Gorące tematy:

30 obserwujących
228 notek
834k odsłony
7494 odsłony

Multikulti po norwesku

Wykop Skomentuj57

Wczoraj w tekście Multikulti po szwedzku opisałem problem gwałtów w Szwecji i znaczącą nadreprezentację imigrantów wśród gwałcicieli. Natychmiast spotkało się to z zarzutem, że, gdyby to była prawda, w innych krajach skandynawskich sytuacja byłaby podobna, a nie jest. Dla wszystkich obrońców multikulti mam złą wiadomość - tak się składa, że niestety jest. Dziś zajmiemy się Norwegią.

Zanim jednak Norwegia, trzeba uporządkować sprawę Szwecji. Statystyki są dla tego kraju tak miażdżące, że faktycznie możemy założyć, że w jakiejś części liczbę gwałtów zawyża sposób, w jaki Szwedzi te gwałty liczą, bo w 2005r. weszły tam dziwne przepisy, które rozszerzyły definicję gwałtu.

Moim zdaniem samą zmianą definicji nie można jednak wytłumaczyć skali problemu. Po pierwsze dlatego, że liczba gwałtów rośnie także po 2005r. (zmiana definicji). Na przykład pomiędzy rokiem 2013 a 2014 liczba zgłoszonych gwałtów wzrosła o 11%. Nawet jeżeli przyjmiemy, że ogólna liczba jest nieco zawyżona, widzimy, że problem narasta już po zmianach prawnych. Po drugie dlatego, że coś wyraźnie dziwnego dzieje się w szwedzkim systemie sprawiedliwości. Otóż skazani za gwałt w roku 2014 stanowili... 3% liczby zgłoszonych gwałtów (190 skazanych na 6700 zgłoszeń). Dla porównania w Wielkiej Brytanii liczba skazanych w stosunku do liczby zgłoszeń utrzymuje się na poziomie ok. 60%.

Znowu można powiedzieć, że to kwestia definicji. Teoretycznie jest możliwe, że Szwedka zgłosiła, że mąż gwałci ją od kilku lat, a policyjni statystycy naliczą, powiedzmy, 300 gwałtów, podczas gdy w innych krajach zakwalifikowano by to jako 1 przypadek. Czy zatem Szwedki masowo zgłaszają masowe gwałty rodzinne? Cóż, jeśli ktoś ma koniecznie taką potrzebę, może w to wierzyć, chociaż na zdrowy rozum wydaje się to absurdem. Faktem jest, że dopóki Szwedzi nie zrobią porządnych badań, w których rzetelnie wszystko policzą, będą mogli kota ogonem wykręcać bez końca. I chyba o to właśnie chodzi. Bo te liczby, które mamy, są dla nich miażdżące.

No dobrze, ale co z tą Norwegią?

W Norwegii imigranci to 15,6% społeczeństwa. Ta liczba mówi nam jednak niewiele, bo imigracja w tym kraju jest zróżnicowana. Nieco więcej niż połowę (51%) stanowią imigranci z zachodniego kręgu kulturowego (głównie z Polski, Niemiec i Szwecji). Reszta to przybysze z krajów  niezachodnich, głównie muzułmańskich (Irak, Pakistan, Maroko, Turcja).

Imigranci z niezachodniego kręgu kulturowego stanowią około 8% całego społeczeństwa - i ta liczba już jest dla nas ważna. Pamiętajmy jednak, że mówimy o gwałtach, czyli przestępstwach, z których na wstępie wykluczyć możemy kobiety, dzieci i starców. Rzeczywista liczba imigrantów, o której dyskutujemy, będzie więc oscylować w granicach 4% populacji.

O ile w Szwecji sprawa jest zagmatwana, bo Szwedzi tak badają przestępczość imigrantów, żeby jej pod żadnym pozorem nie zbadać, o tyle w Norwegii wygłupiła się policja, która... po prostu zanalizowała liczby zgłoszonych gwałtów w Oslo i w 2011r. podała je do publicznej wiadomości. Oto, co się okazało.

W raporcie zbadano 152 zgłoszone gwałty popełnione przez 131 osób. 54,2% sprawców pochodziło z zachodniego kręgu kulturowego (odpowiednio 38,2% - Norwedzy; 13,7% Europejczycy; 2% Amerykanie). 45,8% sprawców stanowili imigranci trzech obszarów: Azja (11,5%; Bliski Wschód 14,5%; Afryka 19,8%). Już na wstępie widzimy więc drastyczną nadreprezentację (45,8%) niezachodnich imigrantów w stosunku do ich populacji (dla Oslo wynosi ona około 13%).

Jeszcze gorzej jest, gdy przyjrzymy się nie gwałcicielom, a gwałtom. W 2010r. aż 49,3% gwałtów popełnili imigranci z niezachodniego kręgu kulturowego. Odpowiednio z Afryki (19,7%), Bliskiego Wschodu (15,1%) oraz Azji (14,5%). Zachodni krąg kulturowy odpowiadał tylko za 50,7% gwałtów, wliczając w to rzecz jasna samych Norwegów (których z oczywistych względów będzie najwięcej- 34,9%).

Z której strony nie patrzeć, nadreprezentacja jest naprawdę ogromna. Jeśli chodzi o tak zwane brutalne gwałty (szczególnie okrutne), sprawcami byli wyłącznie imigranci niezachodni. Znaczenia tej statystyki nie można jednak wyolbrzymiać, bo chodzi tylko o 6 przypadków takich gwałtów i 5 sprawców (jeden sprawca dokonał 2 gwałtów). Obrazu dopełnia jednak fakt, że poza wspomnianymi sześcioma, doszło jeszcze do 16 przypadków tych szczególnie okrutnych gwałtów, w których sprawcy nie zostali rozpoznani. Ofiary aż 8 z nich opisały oprawcę jako Afrykańczyka, 4 z nich jako Azjatę, a tylko w 4 przypadkach jako Europejczyka.

Norweska policja podaje w swoim raporcie, że w 2001r. imigranci niezachodni (z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu) stanowili 40% oskarżonych o gwałt. W 2004r. już równo 50%. W 2007 zaś... 61,6%.

Wg raportu Statistics Norway (Biuro Statystyczne Norwegii) z 2011r. przestępczość wśród imigrantów pierwszej generacji jest trzykrotnie większa niż wśród Norwegów. Statystyczny Somalijczyk popełniał ciężkie przestępstwo 4,4 razy częściej, statystyczny Irakijczyk 3 razy częściej, a statystyczny Pakistańczyk 2,6 razy częściej niż Norweg bez rodzica imigranta.

Co jednak ciekawe (i wymowne zarazem), przestępczość wśród imigrantów drugiej generacji z Afryki w stosunku do imigrantów pierwszej generacji wzrosła o... 68%, a wśród Azjatów drugiej generacji aż o 84% (z 9,3/1000 do 17,1/1000). Wygląda zupełnie tak, jakby ktoś się nie zintegrował.

Multikulti można bronić różnymi zaklęciami, liczby jednak są ponownie bezlitosne. Ach, ta rasistowska, ksenofobiczna, faszystowska, nietolerancyjna, zaściankowa, katolicka matematyka...

Zapraszam na FB

https://www.facebook.com/t.laskus

Zapraszam do śledzenia na TT

https://twitter.com/tomeklaskus

http://pl.scribd.com/doc/76695373/Excerpt-From-Oslo-Police-District-Report-on-Rape

https://en.wikipedia.org/wiki/Immigration_and_crime#Norway

https://en.wikipedia.org/wiki/Rape_in_Sweden

Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale