30 obserwujących
228 notek
835k odsłon
4721 odsłon

Kukiz się zakiwał

Wykop Skomentuj108

W piłce nożnej dobrze jest zrobić drybling. Sprawny napastnik może okiwać jednego, dwóch obrońców, zyskać tak zwaną przewagę liczebną, po czym oddać piłkę lepiej ustawionemu koledze, względnie strzelić na bramkę, jeżeli pojawiła się ku temu sposobność. Często zdarza się jednak, że mniej sprawny napastnik, nawet po brawurowym ośmieszeniu defensorów, jakby zachłyśnięty swoim tańcem pomiędzy nogami obrońców, przegapia moment, w którym trzeba podać lub strzelić. I brnie dalej w drybling, nacierając na trzeciego, czwartego, piątego przeciwnika. Lewa noga zaczyna przeszkadzać nodze prawej, tułów i głowa kręcą piruety, ale w przeciwną stronę, a błędnik odbiera sygnały jakby we krwi było co najmniej 0,9. Przeciwnicy, nie chcąc dać sędziemu pretekstu do odgwizdania faulu, nawet nie interweniują. Spokojnie obserwują, jak mniej sprawny napastnik kończy akcję, zdezorientowany własnym sprytem, najczęściej lądując na murawie twarzą w dół. A komentatorzy, kibice i trenerzy konstatują wspólnie: zakiwał się.

Paweł Kukiz po wyborach prezydenckich jest bez wątpienia jednym z najważniejszych „zawodników” w polskiej polityce. Sprawną kampanią i trzecim wynikiem ośmieszył profetyczne zdolności komentatorów wszelakich, od blogerów-amatorów zaczynając, na rekinach zawodowej publicystyki kończąc. Wykonał, trzymając się analogii, nadspodziewanie dynamiczny drybling, utorował sobie drogę do bramki i, gdy już wydawało się, że nie pozostaje nic innego, tylko oddać strzał, Kukiz… zaczął się kiwać.

Najpierw zniknął. Pozwalał sobie od czasu do czasu skomentować co nieco na Facebooku, ale było to rzadko, znienacka i raczej mało zobowiązująco. Błysnął na koncercie dziwną zapowiedzią, że odejdzie z polityki zarazimage po wprowadzeniu JOW-ów. Później zamilkł zupełnie, kiedy bloger Matka Kurka wyciągnął mu przed nos powiązania finansowo-towarzysko-organizacyjne z cwaniakami-wyjadaczami z Lubina, którym patronuje tamtejszy prezydent, niejaki Raczyński. Podczas milczenia Kukiza zabrał głos tenże Raczyński. Coś tam nieudolnie próbował tłumaczyć o zalążkach ich programu w debacie z dziennikarzami, żeby w końcu ogłosić, że na sobotniej konwencji poznamy nazwę ruchu. W tak zwanym międzyczasie Matka Kurka, a za nim Gazeta Wyborcza, odsłaniali kolejne zera, o które powiększało się kampanijne konto kandydata „Prezydent Kukiz” po wpłatach ludzi Raczyńskiego, umocowanych w państwowych spółkach. Obwieścił więc Kukiz w końcu na, a jakże, Facebooku, co następuje: po pierwsze, on żadnej nazwy na konwencji nie poda, a pan Raczyński niech sobie „niespodzianki prezentuje w swoim najbliższym otoczeniu”, do którego on „osobiście nie należy”; po drugie, najważniejsze jest referendum, a nie żadna partia i wybory.

Kiwał się Kukiz, kiwał i się w końcu zakiwał. Nie sądzę jednak, żeby było to wynikiem jakiegoś diabolicznego planu, zaprojektowanego w głowach demonicznych władców marionetek, pociągających za sznurki III RP.

Ogólnie, plan jego był taki, żeby zdobyć z 10%, pozbierać się z Korwinem, spróbować wczołgać się do sejmu i narobić trochę zamieszania. Tymczasem sukces przerósł wszystkie oczekiwania. I okazało się, że trzeba ten sukces jakoś zdyskontować i w coś go przekuć. Tylko jak i w co? Na to Kukiz po prostu nie ma pomysłu.

Jeżeli założy partię, z punktu wyśmiana zostanie jego antysystemowość. Nie ma możliwości, żeby w pojedynkę, wspierany ewentualnie kilkoma entuzjastycznie nastawionymi amatorami, stworzył solidne listy wyborcze. Tu się muszą przykleić cwaniakczki, grające swoją grę. Z drugiej strony, bez partii marnuje potencjał z wyborów prezydenckich, a nad jakimś mglistym ruchem będzie miał jeszcze mniejszą kontrolę.

W wyborach parlamentarnych potrzebuje ludzi, struktur, organizacji i przede wszystkim kasy. Czyli potrzebuje partii, której… nie może założyć, bo… wyjdzie na głupka.

Sama Antygona by tu zdrowo pogłówkowała.

Ale nawet, gdyby udało się Kukizowi złożyć rozsądne ugrupowanie, będzie ono mogło być w przyszłym sejmie bezlitośnie rozgrywane. Ilu nowo wybranych, spragnionych władzy i apanaży posłów utrzyma przy sobie Kukiz, jeśli PIS/PO ustami przewodniczących partii zaproponują realne wprowadzenie JOW-ów i nowe wybory, a nogami swoich szeregowych przedstawicieli rozpoczną tournee po kuluarach, kusząc kukizowców czterema sytymi latami pełnej kadencji i dobrymi miejscami na listach, gdy ta dobiegnie końca? No właśnie.

Zresztą Kukiz jeszcze nic tak naprawdę nie zrobił, a już wychodzi na głupka, gdy okazuje się, że grubą kasę łoży na niego klika lubińskich macherów od Raczyńskiego. Jednak moim zdaniem muzyk jest nie tyle projektem Raczyńskiego, ile jego kuponem bukmacherskim. Prezydent Lubina postawił na Kukiza, zainwestował w niego, Kukiz kasę wziął, bo skądś musiał wziąć, podpisy zorganizowane przez Raczyńskiego też chwycił, bo skądś musiał chwycić, ale to jeszcze nie znaczy, że to Raczyński steruje Kukizem. Chciałby się podpiąć pod jego sukces, jednak Kukiz manewruje jak się da, bo tkwi w konflikcie tragicznym, wygenerowanym przez zderzenie własnych postulatów z… własną popularnością. Chce sobie kupić trochę czasu kampanią referendalną, ale dobrze wie, że na wymaganą frekwencję nie ma szans. Odcina się od Raczyńskiego, ale w końcu i tak będzie musiał z nim. Bo z kimś musi, a nikogo innego nie ma. Czyli antysystemowiec wprowadzi system do sejmu.

Przepraszam, że się powtarzam, ale "moim zdaniem według mnie" te trzy zdania oddają istotę rzeczy: Kukiz się zakiwał. Wielu jego milczenie i zachowawczość odbiera jako realizowanie supertajnego złowieszczego planu, ja mam wrażenie wręcz przeciwne: on nie ma planu. Po prostu nie ma pojęcia, co robić. Chciałby tak, żeby nic nie stracić ze swojego poparcia. Ale tak się nie da. Czym dłużej będzie hamletyzował, tym dłużej będzie tracił. Z pożytkiem dla PO i ze szkodą dla Polski.

Zapraszam do obserwowania na TT

https://twitter.com/tomeklaskus

Wykop Skomentuj108
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale