rafalsroczynski
Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość. Leonardo Da Vinci
39 obserwujących
50 notek
176k odsłon
779 odsłon

Wojna zidiociałych fanatyków.

Wykop Skomentuj45

Przyznajmy sobie szczerze - nie udała się nam ta Polska. Po prostu się nie udała i tyle. Trudno by było zresztą inaczej - co najmniej od czasu Sasów Polska przypomina bardziej , przepraszam za określenie, "burdel na kółkach", aniżeli poważne państwo. Gdzieś tam oczywiście mignął nam Wielopolski, gdzieś tam mignęli Piłsudski i Dmowski i ich obozy, ale to zdecydowanie za mało i zbyt krótkotrwałe to było panowanie ludzi wybitnych, aby cokolwiek zmienić. I nade wszystko, by te zmiany były realne, należałoby zwalić oszukańczy system demokratyczny, stworzony jedynie po to "żeby wreszcie ten durny motłoch przestał nas zabijać w rewolucjach!" i po to, żeby pasożytnicza, niezbyt inteligentna i niezbyt zainteresowana interesem publicznym, oligarchia mogła bez przeszkód panować przy pomocy "swoich polityków", sterując nimi zza kulis niczym pajacykami w dziecięcym teatrzyku.

Niezwykle rzadko wypowiadam się na tematy bieżące polityczne, a Ci, którzy mnie znają, wiedzą, iż jedynie obserwuję ten aspekt, nie biorąc udziału w zidiociałej wojnie dwojga (a może i trojga) plemion troglodytów, okładających się maczugami w imię władzy tego, czy innego polityka, który reprezentuje jedynie swój własny interes. Nie bawi mnie rzucanie w siebie obelgami, nienawiścią i fekaliami. Być może inni lubią takie błoto, ale mnie to brzydko pachnące bajoro obrzydza.

Powiedzmy sobie prawdę - niewiele nam rzeczy w tej III Rzeczypospolitej wyszło. Mamy służbę zdrowia, która jeszcze przed - tak zwaną - pandemią stała na granicy zapaści, a ludzie czekali i czekają miesiącami czy nawet latami na niezbędne zabiegi i operacje.  Mamy sądy, których opieszałość legendarna jest wręcz na świecie i jest przedmiotem kpin innych państw z naszego. Mamy nadmiernie rozbuchaną biurokrację, która de facto ogranicza jakiekolwiek możliwości prowadzenia biznesu do tych "najwytrwalszych". Mamy zblatowaną, zblazowaną i skorumpowaną władzę polityczną, gdzie liczą się jedynie stołki dla wszelkiego rodzaju pociotków, kuzynów, synów, kolegów i koleżanek. Mamy słabą i niewiele wartą, silnie obwarowaną bzdurnymi procedurami, policję i równie słabe jak ona - wojsko. Mamy słaby sytem edukacji, tworzący ludzi, którzy umieją jedynie stawiać krzyżyki (jakże to przydatne dla polityków!) - tutaj nie może być zresztą inaczej, wszakże i kadra profesorska składa się z takich co te krzyżyki stawiali i na pamięć wbijali w siebie formułki i definicje (jakże ktoś taki może kogokolwiek nauczyć czegokolwiek!). Mógłbym tutaj jeszcze wiele napisać, ale po co? Wszakże wszyscy doskonale znamy wady naszego kraju i to z jakimi mierzy się on problemami. I to od - bez mała! - trzydziestu, czy nawet więcej lat. 

Kompromis aborcyjny, tak atakowany przez oszalałych fundamentalistów religijnych i lewicowych fanatyków, to jedna z nielicznych ustaw jakie rzeczywiście się "jako tako" powiodły w tym naszym grajdołku nad Wisłą. Różnorakie natarcia z każdej strony na ten "złoty środek", jakim rzeczywiście kompromis był i nadal jest, nie powiodły się. Polacy nie chcą, aby można było się kochać bez konsekwencji i w razie czego "usunąć problem, bo tak!", ale nie są także za tym, aby zmuszać matki do bohaterstwa. Jak mało kiedy - zaiste naprawdę słuszna i właściwa jest to postawa większości narodu. I od lat o tym wszyscy wiemy.

"Strach się ruchać" - głosi napis na tekturze trzymanej przez nastolatkę. Zaiste dojrzałe podejście, istny znak czasów - już "ruchanie", "pierdolenie", "jebanie", a nie bliskość i miłość. Seks bez konsekwencji! "W razie co się przecież usunie!". "Strach się ruchać", bo może będzie trzeba ponieść konsekwencje tego "ruchania" bez zabezpieczenia (jest ryzyko jest przyjemność! Wyskrobać? Co za problem! To nie czas na bachory!). "Aborcja bez granic" - wrzeszczy przywódczyni, a chórek lewicowych fanatyków powtarza za nią.

Z drugiej strony mamy "obrońców życia poczętego". Stoją z różnorakimi transparentami, pokazując rozszarpane ciałka. Miałem taką wątpliwą przyjemność oglądania tego kilkukrotnie w Warszawie i raz na wakacjach w Sopocie. Szokują, pokazując obrzydliwość by poruszyć serca, tak się im przynajmniej zdaje, ale ich działania najczęściej przynoszą odwrotny skutek, choć oni tego oczywiście nie rozumieją. Krzyczą o całkowitym zakazie aborcji - "Urodź zdeformowane, kalekie, zaraz umrze, ale musisz je ochrzcić i pochować!", "Urodź niepełnosprawne dziecko, które całe życie będzie w stanie paliatywnym, wegetującym, bez szans na szczęście i radość z życia, bez szans na jakąkolwiek samodzielność, ale - DAR BOŻY! Tylko Bóg może zabierać życie!". Ach, ten stary dobry Pan Bóg fundamentalistów, który z Bogiem ma tyle wspólnego ile szafka z drzewem - no jakieś tam połączenie jest, ale ta szafka to przecież dzieło ludzkich rąk, a dąb jest żyjącym dziełem natury i rosnącym zazwyczaj bez naszej pomocy. Tak samo z Bogiem - fundamentaliści zbudowali go sobie i patrząc na szafkę mówią, że to drzewo. I nie przekonasz, że to szafka, którą sami zbudowali.

Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo