Głos rozsądku w Twoim domu
O łaskę detoxu dla wciąż błądzących, prosimy Cię, Panie... bo w życiu, jak i w polityce, nie ma przypadków - są tylko znaki ... ale niestety - w dużej mierze - "oczy ich nadal nie widzą, a uszy nie słyszą..."
48 obserwujących
324 notki
404k odsłony
1038 odsłon

Szwedzi idą pod prąd i biorą koronowirusa „na klatę”!!!

Wykop Skomentuj41

Działać masową prewencją, podobną do chemioterapii, wymiatającej z zaatakowanego organizmu wszelkie oznaki życia, czy też pozwolić koronawirusowi dość swobodnie przejść przez państwo i naród, jedynie zajmując się najcięższymi przypadkami?

Cała Szwecja poznała w miniony weekend, za sprawą wywiadu udzielonego tutejszej „PAP przez emerytowanego głównego epidemiologa kraju, nowe pojęcie – „flock immunitet”, czyli „odporność stada”, które dzisiaj jest odmieniane w mediach przez wszystkie przypadki. Chodzi zapewne o „zbiorową odporność populacji”…

Otóż władze szwedzkie wybrały całkiem inne podejście do nadchodzącej pandemii – zamiast wariantu chińskiego – czyli prób zduszenia jej w zarodku drogą drakońskiej kwarantanny chorych i zdrowych oraz brutalnej izolacji wszelkich ognisk choroby – zamierzają pozwolić chorobie w miarę swobodnie przejść przez kraj, tak by pod jesień osiągnąć poziom co najmniej 60 procent populacji już uodpornionej na tego koronawirusa,

image

Zwykle taki poziom osiągniętej odporności zbiorowej (albo drogą szczepień – ale szczepionki teraz brak, albo naturalnej pochorobowej) prowadzi do naturalnego i w miarę automatycznego wygaśnięcia epidemii, chociaż żadna z nich nie znika w stu procentach (nadal tląc się w wyizolowanych, małych ogniskach), ale mamy wtedy nad nią w miarę skuteczną kontrolę…

Podobny wariant walki z koronawirusem wybrali też Brytyjczycy...

Wygląda na to, że Brytyjczycy postanowili pójść zupełnie inną drogą niż większość państw.
Podczas gdy Polska robi, co może, by ograniczyć rozsiew koronawirusa SARS-CoV-2 w populacji, Brytyjczycy przyjęli zupełnie inną strategię - pozwalają zakazić się jak największej liczbie ludzi, by uzyskać tzw. odporność populacyjną.

- = > Brytyjczycy idą na konfrontację z koronawirusem

A przy tym spodziewają się, że zachoruje ok. 50 milionów mieszkańców Zjednoczonego Królestwa... (a umrze 3% z nich).

A biorąc pod uwagą stosunkowo niską zjadliwość tego wirusa oraz stosunkowo niską jego śmiertelność (w porównaniu z innymi, wcześniejszymi pandemiami) - rozkłada to w czasie szczyt i tak nieuchronnych zachorowań, nie nadwyrężając ani gospodarki kraju, ani możliwości służby zdrowia.

Pamiętajmy, że np. kanclerz Merkel niedawno powtarzała publicznie szacunki swych epidemiologów, mówiących o 60-70 procentach populacji, która będzie na koronowirusa chorowała.

Co zatem dziś wybrać – wariant chiński czy szwedzko-brytyjski?                                                           

Pamiętajmy jednak o różnicach kulturowych i cywilizacyjnych – władze chińskie, po początkowej ospałości, zachowały się w końcu tak skutecznie, tak nieludzko, i tak brutalnie, że niemożliwością jest powtórzenie ich recepty w cywilizacji zachodniej, gdzie prawa jednostki i wartość jej życia mają całkiem inny priorytet.

image

 - = > Koronawirus, a prawa człowieka

Bo czyż możliwe jest u nas zaspawanie drzwi wejściowych do wieżowca, tak by nikt z mieszkańców nie mógł go opuścić podczas przymusowej kwarantanny? A takich filmików z Chin pojawiło się w internecie całkiem sporo…

Albo demonstracyjne bicie przez policję pałkami na ulicach tych, którzy „niepotrzebnie i bez zezwolenia”  się na nich pojawiali…? Czy też ostentacyjne demolowanie przez policję salonów gier i kawiarni otwartych wbrew zaleceniom władz?

Być może kiedyś poznamy dokładną liczbę Chińczyków poświęconych przez ich władze podczas walki z koronawirusem, ale raczej w to wątpię, bo niewątpliwie dane te będą objęte klauzulą „najwyższej tajemnicy państwowej”.

Ale mimo tych wszystkich drakońskich posunięć – koronawirus i tak się z Chin wydostał…

image


A u nas w Europie śmierć każdej ofiary koronawirusa nabiera rangi niepowodzenia, obciążającego konto rządzących.

A już szczególnie w Polsce, gdzie opozycja to najchętniej podzieliłaby każdego kolejnego zmarłego na tysiące antypisowskich amuletów.

image

I dlatego „musimy dziś aktywnie walczyć” z koronawirusem, bo „brak aktywności” nie zostałby rządzącym wybaczony.

image

Tyle tylko, że zastosowane lekarstwo - przymusowa izolacja kraju, firm i obywateli oraz masowa kwarantanna - może okazać się gorsze od samej choroby ... - bo zachorować, to może i teraz nie zachorujemy, ale czy będziemy mieli do czego wrócić, gdy gospodarka po prostu „padnie nam na pysk” (i zostanie tak zdemolowana, jak - na razie - światowe giełdy) - bo dziś to jeszcze w ogóle nie wiadomo, jak długo będziemy musieli kolektywnie „wstrzymywać oddech”...???

Bo chociaż"towary to nadal mają przekraczać granice", to wiozący je kierowcy chyba automatycznie będą trafiać na kwarantannę i w końcu ich też zabraknie...?

A ponadto to nowe epidemie grypy to "lubią" sobie wracać po kilku miesiącach (tak było m.in. z "hiszpanką" przed stu laty), gdy już zdążymy sobie należycie pogratulować sukcesu w jej zwalczaniu...

Ale jak uzasadnić całkiem niepotrzebną śmierć, być może tysięcy ludzi, gdy pozwoli się koronawirusowi po prostu „przejść przez kraj”?  Bo na warunki szwedzkie to może to być grubo ponad sto tysięcy dodatkowych zgonów… (przy 10 mln ludności, 60% chorych i 3% śmiertelności).

Wykop Skomentuj41
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości