych) powyżej prawa do wykonywania zawodu zgodnego z wykształceniem (dla absolwentów prawa) oraz prawa do korzystania z usług prawniczych (dla ogółu obywateli) i uznał ustawę za niezgodną z konstytucją. Nieco zdziwienia mógł wywołać fakt, że dalej idąca reforma Gowina (Ministra Sprawiedliwości w rządzie PO) zdaniem tego samego trybunału była już zgodna z tą samą konstytucją. Ale to jeszcze mogło umknąć uwadze. Później była seria wyroków - co jeden to bardziej kuriozalny. Najpierw Igor Tuleya wydał wyrok skazujący Mirosława G. za łapówkarstwo (nic nie mógł poradzić - dowody były zbyt silne) lecz w uzasadnieniu zmienił swoją rolę na ober-obrońcę oskarżonego i skupił się na działaniach CBA pisząc m.in. że „Nocne przesłuchania, zatrzymania – taktyka organów ścigania w tej sprawie dr. Mirosława G. może budzić przerażenie.(...) Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50. – czasów najgłębszego stalinizmu” (co ciekawie brzmi w ustach syna funkcjonariuszki SB wiernej swojej służbie aż do jej likwidacji). Tuleyę okrzyknięto "bohaterem". A potem było jeszcze ciekawiej. Sąd Apelacyjny w Warszawie (przewodniczący składu orzekającego sędzia SA Paweł Rysiński) orzekł, że wprawdzie Sawicka zażądała łapówki, przyjęła ją i nawet "polecała się na przyszłość" z robieniem "wałków" (np. na prywatyzacji służby zdrowia, jak PO dojdzie do władzy), to "odpowiada tylko moralnie" i wydał wyrok uniewinniający Beatę Sawicką oraz burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego*. Później był "sędzia na telefon", gdzieś jeszcze po drodze (nie pamiętam dokładnie w którym momencie) jakiś sędzia, który tak bardzo chciał skompromitować Jarosława Kaczyńskiego jako rzekomo chorego psychicznie, że swoją nadgorliwością, stronniczością i ewidentnym łamaniem przepisów "położył" proces wytoczony Kaczyńskiemu przez wydawało by się nietykalnego byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Następnie był szereg sprzecznych wyroków wobec oskarżonych w sprawie tzw. "afery gruntowej", w których jednak jeszcze jednoznacznie przewijał się fakt, że CBA w tej sprawie działało zgodnie z prawem. Aż wreszcie prawdziwy hit - sędzia Wojciech Łączewski nie tylko wydał w sprawie Mariusza Kamińskiego wyrok nieporównywalnie wyższy od tego, którego żądał prokurator (przy okazji był to absolutny rekord w historii wyroków w/s Art. 231 KK "Nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego" - na więcej niż 3 lata KK w tym przypadku nie pozwala... a i tak Łączewski dorzucił jeszcze zakaz pełnienia funkcji), ale dodatkowo czekał z napisaniem uzasadnienia do tego wyroku do szczytowego momentu kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, a następnie uzasadnienie zamiast do oskarżonego wysłał do... redakcji Gazety Wyborczej. 

W tej sytuacji pewne było, że jakaś - nie wiadomo jak liczna - grupa sędziów całkowicie odłożyła na bok takie ideały jak BEZSTRONNOŚĆ, SPRAWIEDLIWOŚĆ, PRAWORZĄDNOŚĆ, APOLITYCZNOŚĆ i niezależnie od tego czy ktoś był winny czy nie, jak obszerny lub mizerny jest materiał dowodowy świadczący o jego winie i niewinności może zostać skazany lub uniewinniony wyłącznie na podstawie tego czy należy do gnębionej przez tę grupę sędziów opcji PiS czy do popieranej przez nich PO. Każdy proces z jakimkolwiek tłem politycznym stawał się loterią: czy się trafi na sędziego niezawisłego, czy na "rozgrzanego" - w dodatku loterią mocno oszukaną, bo wybór sędziego prowadzącego sprawę bynajmniej wtedy jeszcze nie był losowy i zależał od preferencji prezesa instancji sądu.

Opublikowano: 04.07.2018 10:04. Ostatnia aktualizacja: 04.07.2018 10:22.
Autor: Peacemaker
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • ...A dlaczego bym się obawiał? Nie abym im dobrze życzył - nic z tych rzeczy. Po prostu gdyby...
  • @Sławomir Kurek  Ja bym się raczej obawiał czy "wygrana" Totalnej Opozycji nie skończyłaby...
  • @Sławomir Kurek Dziękuję, nie skorzystam. Zastanawiam się nawet czy nie zrezygnować z innej...

Tematy w dziale Polityka